,
Obserwuj
Polska

Po tym ataku na Gazę Izrael nie ucieknie przed "trudnymi pytaniami". "Tragedia może być katalizatorem"

Maciej Karcz
3 min. czytania
02.04.2024 19:04
Izraelskie wojsko zabiło wolontariuszy, którzy jechali z pomocą humanitarną dla osób zamieszkujących Strefę Gazy. Wśród zamordowanych był Polak Damian Soból. Co czeka Izrael za ostrzelanie konwoju w Strefie Gazy? - Konsekwencje są niesłychanie poważne - mówił na antenie TOK FM Jarosław Kociszewski z magazynu Nowa Europa Wschodnia.
|
|
fot. Źródło: AFP (2.04.2024)

W nocy z poniedziałku na wtorek izraelskie wojsko dokonało ataku rakietowego na konwój humanitarny jadący do Strefy Gazy. Podczas uderzenia zginęło siedmiu wolontariuszy organizacji World Central Kitchen.

Atak Izraela na wolontariuszy w Gazie

O dramatycznych wydarzeniach, jakie rozegrały się na Bliskim Wschodzie, Anna Piekutowska rozmawiała z Jarosławem Kociszewskim z serwisu Nowa Europa Wschodnia. Prowadząca audycję 'Popołudnie Radia TOK FM' poprosiła swojego gościa o to, by przybliżył, co tak dokładnie stało się minionej nocy. Dziennikarka zapytała również, jak mogło dojść do tej tragedii, skoro konwój humanitarny był prawidłowo oznakowany.

Izrael ostrzelał ważny ośrodek Hezbollahu w Libanie. Są ofiary śmiertelne

- Pytań jest ogromnie dużo. Zresztą zacznijmy od tego, że premier Netanjahu potwierdził, że izraelska armia spowodowała tę tragedię - powiedział Kociszewski. Gość uściślił, że był to atak lotniczy.

Ekspert przyznał, że World Central Kitchen jest organizacją pomocową znaną Izraelczykom, którą chcieliby widzieć jako odpowiedzialną za dostarczanie pomocy humanitarnej w Strefie Gazy. Z tego też powodu nie rozumie, dlaczego Izrael dopuścił się takiego ataku.

- Nie był to jeden atak. Trzy samochody zostały trafione na przestrzeni prawie dwóch i pół kilometra, czyli z powietrza przynajmniej trzy rakiety odpalono. Zginęło siedmiu wolontariuszy, czterech cudzoziemców - w tym Polak - i trzech Palestyńczyków - podał Kociszewski. Zaznaczył też, że ruch konwoju humanitarnego był zgłoszony izraelskiej armii.

Śmierć Polaka w Gazie. MSZ reaguje

Rozmówca Anny Piekutowskiej powiedział wprost, że Izraelczycy bardzo poważnie traktują to, co wydarzyło się w Strefie Gazy. Przekazał również, że tamtejsza armia zabicie wolontariuszy traktuje jak śmierć swoich własnych żołnierzy.

- Armia przeprowadzi bardzo głębokie, bardzo szczegółowe dochodzenie, żeby zrozumieć, co się wydarzyło i spróbować uniknąć takich przypadków w przyszłości - powiedział ekspert. - W tym wypadku konsekwencje są niesłychanie poważne - dodał.

Kociszewski został zapytany, czy reakcja polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych była odpowiednia, i czy resort zdecyduje się na kolejne kroki. W odpowiedzi dziennikarz przekazał, że w tej sytuacji nie można niczego zarzucić Radosławowi Sikorskiemu, jak i całemu MSZ. Jego zdaniem reakcja ministerstwa była bardzo sprawna.

- Pytaniem jest, do czego dążymy? To znaczy, czy chcemy rzeczywiście wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia? W praktyce tylko Izraelczycy mogą to zrobić, bo oni kontrolują ten teren - powiedział ekspert, podkreślając, że na ten moment MSZ nie jest w stanie zrobić nic więcej. - Czy dążymy do wyjaśnienia, czy chcemy wywołać konflikt z Izraelczykami? - pytał gość Anny Piekutowskiej. Po czym dodał, że polska strona musi dać jasno do zrozumienia, że sytuacja jest całkowicie nieakceptowalna.

- Zresztą nie tylko dla Polski, ale dla społeczności międzynarodowej to wydarzenie musi zostać wyjaśnione -powiedział Jarosław Kociszewski. Dziennikarz powiedział też, że 'bezpieczeństwo wolontariuszy, którzy niosą pomoc humanitarną, musi być gwarantowane'.

Wsparcie do Strefy Gazy wstrzymane. Jakie konsekwencje dla Izraela?

Kociszewski podkreślił, że w związku z atakiem na konwój humanitarny wolontariusze wstrzymali kolejny transport z pomocą dla Palestyńczyków.

- To jest bardzo zła wiadomość dla ludzi, którzy tam żyją - stwierdził. Ale jak dodał, reakcja wolontariuszy jest całkowicie zrozumiała, ponieważ mimo wcześniejszych gwarancji bezpieczeństwa Izraelczycy otworzyli do nich ogień.

Według dziennikarza niedługo mogą pojawić się głosy, że atak na konwój był celowy, by zagłodzić Palestyńczyków. - Żeby odpowiedzieć na te zarzuty, Izraelczycy rzeczywiście muszą przeprowadzić bardzo szybko dochodzenie w sposób bardzo otwarty i może również kogoś ukarać za to, co się wydarzyło - powiedział gość Anny Piekutowskiej. Dodał, że Izrael regularnie oskarżany o zbrodnie wojenne twierdzi, że 'działa w ramach dozwolonej samoobrony'.

- Dobrze by było, gdyby rzeczywiście zaczęto zadawać poważnie pytania o to, jak Izraelczycy tę wojnę prowadzą - powiedział Kociszewski. Jego zdaniem wydarzenia z minionej nocy mogą pomóc uzyskać odpowiedź na zarzuty stawiane Izraelowi. - Ta tragedia może być jakimś katalizatorem, może spowodować, że uda się w jakiś sposób ograniczyć śmierć cywili - przyznał dziennikarz.

Kociszewski przekazał, że dla Izraela 'reperkusje będą bardzo poważne'.

- Szkoda, że musiało dojść do takiej tragedii, żeby zmotywować do zadawania tych trudnych pytań o sposób prowadzenia wojny przez Izraelczyków - powiedział Kociszewski.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>