,
Obserwuj
Świat

Trump nie zatrzyma się na Grenlandii? "Już na starcie jest zwycięzcą"

3 min. czytania
15.03.2025 12:32
- Jeśli Trump zaanektuje Grenlandię to już wygra, bo od tego nie będzie odwrotu, państwa NATO będą bezradne - mówił w TOK FM Mateusz Gibała ekspert ds. państw nordyckich. Wskazał, że zagrożone wtedy byłyby także Wyspy Owcze i Islandia.
|
|
fot. BRENDAN SMIALOWSKI / BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News

 

  • Władze Grenlandii wydały oświadczenie, w którym podkreśliły, że 'nie akceptują wypowiedzi Donalda Trumpa o przejęciu i kontroli wyspy';
  • Wcześniej prezydent USA mówił m.in.:, że 'myśli, że dojdzie do przyłączenia Grenlandii, a sekretarz generalny NATO może w tym być bardzo pomocny'; 
  • Mark Rutte stwierdził, że nie chce wchodzić w dyskusje na temat przyłączenia Grenlandii do USA, ale podkreślił, że region Arktyki jest coraz ważniejszy dla bezpieczeństwa NATO; 
  • W ocenie Mateusza Gibały, 'jeśli Trump zaanektuje Grenlandię to już wygra, bo od tego nie będzie odwrotu, a państwa NATO będą bezradne'; 
  • 'Gdyby do tego doszło, to zagrożone były także np. Wyspy Owcze i Islandia' - dodał w TOK FM ekspert ds. państw nordyckich. 

 

"Nie akceptujemy powtarzających się wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa o przejęciu i kontroli Grenlandii" - napisali w piątek we wspólnym oświadczeniu szefowie wszystkich pięciu partii w grenlandzkim parlamencie. Jak podkreślili "uważają takie zachowanie za niedopuszczalne wobec przyjaciół i sprzymierzeńców w sojuszu obronnym NATO". 

"Trump jak starszy schizofrenik"

Jak zapewnił w TOK FM Mateusz Gibała, Grenlandczycy są jednak przekonani, że do przejęcia wyspy przez USA nie dojdzie. - Głównie dlatego, że traktują Trumpa, to może nie będzie ładne sformułowanie, jak starszego schizofrenika, który ma dziś dziwne marzenia. Patrzą na niego, jak na osobnika, który trwałe wykracza poza jakiekolwiek skale - mówił ekspert ds. państw nordyckich i autor bloga Polityka po nordycku.

W tym kontekście przywołał też opublikowane w ostatnich dniach stycznia badanie opinii publicznej. Wynika z niego, że 85 proc. Grenlandczyków nie chciałoby stać się Amerykanami ("za" opowiedziałoby się zaledwie 6 proc. mieszkańców). - Sam sondaż pokazuje, że Trump powinien swoje marzenia schować pod poduszkę i absolutnie się z tym nie afiszować medialnie - podkreślił w rozmowie z Filipem Kekuszem.

Zastrzegł jednocześnie, że choć to scenariusz mało realny, to Grenlandczycy boją się jednak całkowitej kontroli wyspy przez USA. Główne zagrożenia, wskazał, widzą w zapowiedzi Stanów Zjednoczonych wysłania na wyspę większej liczby żołnierzy, a także w upadku tamtejszej kultury. -   Inuici boją się, że Trump mógłby "wykosić z ich regionu i wstawić swoich" - dopowiedział. 

"Trump już na starcie jest zwycięzcą"

Prezydent USA podczas spotkania z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem przekonywał, że "myśli, że dojdzie do przyłączenia Grenlandii, a sekretarz generalny NATO może w tym być bardzo pomocny". Rutte stwierdził, że nie chce wchodzić w dyskusje, ale podkreślił, że region Arktyki jest coraz ważniejszy dla bezpieczeństwa NATO. W tym kontekście wskazał na zainteresowanie Rosji i Chin.

- Jeśli Trump zaanektuje Grenlandię to już wygra, bo od tego nie będzie odwrotu, państwa NATO będą bezradne. I aż trochę to smutne, że jedna osoba, która jest przywódcą mocarstwa, może aż tak namieszać - skomentował Mateusz Gibała. 

Zwrócił przy tym uwagę, że gdyby do tego doszło, to zagrożone były także np. Wyspy Owcze i Islandia. - Bo czemu Trump nie chciałby jeszcze Wysp Owczych? Przecież ma je po drodze. Może powiedzieć, że są blisko Ameryki, jest też zbieżność pod względem biznesu i bezpieczeństwa - wyliczył. 

Islandia z kolei, jak dodał, jest zależna pod względem bezpieczeństwa od USA - przez różne pakty. Tym bardziej, jak przypomniał, że sama nie ma wojska, tylko straż przybrzeżną. - Trump co by nie chciał i czego by nie zrobił już na starcie jest zwycięzcą - podkreślił. 

"To ogromne ryzyko"

Oświadczenie szefów partii w grenlandzkim parlamencie mówi też, że "Grenlandia powinna zrobić wszystko, by w ogóle nie bratać się z mocarstwami, w tym także z Chinami i Rosją". Ci także, jak ocenił Mateusz Gibała, chcą tam "mocno działać". 

Rozmówca Filipa Kekusza zwrócił przy tym uwagę, że zagrożeniem dla Grenlandczyków może być także sama Dania (teraz Grenlandia jest autonomicznym terytorium Danii.). - Po samym wyborach mieliśmy komunikaty, że chcemy się z wami bratać, aczkolwiek musicie nam dać większy upust i więcej luzu - wskazał. 

Dopytywany, na czym miałyby polegać ustępstwa, odpowiedział krótko: "Chodzi o dyplomację". - Teraz Grenlandczycy są zależni od Duńczyków, a chcieliby sami decydować o tym, z kim chcą rozmawiać przy stole i z kim prowadzić biznesy - skwitował w TOK FM. 

Mette Frederiksen, premier Danii pytana przez dziennikarzy o oświadczenie grenlandzkich polityków, stwierdziła, że je popiera. Podkreśliła przy tym, że "przesłanie jest jasne". 

Płynie 'ściek z mediów'. Polak mieszkający na Grenlandii o zamieszaniu wokół wyspy