Bydgoszcz. Migrantki z Klubu Kobiet nie będą miały gdzie się podziać. "Apelujemy o pomoc"
Migrantki - głównie z Ukrainy i Białorusi - od niemal roku spotykają się raz w tygodniu w bydgoskich Młynach Rothera. Na początku grupa liczyła kilkadziesiąt osób. Dziś Klub Kobiet skupia już niemal pół tysiąca pań, które dzielą się doświadczeniami, wspierają w poszukiwaniu pracy czy rozkręceniu swojego biznesu.
- Zależało nam na tym, żeby wspierać rozwój zawodowy. Żeby kobiety mające lęk przed wojną, martwiące się o swoją rodzinę w Ukrainie, tutaj mogły znaleźć dla siebie punkt zaczepienia i wsparcie - mówi inicjatorka klubu Olena Brykova. - Chcemy dawać im profesjonalne wsparcie, by mogły czerpać z nas przykład - dodaje.
Pieką pierniki, robią makramy
Liderka Zespołu ds. Migrantów Białorusinka Viktoria Zakirava jest w Polsce od dwóch lat. - Większość problemów migrantów wiąże się z długim oczekiwaniem na kartę pobytu. Ja czekam już 14 miesięcy i jeszcze kolejne dwa-trzy miesiące będę czekać. Drugi problem to brak znajomości języka polskiego i trzeci - to brak pracy - wymienia.
Pani żena czekała rok, by urząd zajął się jej sprawą. 'Stresuje się. Oprócz pieczątki nie mam nic'
- Mamy dziewczyny, które pieką słodycze, na przykład pierniczki. Inne tworzą rękodzieło albo są kosmetyczkami i fryzjerkami - wymienia Olena Brykova. - Mamy też dziewczynę, która prowadziła w Ukrainie wielki biznes, a teraz przeprowadziła się do Bydgoszczy i chce dalej działać, ale nie ma wiedzy. Mamy też sporo osób z wykształceniem w zawodzie inżynierskim, konstruktorskim. Nie każda jest dojrzała do prowadzenia własnego biznesu, ale szuka pracy - dodaje.
Fundacja EMIC prosi o pomoc
Do tej pory Klub Kobiet działał dzięki wsparciu fundacji Emic, która pieniądze na jego działalność pozyskała z dotacji Programu Aktywni Obywatele - Fundusz Krajowy, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG. Projekt kończy się jednak 31 października. - Nie chcemy, żeby sieć wsparcia prawie pięciuset kobiet naturalnie się rozmyła, ponieważ nie mają pieniędzy na wynajęcie sali, na tłumaczenia, zaproszenie gości czy dojazdy na spotkania - tłumaczy Katarzyna Margalska-Sędziak z fundacji Emic, działającej od 2015 roku na rzecz migrantów.
- Apelujemy do firm i darczyńców prywatnych - jeśli ktoś chce wesprzeć działania Klubu Kobiet - to może kontaktować się bezpośrednio z fundacją Emic - dodaje.
Klub Kobiet ma już na swoim koncie małe sukcesy. - Jedna z członkiń była naszą fotografką. Robiła dla nas zdjęcia za darmo. Później zaprosiliśmy ją, by uwieczniła, gdy do Bydgoszczy przyjechał mer Lwowa. Teraz ma już swoją działalność jako fotografka - cieszy się Olena Brykova.
Migrantki działają też społecznie. - Sprzątamy z Czystą Puszczą Bydgoską, jeździmy do schroniska dla zwierząt, oddajemy krew - wymienia Viktoria Zakirava.
1 grudnia Klub Kobiet będzie obchodził pierwszą rocznicę istnienia.
Armagedon w Bydgoszczy szybko się nie skończy. 'Tak się nie da żyć, panie prezesie!'