Donald Trump wycofa się z mediacji ws. Ukrainy? To oni chcą go zastąpić
- Telefoniczna rozmowa Władimira Putina z Donaldem Trumpem trwała ponad dwie godziny;
- Prezydent USA mówił o postępach i ewentualnej rezygnacji z roli mediatora;
- 'Trump wskazał, że przeszkodą do zawieszenia broni jest ego niektórych polityków' - stwierdził dr Filip Tereszkiewicz w TOK FM;
- 'To, co mówi prezydent Trump, rozmija się z tym, co robi' - oceniła prof. Małgorzata Zachara-Szymańska w TOK FM.
Rozmowa telefoniczna prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Rosji Władimirem Putinem trwała ponad 2 godziny. I chociaż Donald Trump mówił po niej o "postępach", to nie oznacza, że jesteśmy bliżej zakończenia wojny w Ukrainie.
USA porzucą rolę mediatora?
Dr Filip Tereszkiewicz z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Uniwersytetu Opolskiego przypomniał w rozmowie z Wojciechem Muzalem, że "Trump mówi wiele rzeczy, niekoniecznie związanych z rzeczywistością". - Z jednej strony powiedział, że mamy do czynienia z postępami, zapewne nawiązując do spotkania w Stambule. Z drugiej strony zapowiedział, że Stany Zjednoczone prawdopodobnie wycofają się z tych negocjacji, czyli porzucą rolę mediatora - wyjaśnił ekspert w 'Pierwszym Programie Radia TOK FM'. I dodał, że wywołało to obawy po stronie ukraińskiej.
Jak wskazał dr Tereszkiewicz, pozytywnym elementem jest fakt, że Donald Trump po raz pierwszy zdecydował się porozmawiać z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim przed rozmową z Putinem oraz przedstawić mu później jej przebieg. - Jeżeli chodzi o same efekty tej rozmowy, są one bardzo enigmatyczne - ocenił ekspert.
Rosja może nie zaakceptować nowego negocjatora
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rozważa zorganizowanie spotkania przywódców Ukrainy, Rosji, Stanów Zjednoczonych, krajów Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. Papież Leon XIV zaproponował, by odbyło się ono w Watykanie. - Donald Trump poparł pomysł, by to Watykan zaczął odgrywać rolę mediatora - stwierdził dr Tereszkiewicz, dodając, że jak na razie nie ma poparcia ze strony rosyjskiej, a również Kreml musi zaakceptować nowego mediatora. Według rozmówcy Wojciecha Muzala nie zmienia się postawa Rosji wobec negocjacji.
Jeśli Putin zaatakuje Polskę, spuści na nas deszcz tych maszyn. 'Zostań kupy gruzu'
- Rosjanie ciągle grają w to, w co grali do tej pory, czyli próbują z jednej strony grać na ego Trumpa i pokazywać mu, że jest dla nich ważny, ale z drugiej strony stawiają twarde żądania de facto poddania się Ukrainy - skomentował dr Tereszkiewicz. - Trump wskazał, że przeszkodą do zawieszenia broni jest ego niektórych polityków. Nie wskazał na siebie, ale dobrze, że dostrzegł to u innych - ocenił ekspert. I dodał, że prezydent USA zapewne miał tu na myśli Zełenskiego.
W co gra Biały Dom?
O tym, czy Donald Trump wierzy, że Władimir Putin chce pokoju, czy może tylko tworzy wygodną narrację dla własnych celów, rozmawiał również Adam Ozga z prof. Małgorzatą Zacharą-Szymańską w audycji "TOK360".
Ekspertka ds. polityki międzynarodowej i autorka podcastu "Wolna Amerykanka" zastanawiała się, czy Trump dał podstawy do tego, żeby sądzić, że uczy się na własnych błędach. Prowadzący audycję stwierdził, że nigdy.
- Kreml jest zainteresowany kontynuowaniem tej wojny. Waszyngton wie to już od dawna, natomiast nie może tego otwarcie przyznać. To byłaby zbyt duża strata wizerunkowa - mówiła prof. Zachara-Szymańska.
- Opowiadamy sobie taką historię, że jak tylko Donald Trump przejrzy na oczy, to ruszy machina, która zapewni Ukraińcom zwycięstwo. To się nie wydarzy - oceniła ekspertka. Jej zdaniem staramy się w to wierzyć "dla własnego komfortu". I dodała, że "Biały Dom gra w inną grę". - To jest gra nastawiona na to, żeby robić z Rosją interesy - wyjaśniła rozmówczyni Adama Ozgi.
Wątłe argumenty Trumpa
Według ekspertki Donald Trump od momentu inauguracji prezydentury ma narzędzia, by zatrzymać wojnę. Przypomniała, że prezydent USA nałożył cła praktycznie na cały świat oprócz Rosji. - Tłumaczono, że są sankcje, więc po co cła? To jest wątły argument - oceniła gościni TOK FM. I dodała, że "to, co mówi prezydent Trump, rozmija się z tym, co robi".
- Donald Trump buńczucznie zapowiadał, że zamknie tę wojnę w 24 godziny. Dlaczego chciał ją zamknąć? Nie z powodów humanitarnych, tylko dlatego, że to jest przeszkoda wizerunkowa do tego, żeby podjąć rozmowy z Rosją i przywrócić ten kraj jako partnera na arenie międzynarodowej - podsumowała prof. Zachara-Szymańska.