Coraz mniej lekarzy i pielęgniarek wyjeżdża do pracy za granicę. "Mogą emigrować wewnętrznie" [DANE]

Karolina Wiśniewska
19 732 - dokładnie tyle zaświadczeń potrzebnych do pracy za granicą wystawiły lekarzom od 2005 roku izby lekarskie. W ostatnich kilku latach liczba tych zaświadczeń systematycznie spada. - Młodzi nadal myślą o emigracji, ale jeśli ktoś zaczyna się specjalizować tu, z czasem traci motywację do wyjazdu zagranicznego, choćby dlatego, że może "emigrować" wewnętrznie, do sektora prywatnego - mówi red. Małgorzata Solecka.
Zobacz wideo

Naczelna Izba Lekarska udostępniła nam dane dotyczące zaświadczeń wydawanych lekarzom - potrzebnym do pracy za granicą. Prosiliśmy o informacje od 2005 roku do dziś. Zaświadczenia te pozwalają osobom, które ukończyły studia lekarskie w Polsce, starać się o pracę na terenie Unii Europejskiej.

Łącznie - w wyżej wskazanym okresie - wystawiono lekarzom 15649 takich dokumentów, natomiast lekarzom dentystom - 4083. Łącznie to 19 732 zaświadczeń.

Otwarcie na Unię

Prawdziwy wysyp tego typu dokumentów pojawił się w latach 2005 i 2006 - odpowiednio 2086 i 2059 zaświadczeń. Potem ich liczba powoli, ale jednak - spadała. W 2007 wyniosła 1833, w 2008 - 1022. W 2009 pierwszy raz spadła poniżej 1000 (802).

- W pierwszych latach po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej mieliśmy apogeum wyjazdów, w tym emigracji zawodowej lekarzy. Wyjeżdżali przede wszystkim lekarze po specjalizacji, już ze sporym stażem zawodowym, w wieku 40-50 lat, ale wciąż na tyle młodzi, żeby móc się tam bez większego problemu dostosować - wyjaśnia w rozmowie z nami Małgorzata Solecka, dziennikarka portalu Medycyna Praktyczna i miesięcznika "Służba Zdrowia".

Kolejne lata to dalszy spadek liczby wystawianych zaświadczeń: 802 w roku 2009, potem kolejno 706 i 608. Szczegółowo widać to na poniższym wykresie. Kolor fioletowy to liczba dokumentów wydawanych lekarzom, natomiast czarny - lekarzom dentystom.

Solecka przypomina, że w 2009 roku miała miejsce podwyżka wynagrodzeń rezydentów. Jak opisywał kiedyś dokładnie "Dziennik Gazeta Prawna" - w specjalizacjach niedeficytowych pensje wzrosły do 3170 zł brutto i 3458 zł brutto po dwóch latach, a w specjalizacjach deficytowych - 3602 zł brutto i 3890 zł brutto po dwóch latach. Potem płace stanęły. W 2012 roku podpisane zostało nowe rozporządzenie ministra zdrowia, ale w nim podtrzymano stawki ustalone w poprzednim rozporządzeniu z 2009 roku (zmieniono jedynie listę specjalizacji deficytowych).

W efekcie, jak mówi redaktor Solecka, z roku na rok frustracja młodych lekarzy zrosła. - Zwłaszcza około 2014 roku o emigracji zaczęli myśleć ludzie tuż po Lekarskim Egzaminie Końcowym (LEK), będący jeszcze przed specjalizacją, w jej trakcie lub tuż po. Byli to nie jacyś uznani specjaliści, ale lekarze na początku drogi zawodowej - tłumaczy ekspertka.

Lekarzom-specjalistom, jak dodaje, wyjazdy już wtedy przestały się opłacać ze względu na gwałtownie rosnące nie tyle wynagrodzenia, co "możliwości zarabiania stosunkowo dużych pieniędzy w ochronie zdrowia", zarówno w systemie publicznym jak i w sektorze prywatnym.

W latach 2016-2018 liczba zaświadczeń wydawanych przez izby lekarskie raz rosła, raz spadała - oscylując wokół 600-700 dokumentów. Od 2018 do roku ubiegłego widać było już istotny spadek. Rok temu izby lekarskie wystawiły "tylko" 505 dokumentów potrzebnych lekarzom do pracy w Unii.

- Wyjazd za granicę dla części lekarzy - mimo że tam takie same lub nawet większe pieniądze zarabia się pracując dużo mniej - jest zbyt dużą i nieakceptowalną zmianą życiową, jeśli mają jakąś alternatywę - mówi redaktor Solecka. Dziennikarka podkreśla jednak, że nie powinno się upraszać wyżej opisanych danych do prostego hasła, że "lekarze nie wyjeżdżają, bo ich wynagrodzenia wzrosły". - Wynagrodzenia nadal są niskie - stwierdza. - Mamy niedobór lekarzy, bardzo duże wymagania płatnika, więc pojawia się potrzeba, by lekarze pracowali za dwóch czy za trzech. Dlatego zarabiają dużo - tłumaczy.

Jak sytuacja wygląda w tym roku? W połowie kwietnia Naczelna Izba Lekarska wydała alarmujący komunikat o "rekordowej" liczbie wystawionych zaświadczeń potrzebnych lekarzom do pracy za granicą w pierwszym kwartale bieżącego roku. Było to wówczas około 200 dokumentów. Do końca sierpnia wystawiono ich w sumie 339.

Wśród powodów zaistniałej sytuacji NIL podawała głównie fatalne warunki pracy: "łatanie niedoborów kadrowych przemęczonymi lekarzami, wywieranie na nich presji, by brali jak największą liczbę dyżurów bez prawa do efektywnego wypoczynku, wreszcie - różnice w realizacji wypłat tzw. dodatku covidowego".

- Młodzi nadal myślą o emigracji, ale jeśli ktoś zaczyna się specjalizować tu, z czasem traci motywację do wyjazdu zagranicznego, choćby dlatego, że może "emigrować" wewnętrznie, do sektora prywatnego - zwraca uwagę Małgorzata Solecka. W podobnym tonie wypowiadała się także Izba Lekarska i Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. "Jeśli Ministerstwo Zdrowia i rząd nie zmienią nastawienia do polskich lekarzy, tendencje emigracji wewnętrznej (z publicznego do prywatnego sektora polskiej ochrony zdrowia) oraz zewnętrznej (poza granice naszego kraju) będą się nasilać i nie będzie komu leczyć polskich pacjentów" - przestrzegano w komunikacie.

Pielęgniarki za granicą

Podobne zaświadczenia (jak w przypadku lekarzy) wystawiane są także pielęgniarkom oraz położnym - przez okręgowe rady pielęgniarek i położnych. Z udostępnionych nam danych wynika, że od 2004 roku do roku ubiegłego (włącznie) wystawiono w sumie 21 804 takich dokumentów.

Dokładne dane prezentuje poniższa tabela. Tu znów widzimy, że najwięcej zaświadczeń wydano zaraz po wejściu Polski do Unii Europejskiej (9 316 w ciągu pierwszych trzech lat naszego członkostwa). W kolejnych latach liczby te układały się bardzo sinusoidalnie - początkowo oscylowały wokół 1400, potem (w 2010 roku), potem około 800. Istotny wzrost można zauważyć w roku 2015 (1527), po którym znów nastąpił systematyczny acz znaczny spadek. W ubiegłym roku okręgowe rady wydały "tylko" 330 takich zaświadczeń.

Zaświadczenia wystawiane pielęgniarkom i położnymZaświadczenia wystawiane pielęgniarkom i położnym Dane udostępnione przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych

Jednocześnie, z roku na rok, rośnie średnia wieku zarejestrowanych w Polsce pielęgniarek. W 2008 roku (z którego mamy pierwsze dane) wynosiła ona 44,19. W 2015 roku wzrosła do 50. Dziś wynosi 53,16 dla pielęgniarek i 50,74 dla położnych.

Liczba zarejestrowanych pielęgniarek i położnych w latach 2008 - 2020Liczba zarejestrowanych pielęgniarek i położnych w latach 2008 - 2020 Dane udostępnione przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych

Z najnowszych danych opublikowanych kilka dni temu przez Polski Instytut Ekonomiczny wynika, że mediana zarobków pielęgniarek w 2019 roku wynosiła 5,9 tys. zł brutto. Mediana oznacza, że połowa pielęgniarek zarabiała więcej, a połowa mniej niż ta kwota. Co ważne - PIE w swoim raporcie zwracał uwagę na fakt, że pracownicy zawodów medycznych - w tym także pielęgniarki - zazwyczaj czerpią przychody z wielu źródeł, a wymiar ich pracy potrafi znacznie przekraczać 40 godzin tygodniowo.

Za granicą medycy mogą liczyć na znacznie większe pieniądze i jednocześnie "lżejszą" pracę. Zagraniczne placówki kuszą. Nawet w "białym miasteczku" rozstawionym przed kancelarią premiera nie brakuje rekruterów z Niemiec, Danii czy Norwegii. Jak podawał reporter TOK FM Szymon Kępka - chcą oni przekonać strajkujących medyków do wyjazdu i pracy za granicą. Oferują 11 tysięcy złotych na start dla lekarza rezydenta, służbowe mieszkanie, unormowane godziny pracy, loty do rodziny na święta dwa razy w roku czy zwrot kosztów za dojazd do miejsca pracy.

Medycy przekonują, że wyjeżdżać nie chcą. Jak głosi hasło widoczne na wielu transparentach - "chcą leczyć w Polsce", ale na innych warunkach. Ich główne postulaty to: natychmiastowa zmiana ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia, realny wzrost wyceny świadczeń, ryczałtów i tzw. dobokaretki, a także zatrudnienie dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego. 

Na koniec protestu na razie się nie zanosi. Przedstawiciele zawodów medycznych domagają się rozmów z premierem Mateuszem Morawieckim. Dlatego nie przyszli na wtorkowe spotkanie z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim, a minister zapowiedział wtedy, że kolejnych zaproszeń nie będzie. 

DOSTĘP PREMIUM