advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Śląskie

Przyjadą z całej Polski, by gotować i pomagać. Tychy szykują się na kulinarne show

Aleksandra Brodziak
2 min. czytania
09.09.2022 08:00
Około 80 kucharzy z całej Polski zjedzie do Tychów, by w najbliższą w niedzielę warzyć, smażyć, piec, kręcić nad ogniem prosiaka albo przygotowywać dania wege. Chodzi o to, by nakarmić jak największą liczbę ludzi i wesprzeć jak największą sumą Dom Kulejących Aniołów w Piasku koło Pszczyny.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Kulinarny Ogień, bo tak nazywa się to wielkie gotowanie, wymyśliły Marta Witek i Beata Szymula. - Siadłyśmy kiedyś na kawie w markecie, bo wszystko jeszcze było zamknięte, i postanowiłyśmy coś zrobić - wspominają.

Marta - jak sama o sobie mówi - nie umie gotować, ale kocha jeść i pomagać. Beata jest szefową kuchni, pasjonatką gotowania i pomagania. Pomogły już między innymi Fundacji Śląskie Hospicjum dla Dzieci Świetlikowo czy Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Tym razem wsparcie otrzymają osoby z niepełnosprawnościami intelektualnymi, podopieczni Domu Kulejących Aniołów w Piasku.

Kulinarne show

Na terenie Browaru Obywatelskiego w Tychach szykuje się prawdziwe show. W ruch pójdzie dwumetrowy grill i niewiele mniejsza patelnia, o przekroju 176 centymetrów. Za wielką warzechę posłużą najprawdziwsze wiosła. - My, jako znane z dużego poczucia humoru, postawiłyśmy przy tej patelni najchudszego i najdrobniejszego kucharza - śmieje się Marta Witek.

To, co znajdzie się w patelni, to na razie niespodzianka. Beata Szymula wspomina, że ostatnio był bigos, który cieszył się tak wielką popularnością, że zabrakło go już po dwóch godzinach. Kreatywni kucharze szybko jednak zorganizowali kolejne danie, 'które też zostało wylizane'.

Jedzenia na pewno nie zabraknie, w przeciwieństwie do jednorazowych tacek, kubków czy sztućców. I tu pojawia się apel o to, by przynosić ze sobą słoiki, menażki czy inne pojemniki, do których będzie można nabrać tyle jedzenia, ile się chce. Dania będą bardzo różne - proste i wykwintne. Steki, grochówka, żur, frytki, burgery, pierogi sudeckie, flaczki krakowskie, a nawet dania kuchni tatarskiej. Do tego pokazy cukiernicze. Nasze rozmówczynie przekonują, że każdy znajdzie coś dla siebie. W zamian za dobrowolne datki będzie można jeść, co się chce i ile się chce, z opcją na wynos.

Współpraca zamiast rywalizacji

Kulinarny ogień to wielka mobilizacja branży gastro. Kucharze, którzy na co dzień często ze sobą rywalizują, tym razem spotykają się, by wspólnie gotować. Wszyscy, którzy uczestniczą w wydarzeniu, robią to zupełnie charytatywnie, a całą logistyką zawiadują trzy osoby. Oprócz Marty i Beaty jest jeszcze Marcin Socha. - I tak to się jakoś kręci, za pomocą komunikatorów internetowych i telefonu, który Beacie ciągle pika i dzwoni, a także e-maili, które ja obsługuję do 2 w nocy - śmieje się Marta Witek.

Skąd pomysł, aby pomóc Domowi Kulejących Aniołów? Beata Szymula wyjaśnia, że po ubiegłorocznej edycji, po której zostało sporo jedzenia, Dom zgłosił się, by odebrać to, co zostało. - Przyjechał samochód, zapakowaliśmy jedzenie, bo oni mają własną stołówkę - wspomina. Tak rozpoczęła się współpraca, której efektem jest nadchodzące wydarzenie.

Start w samo południe, karmienie do ostatniego gościa, a oprócz pysznej kuchni można liczyć także na bogatą artystyczną oprawę.