Trump strzelił sobie w stopę? "Amerykanie odczują to na własnej skórze"
- Donald Trump zapowiedział w miniony czwartek 25-proc. cła na zagraniczne samochody. Regulacje mają wejść w życie 2 kwietnia;
- Wyższe cła to dotkliwy cios między innymi dla firm z Unii Europejskiej. Wspólnota już zapowiedziała reakcję;
- Jak oceniła w TOK FM Paulina Matera, tego typu groźby są dla Trumpa elementem gry negocjacyjnej m.in. z państwami Unii;
- Ekspertka z Uniwersytetu Łódzkiego uważa, że sprawę ceł prezydent USA może wykorzystać do podzielenia Unii Europejskiej.
- Prezydent USA może też próbować skłócić kraje UE, np. zwalniając niektóre z opłat;
- UE nie jest jednak bezbronna i szykuje własne cła, które Amerykanie odczują.
Donald Trump nie zwalnia, jeśli chodzi o nakładanie nowych ceł. Tym razem chce obłożyć 25-procentowym zagraniczne samochody i to już od 2 kwietnia. - Natomiast Trump jest prezydentem transakcyjnym i możemy się spodziewać, że będzie używał groźby wysokich ceł jako argumentu przetargowego. Chcąc zmusić Unię Europejską - bądź poszczególne państwa UE do tego, żeby negocjowały z nim inne rzeczy, na przykład zmniejszyły regulacje dla amerykańskich firm - komentowała w TOK FM dr hab. Paulina Matera z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego.
Gościni Wojciecha Muzala zaznaczała jednocześnie, że decyzja Trumpa wcale nie musi być nieodwracalna. - Zobaczymy, czego będzie chciał w zamian od Europejczyków. Szkody są bardzo duże dla wszystkich firm, także amerykańskich, które są uzależnione od łańcuchów dostaw, od części do samochodów, które są eksportowane z Unii Europejskiej - wyjaśniała.
Wojna celna Trumpa. To nie tylko gospodarcza rozgrywka
Do tej pory było tak, że w UE obowiązywały 10-procentowe cła na amerykańskie samochody, a na europejskie - w USA cło wynosiło 2,5 proc. - Dysproporcja istnieje i być może to właśnie Trump będzie chciał wynegocjować. Wielu analityków mówi, że Unia Europejska w tym punkcie powinna ustąpić, że to jest miejsce, gdzie można negocjować - mówiła gościni 'Pierwszego programu'.
Matera nie ma wątpliwości, że decyzja ws. ceł to cios wymierzony w sojuszników. Ale sprawa może mieć też polityczny trop. - Niektórzy spekulują, że być może Trump będzie chciał podzielić w jakiś sposób Europę, zwalniając niektóre kraje z ceł. Być może będzie grał na rozbicie Unii Europejskiej, mówiąc, że będą mniejsze cła na przykład dla Włoch, kusząc przywódców zwolnieniami. Unia Europejska powinna się zjednoczyć w odpowiedzi - uważa ekspertka z UŁ.
Unia szykuje odpowiedź
Czy Trump może odczuć negatywne efekty swoich działań? - Oczywiście to się odbija na gospodarce Stanów Zjednoczonych, mamy spadki na giełdzie - mówiła ekspertka. Stracił choćby producent samochodów General Motors.
Tesla ma poważne kłopoty. Musk z nietypową prośbą do pracowników
- Natomiast Unia Europejska szykuje swoją odpowiedź. Środki zaradcze czy po prostu odwetowe, które UE szykuje - w dwóch fazach na 1 i 13 kwietnia, są tak zaprojektowane, żeby uderzyć w przemysł albo w rolnictwo w tych stanach, które popierają Republikanów. Więc także Amerykanie to odczują - podsumowała rozmówczyni Wojciecha Muzala.