,
Obserwuj
Świat

Tajemnicze metale ziem rzadkich. To państwo jest absolutną potęgą

oprac. tokfm.pl, Sylwia Czubkowska, "Techstorie", Joanna Sosnowska
4 min. czytania
11.03.2025 21:08
Donald Trump i wielka polityka wyniosły surowce - najważniejszy towar świata technologii - na salony. "Umowa surowcowa" rozgrzewa dyskusje w Europie i za oceanem. Ale co w zasadzie składa się na te pożądane bogactwa? Do kogo należy większość cennych złóż i kto szantażuje świat dostępem do swoich bogactw? Czym są metale ziem rzadkich i do czego się ich używa? To pytania, na które odpowiadamy w tym odcinku podcastu "Techstorie".
|
|
fot. Mateusz Skwarczek / grafika Andrzej Piłatowicz
  • Z najnowszych "Techstorii" dowiecie się m.in., czym są metale ziem rzadkich i dlaczego toczy się o nie dziś międzynarodowa gra;
  • Kto posiada najwięcej metali ziem rzadkich na świecie;
  • O uzależnieniu Europy od jednego globalnego lidera.

 

Metale ziem rzadkich. Czym są?

Metale ziem rzadkich to grupa licząca 17 pierwiastków: 15 pierwiastków z grupy lantanowców plus skand i itr. Ważne, by zapamiętać, że wbrew swojej nazwie niektóre pierwiastki zaliczane do metali ziem rzadkich występują dość powszechnie. Inne faktycznie są rzadkie i dodatkowo trudne w wydobyciu i obróbce. Co je łączy? Wszystkie mają niezwykłe właściwości i bez nich nie mogą się obyć żadne zaawansowane technologicznie produkty.

Metale ziem rzadkich stosowano już pół wieku temu w ówczesnym przemyśle zaawansowanych technologii, zwłaszcza w przemyśle lotniczym, zbrojeniowym i kosmicznym. Ale prawdziwą furorę zaczęły robić wraz z szybkim rozwojem przemysłu zielonej energii. Tam właśnie niezbędne są silne, małe i lekkie magnesy w turbinach oraz silnikach, a także długo utrzymujące zasilanie baterie. A wytwarzanie takich urządzeń wymaga metali ziem rzadkich, zwłaszcza neodymu i lantanu.

Są one niezbędne do produkcji smartfonów i komputerów, zasilają pojazdy elektryczne i elektrownie jądrowe, bazuje na nich medyczny sprzęt diagnostyczny do rezonansu i tomografii, ale są też niezbędne w laserach czy soczewkach optycznych.

Ukryte skarby Ukrainy. To dlatego Donald Trump tak prze do negocjacji z Putinem?

Chińczycy trzymają nas mocno

Największe i najważniejsze źródła surowców krytycznych leżą na terenie Chin. Państwo Środka odpowiada dziś za około 60-65 proc. globalnego wydobycia metali ziem rzadkich. Co więcej, Chiny kontrolują aż 85-90 proc. globalnych zdolności rafinacji i przetwarzania metali ziem rzadkich.

A co być może najciekawsze - w Chinach wciąż są odnajdywane coraz to nowe złoża cennych surowców, które sprawiają, że znaczenie tego państwa nieustannie rośnie. Dosłownie przed kilkoma dniami Chiny ogłosiły, że odkryły "nieskończone źródło energii" w postaci ogromnych zasobów toru.

Według pierwszych doniesień pod Chinami znajduje się milion ton toru, co przekłada się na zapas paliwa na... 60 tys. lat. Tor to radioaktywny metal, który pozwala na uzyskanie znacznie wyższej efektywności zużywania paliwa niż uran. W elektrowniach używających toru osiąga się efektywność rzędu 50 proc., podczas gdy w nowoczesnych - zużywających wzbogacony uran - efektywność sięga 4-5 proc. Więc nie dość, że mają metale ziem rzadkich, to mogą być jeszcze niezależni energetycznie. Przynajmniej przez 60 tys. lat.

Pozycja Chin zagrożona? To złoża cenniejsze niż złoto

To akurat miły dla Chin zbieg okoliczności, że te złoża znajdują się u nich. Ale nawet, gdyby były za granicą, niewątpliwie byliby w stanie zmonopolizować ich wydobycie - albo chociaż próbować.

Krwawy kobaltowy biznes Chin z Kongo

I chyba najmocniejszy przykład tego, jak to wygląda, to Kongo. Chiny - a konkretnie kilka chińskich korporacji całkiem przejęło proces rafinacji krwawego kobaltu z tego państwa. Od lat za to słychać oskarżenia, że wydobycie kobaltu w tym afrykańskim państwie jest zdominowane przez gangi, w dużej mierze z Chin, wykorzystujące także dzieci przy eksploatacji tamtejszych bogactw mineralnych.

A ten krwawy kobaltowy biznes Chin z Kongo przynosi miliardy dolarów rocznie. Tylko w 2022 roku eksport kobaltu z Kongo był wart około 4 miliardy dolarów. Jedna z chińskich korporacji - China Molybdenum - zarządza ogromną kopalnią na południu Demokratycznej Republiki Konga, która sama w sobie jest jednym z największych źródeł kobaltu na świecie - roczne przychody z tej kopalni idą w miliardy USD. A że kobalt jest niezbędny do produkcji - od smartfonów po samochody elektryczne - to de facto cały świat jest od niego uzależniony.

Chińczycy trzymają nas mocno

Czyli Chińczycy trzymają nas mocno. Nie tylko trzymają, bo co chwila pokazują tu swoją pozycję. Pokazały już w 2010 r. w czasie sporu terytorialnego z Japonią, gdy Pekin wprowadził nieoficjalne embargo na eksport metali ziem rzadkich do Japonii, a potem drastycznie ograniczył eksport tych surowców na cały świat. Każda sztuka ówczesnej wersji hybrydowego auta Toyota Prius potrzebowała kilkudziesięciu kilogramów metali ziem rzadkich do specjalnej konstrukcji akumulatora i silnika elektrycznego i nagle cały biznes stanął.

To wywołało panikę na świecie. Ceny najbardziej poszukiwanych metali ziem rzadkich w 2011 r. podskoczyły ponad dziesięciokrotnie, a świat zobaczył, jak silnie zależy od Chin, które do szantażowania surowcowego zaczęły regularniej wracać.

I tych szantaży mocno zaczęła się obawiać Europa. Niemalże dokładnie 2 lata temu szefowa KE Ursula von der Leyen wygłosiła przemówienie, w którym mówiła: 'Dzisiaj Unia Europejska jest mocno uzależniona od państw trzecich w surowcach strategicznych. Wystarczy kilka przykładów, a znają państwo ich mnóstwo. Otrzymujemy 98 proc. naszych dostaw metali ziem rzadkich z Chin, 93 proc. naszego magnezu jest z Chin, 97 proc. litu z Chin i tę listę można długo kontynuować'.

Europa oczywiście ma świadomość, że bez surowców daleko nie zajedziemy. Unia ma i ciągle aktualizuje listy surowców tzw. krytycznych i właśnie od 2023 r. wdraża tzw. Critical Raw Materials Act - czyli taki surowcowy "pakiet ratunkowy".

Posłuchaj całej audycji: