"Bóg inceli" wypuszczony do USA dzięki Trumpowi. Kim jest Andrew Tate?
Rumuńska prokuratura zatwierdziła wniosek Andrew Tate'a, amerykańskiego influencera, na którym ciążą zarzuty o handel ludźmi, o wyjazd z kraju. Lokalne media podały, że Tate wraz ze swoim bratem Tristanem wylecieli prywatnym samolotem do USA.
Kim są bracia Andrew i Tristan Tate?
Bracia Tate to ikony tzw. manosfery, internetowych platform skierowanych do młodych mężczyzn, promujących treści seksistowskie.
- Andrew Tate stworzył wielkie internetowe imperium, gdzie wykreował wizerunek samca alfa, który pozuje na bardzo bogatego człowieka, otacza się drogimi samochodami, kobietami i promuje bardzo toksyczny wzorzec męskości. Tate głosi, że prawdziwy mężczyzna to ten, który posiada kobietę, że kobieta jest własnością mężczyzny, że pobiłby kobietę, gdyby ta go zdradziła, że to kobiety są odpowiedzialne za gwałty - wyliczała w TOK FM Sandra Zakrzewska, dziennikarka Wysokich Obcasów.
Chcą ruszyć Zełenskiemu i Ukrainie z pomocą. Dlaczego to misja ważna też dla Polski?
Skąd Tate wziął się w Rumunii?
Andrew Tate do Rumunii przeprowadził się w 2017 roku. Dlaczego? - Nie do końca wiadomo. Sam mówił, że na wschodzie łatwiej jest uniknąć zarzutu o gwałt. Film, w którym wygłaszał takie tezy, usunął z YouTube'a. Zresztą został zablokowany przez wszystkie platformy społecznościowe. Jedynie Twitter, teraz już X, w momencie, kiedy został kupiony przez Elona Muska, przywrócił jego konto - wskazywała rozmówczyni Adama Ozgi w audycji "TOK 360".
Od dwóch lat w Rumunii przeciwko braciom Tate toczy się głośny proces sądowy. Bracia oskarżeni są m.in. o handel ludźmi, zmuszanie do udziału w filmach pornograficznych i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Do tej pory objęci byli nadzorem policyjnym i nie mogli opuszczać Rumunii. Wcześniej przebywali w areszcie domowym.
- Jednak cały czas mieli zakaz opuszczania kraju. Nie mogli wyjechać z Rumunii - wskazywała Zakrzewska.
Trump naciskał na wypuszczenie Tate'a
W połowie lutego brytyjski dziennik "Financial Times" poinformował, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa naciska na władze Rumunii, by oddały braciom paszporty i pozwoliły wyjechać z kraju. Według trzech źródeł brytyjskiego dziennika sprawę braci po raz pierwszy nowa administracja poruszyła na początku lutego w rozmowie telefonicznej z reprezentantami rządu Rumunii. Następnie kwestię tę omówił specjalny wysłannik Trumpa Richard Grenell z ministrem spraw zagranicznych Rumunii Emilem Hurezeanu w kuluarach Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (MSC).
- Te naciski spotykały się ze sporym sprzeciwem. Sprzeciwiały się temu kobiety, które oskarżają Andrew Tate'a o przemoc, o wykorzystywaniu seksualne. W swoim oświadczeniu wręcz błagały o to, aby ten proces był odpolityczniony i żeby Donald Trump zostawił tę sprawę w spokoju - wskazywała Zakrzewska.
Przyznała, że wiele osób ze środowiska Donalda Trumpa wspiera Tate'a. - Otwarcie mówią, że to, co on robi, jest dobre i że te wzorce, które szerzy, są według nich w porządku. Poza tym w Białym Domu pracuje obecnie były rzecznik prasowy Tate'a - dodała dziennikarka.
Rumunia jest jednym z centralnych elementów narracji otoczenia Trumpa o "upadku wartości" w Europie. Członkowie nowej administracji USA regularnie krytykują Bukareszt za unieważnienie listopadowych wyborów prezydenckich, które wygrał nacjonalista Calin Georgescu (Sąd Konstytucyjny podjął decyzję na podstawie dokumentów wskazujących na manipulacje wyborcze, prawdopodobnie wspieranych przez Rosję). W swym przemówieniu na MSC wiceprezydent USA J.D. Vance powiedział, że anulowanie elekcji oznacza, że Rumunia, a szerzej również i Unia Europejska, nie podzielają z Ameryką wartości, które były fundamentem sojuszu Północnoatlantyckiego.