,
Obserwuj
Świat

Donald Trump wycofa się z mediacji ws. Ukrainy? To oni chcą go zastąpić

MSZ-M
3 min. czytania
20.05.2025 20:12
Donald Trump po rozmowie z Władimirem Putinem stwierdził, że USA mogą wycofać się z negocjacji. - Trump wskazał, że przeszkodą do zawieszenia broni jest ego niektórych polityków. Nie wskazał na siebie, ale dobrze, że dostrzegł to u innych - ocenił w TOK FM dr Filip Tereszkiewicz.
|
|
fot. Manuel Balce Ceneta/Associated Press/East News
  • Telefoniczna rozmowa Władimira Putina z Donaldem Trumpem trwała ponad dwie godziny;
  • Prezydent USA mówił o postępach i ewentualnej rezygnacji z roli mediatora;
  • 'Trump wskazał, że przeszkodą do zawieszenia broni jest ego niektórych polityków' - stwierdził dr Filip Tereszkiewicz w TOK FM;
  • 'To, co mówi prezydent Trump, rozmija się z tym, co robi' - oceniła prof. Małgorzata Zachara-Szymańska w TOK FM.

Rozmowa telefoniczna prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Rosji Władimirem Putinem trwała ponad 2 godziny. I chociaż Donald Trump mówił po niej o "postępach", to nie oznacza, że jesteśmy bliżej zakończenia wojny w Ukrainie.

USA porzucą rolę mediatora?

Dr Filip Tereszkiewicz z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Uniwersytetu Opolskiego przypomniał w rozmowie z Wojciechem Muzalem, że "Trump mówi wiele rzeczy, niekoniecznie związanych z rzeczywistością". - Z jednej strony powiedział, że mamy do czynienia z postępami, zapewne nawiązując do spotkania w Stambule. Z drugiej strony zapowiedział, że Stany Zjednoczone prawdopodobnie wycofają się z tych negocjacji, czyli porzucą rolę mediatora - wyjaśnił ekspert w 'Pierwszym Programie Radia TOK FM'. I dodał, że wywołało to obawy po stronie ukraińskiej.

Jak wskazał dr Tereszkiewicz, pozytywnym elementem jest fakt, że Donald Trump po raz pierwszy zdecydował się porozmawiać z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim przed rozmową z Putinem oraz przedstawić mu później jej przebieg. - Jeżeli chodzi o same efekty tej rozmowy, są one bardzo enigmatyczne - ocenił ekspert.

Rosja może nie zaakceptować nowego negocjatora

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rozważa zorganizowanie spotkania przywódców Ukrainy, Rosji, Stanów Zjednoczonych, krajów Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. Papież Leon XIV zaproponował, by odbyło się ono w Watykanie. - Donald Trump poparł pomysł, by to Watykan zaczął odgrywać rolę mediatora - stwierdził dr Tereszkiewicz, dodając, że jak na razie nie ma poparcia ze strony rosyjskiej, a również Kreml musi zaakceptować nowego mediatora. Według rozmówcy Wojciecha Muzala nie zmienia się postawa Rosji wobec negocjacji.

Jeśli Putin zaatakuje Polskę, spuści na nas deszcz tych maszyn. 'Zostań kupy gruzu'

- Rosjanie ciągle grają w to, w co grali do tej pory, czyli próbują z jednej strony grać na ego Trumpa i pokazywać mu, że jest dla nich ważny, ale z drugiej strony stawiają twarde żądania de facto poddania się Ukrainy - skomentował dr Tereszkiewicz. - Trump wskazał, że przeszkodą do zawieszenia broni jest ego niektórych polityków. Nie wskazał na siebie, ale dobrze, że dostrzegł to u innych - ocenił ekspert. I dodał, że prezydent USA zapewne miał tu na myśli Zełenskiego.

W co gra Biały Dom?

O tym, czy Donald Trump wierzy, że Władimir Putin chce pokoju, czy może tylko tworzy wygodną narrację dla własnych celów, rozmawiał również Adam Ozga z prof. Małgorzatą Zacharą-Szymańską w audycji "TOK360".

Ekspertka ds. polityki międzynarodowej i autorka podcastu "Wolna Amerykanka" zastanawiała się, czy Trump dał podstawy do tego, żeby sądzić, że uczy się na własnych błędach. Prowadzący audycję stwierdził, że nigdy.

- Kreml jest zainteresowany kontynuowaniem tej wojny. Waszyngton wie to już od dawna, natomiast nie może tego otwarcie przyznać. To byłaby zbyt duża strata wizerunkowa - mówiła prof. Zachara-Szymańska.

- Opowiadamy sobie taką historię, że jak tylko Donald Trump przejrzy na oczy, to ruszy machina, która zapewni Ukraińcom zwycięstwo. To się nie wydarzy - oceniła ekspertka. Jej zdaniem staramy się w to wierzyć "dla własnego komfortu". I dodała, że "Biały Dom gra w inną grę". - To jest gra nastawiona na to, żeby robić z Rosją interesy - wyjaśniła rozmówczyni Adama Ozgi. - Małgorzata Zachara-Szymańska

Wątłe argumenty Trumpa

Według ekspertki Donald Trump od momentu inauguracji prezydentury ma narzędzia, by zatrzymać wojnę. Przypomniała, że prezydent USA nałożył cła praktycznie na cały świat oprócz Rosji. - Tłumaczono, że są sankcje, więc po co cła? To jest wątły argument - oceniła gościni TOK FM. I dodała, że "to, co mówi prezydent Trump, rozmija się z tym, co robi".

- Donald Trump buńczucznie zapowiadał, że zamknie tę wojnę w 24 godziny. Dlaczego chciał ją zamknąć? Nie z powodów humanitarnych, tylko dlatego, że to jest przeszkoda wizerunkowa do tego, żeby podjąć rozmowy z Rosją i przywrócić ten kraj jako partnera na arenie międzynarodowej - podsumowała prof. Zachara-Szymańska.