"Masowa psychoza" w Rosji, wydatki idą w miliardy. "Wchodzisz dalej, to wkręca cię w większą forsę"
- Rosja notuje wzrost zainteresowania "usługami okultystycznymi";
- Zdaniem Anny Łabuszewskiej rosyjska fascynacja magią to nie przypadek. - Współbrzmi ona z oficjalnym przekazem Kremla, a najbardziej znani ezoterycy, wróże, jasnowidzący, opowiadają dokładnie to, czego wymaga propaganda - mówiła w TOK FM;
- Popularne są nie tylko szkolenia z czytania kart Tarota, ale także np. amulety i przepowiednie.
Rosyjski serwis informacyjny MK, powołując się na sondaż przeprowadzony przez moskiewskie Centrum Badania Opinii Publicznej (VTSIOM), stwierdził, że w 2024 r. rynek "usług okultystycznych" w Rosji wart był 2,4 bln rubli (blisko 100 mld zł), co jest porównywalne z wydatkami Rosjan na żywność w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Według sondażu co czwarty Rosjanin wierzy, że "media" mogą skutecznie przewidywać przyszłość, a prawie dwie trzecie przynajmniej raz w życiu konsultowało się z wróżbitami.
Jak zapewniła w TOK FM Anna Łabuszewska, rosyjska fascynacja magią to nie przypadek. Choćby dlatego, tłumaczyła, że współbrzmi ona z oficjalnym przekazem Kremla, a najbardziej znani ezoterycy, wróże, jasnowidzący, opowiadają dokładnie to, czego wymaga propaganda. - To jednobrzmiący komunikat. Przy czym jeden przekaz wzmacnia drugi. Inna rzecz, że to też dodatkowe uwiarygodnienie przekazu propagandowego - skoro mówi o tym człowiek, który się przedstawia jako ten, który ma zdolności paranormalne i widzi więcej, to znaczy, że mamy rację, dobrze się dzieje. A to, co mówią telewizyjni kapłani propagandy kremlowskiej to prawda, w to wierzymy, z tym się identyfikujemy - mówiła specjalistka do spraw Rosji, autorka bloga 17 mgnień Rosji i współpracowniczka "Tygodnika Powszechnego".
Zwróciła przy tym uwagę, że osuwanie się Rosji w magię widoczne jest przede wszystkim od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. - Zdecydowanie spadła wówczas pewność jutra, a społeczeństwo rosyjskie straciło orientację. Tymczasem łatwe wróżby, łatwe przepowiednie uspokajają, mówią: wszystko będzie dobrze, Rosja wygra, Ukraina przegra, Stany Zjednoczone się zawalą, wszyscy wrogowie, którzy zagrażają Rosji albo przegrają, albo przejdą na jej stronę. Każdy chce przecież usłyszeć taką kołysankę na dobranoc - dodała w rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim.
Karty do wróżb i szkolenia. "Szalony wzrost"
Gościni TOK FM zwróciła przy tym uwagę, że w Rosji każdy chce też zdobyć samodzielnie "wiedzę" o tym, w jaki sposób można przewidzieć przyszłość. Stąd, jak wskazała wzrost zamówień na karty do wróżb na platformach internetowych - tylko w zeszłym roku sprzedano ich co najmniej 3 mln za blisko 2 mld rubli.
Poza tym, dodała, bardzo popularne w Rosji są także szkoły, które uczą interpretacji kart Tarota. - Działa to na zasadzie sekty, bo możesz się zapisać na pierwszy etap szkolenia za stosunkowo niedużą kwotę. Wpłacasz ją, wpuszczają cię do pokoju, w którym możesz się zapoznać z podstawowymi prawdami Tarota. Potem jak chcesz zgłębiać wiedzę, to musisz wpłacić kolejną kwotę, która jest już wyższa. Wchodzisz jeszcze dalej, to wkręca cię w jeszcze większą forsę - opowiadała.
Zwróciła przy tym uwagę, że każdy adept wiedzy o Tarocie wierzy, że "stanie się nosicielem wiedzy tajemnej i będzie mógł lepiej sobie radzić z problemami dnia codziennego". - To jest właśnie lep, na który wielu użytkowników daje się złapać, a jest ich rzeczywiście wielu. Ruch internetowy na platformach, które proponują szkolenia czy proponują nabycie instrumentarium do zaglądania w przyszłość zwiększył się tylko w zeszłym roku o 38 proc. To szalony wzrost - podkreśliła Anna Łabuszewska.
Inna rzecz, jak wskazała, że ci, którzy prowadzą kursy dodatkowo też nawzajem naganiają sobie publiczność - w myśl zasady: jeśli już jesteś świetnym interpretatorem kart Tarota, to może jeszcze zapoznasz się w jaki sposób można wróżyć z ręki. A jeśli już jesteś już specjalistą od wróżenia ręki, to dlaczego nie zapoznać się z arkanami numerologii.
Amulety i przepowiednie. "Powszechna praktyka"
Autorka bloga 17 mgnień Rosji zwróciła też uwagę na rozwój rynku amuletów dla tych, którzy idą na front, "by jakaś siła właśnie wyższa, broniła ich od kul nieprzyjaciela i by mogli wrócić zdrowi i cali". - Amulety pojawiły się zarówno w tradycyjnych kioskach, które handlują m.in. dewocjonaliami, jak i w Internecie - wskazała. Od razy też dodała, że teraz popularne są też przepowiednie dotyczące tego, jaki los czeka żołnierza.
- Bardzo duża niepewność wkradła się w rodzinach tych, którzy poszli na front i o których losie nic nie wiadomo. Tym bardziej, że wojna miała trwać trzy dni i zakończyć się efektownym zwycięstwem, a trwa już trzy lata i tego zwycięstwa nie widać. Poza tym niepewne są kolejne decyzje dotyczące tak życia każdego z obywateli, jak i całego kraju. Trzeba w związku z tym sztukować, robić podpórki dla dobrego samopoczucia - tłumaczyła.
Skąd jeszcze popularność amuletów? Zdaniem gościni TOK FM to kwestia popularności seansów hipnotycznych Kaszpirowskiego jeszcze w latach 90. i powszechnej wiary, że "jak ten wykona tajemne ruchy rękami, to bidony z wodą ostawione przed ekranem telewizyjnym, nabiorą specjalnej mocy". - Jeżeli młody człowiek, który idzie na front, wyrósł w przekonaniu, że można sobie zapewnić powodzenie poprzez stosowanie takich a nie innych praktyk, to czemu nie. Kupuje więc amulet albo przyjmuje go od matki. To też powszechna praktyka - skwitowała w TOK FM.
Wzrost wydatków na "usługi okultystyczne" podzielił polityków Dumy Państwowej. Część jest zdania, że "to niedopuszczalne i powinno być kategorycznie zabronione", a zainteresowanie magią w Rosji to nic innego jak postępująca "masowa psychoza", która przestała być już nieszkodliwą rozrywką.
Negocjacje ws. Ukrainy juź się zaczęły? 'Putin wychodzi z maksymalnego zakresu'