Zamkną popularną atrakcję w Beskidach? "Wszyscy nas zbywają"
Barania Góra to najwyższy szczyt polskiej części Śląska Cieszyńskiego. Z ogólnodostępnej, stalowej wieży widokowej o wysokości ponad 15 metrów można podziwiać rozległą panoramę gór Polski, Czech i Słowacji - między innymi Beskid Śląski, Mały, Makowski, Żywiecki z Babią Górą, Tatry, Małą Fatrę, Góry Choczańskie, Beskid Śląsko-Morawski, a przy bardzo dobrej widoczności nawet sudeckie Jesioniki.
Jak czytamy na stronie Regionalnej Pracowni Krajoznawczej PTTK w Katowicach, pomysł na postawienie wieży na Baraniej narodził się już pod koniec lat '80 ubiegłego wieku. Nie było wtedy jeszcze żadnej innej wieży widokowej w Beskidach. Na budowę złożyli się społecznicy, przewodnicy beskidzcy, członkowie PTTK, ale też śląskie firmy. Wieża została uroczyście otwarta 28 września 1991 roku i od tego czasu - już ponad 30 lat - opiekuje się nią Górnośląski Oddział PTTK w Katowicach.
Na remont wieży potrzeba 50 tysięcy złotych
- W księgach wieczystych nie ma informacji, że wieża jest nasza, ale mieliśmy zgodę ministerialną - jeszcze z lat '90 - na jej postawienie - wyjaśnia nam prezes Górnośląskiego Oddziału PTTK w Katowicach Tomasz Biernat. - Robiliśmy bieżące remonty, malowanie. Były też regularnie sprawdzane odgromniki, bo wieża jest ze stali, więc trzeba ją uziemiać - wylicza.
Stan obiektu wymaga jednak wiele do życzenia. Po jednej z ostatnich analiz, osoba, która wydaje zgodę na dopuszczenie do użytkowania, przedłożyła długi wykaz niezbędnych prac do wykonania.
- Jest całkiem sporo elementów, które należałoby odnowić lub wymienić. Wieża musi być też piaskowana i pomalowana. W zeszłym roku zrobiliśmy wycenę i wyszło, że kosztowałoby to około 50 tysięcy złotych - podkreśla nasz rozmówca. PTTK na taki remont nie stać, więc zaczęto szukać innego rozwiązania.
Nie ma chętnych na przejęcie wieży widokowej
Katowicki oddział PTTK zwrócił się w pierwszej kolejności do Nadleśnictwa Wisła z zapytaniem, czy nie chciałoby przejąć wieży - konstrukcja stoi na gruncie Lasów Państwowych. - W nadleśnictwie odpowiedzieli, że oni wieży nie mogą przejąć, ale być może Urząd Miejski w Wiśle byłby zainteresowany. Turyści nie wiedzą, że to wieża PTTK z Katowic, bardziej kojarzą ją jako wizytówkę Wisły, stąd zgłosiliśmy się do miasta - relacjonuje Biernat.
- Dostaliśmy propozycję przejęcia wieży jako miasto - potwierdza Tadeusz Papierzyński z Referatu Promocji, Turystyki, Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego w Wiśle. - Ale jest taki problem, że nie stoi ona na miejskiej działce. Byłoby to przejęcie budowli, ale bez możliwości przejęcia gruntu, bo ten należy do nadleśnictwa. Toczą się dyskusje, są różne propozycje tego, kto miałby wieżę przejąć: czy miasto, czy nadleśnictwo, czy nasz lokalny oddział PTTK - wyjaśnia.
Niebezpieczeństwo dla turystów
Rozmowy w sprawie przejęcia wieży się przeciągają, a stan konstrukcji cały czas się pogarsza. - Jeden z kolegów pojechał ostatnio na Baranią Górę i zrobił dokładną dokumentację fotograficzną. Po jej analizie uznaliśmy, że dla bezpieczeństwa turystów trzeba wieżę jak najszybciej zamknąć. Ta informacja została przekazana i w nadleśnictwie, i urzędzie miejskim - mówi nam Biernat.
I zdradza, że w kwietniu - najprawdopodobniej tuż po świętach - wieża zostanie zamknięta. Teraz PTTK szuka wykonawcy. - Chodzi o kogoś, kto wieżę ogrodzi siatką i przywiesi tabliczki, że wstęp na nią jest zabroniony. Tym bardziej, że stopnie wieży się odginają, podesty wymagają dokładnego sprawdzenia, a większość drewnianych elementów również jest do wymiany. Cała wieża za chwilę będzie w takim stanie, że o wypadek nietrudno - podkreśla Tomasz Biernat.
Wieża miałaby być otoczona ocynkowaną siatką. Rolka takiej siatki waży około 20 kilogramów, więc nie da się jej wnieść piechotą, trzeba będzie też znaleźć transport. Jak mówi nam Biernat, nadleśnictwo już wyraziło zgodę na taki wjazd.
Turyści będą rozczarowani
Jeśli wieża zostanie zamknięta, turyści na pewno będą rozczarowani. - Ktoś się nastawi, że przyjedzie z rodziną, dziećmi i będzie podziwiał piękne widoki, a tu okaże się, że wieża jest zamknięta, ponieważ nikt nie chce pomóc przy jej remoncie - zaznacza Biernat.
- Jeśli PTTK wieżę ogrodzi i zamknie, to przez pewien czas na pewno będzie niedostępna - potwierdza Tadeusz Papierzyński z wiślańskiego magistratu. - Jeśli wymaga poważnej renowacji, to nie da się tego zrobić w tydzień czy dwa, zawłaszcza że wcześniej należałoby przeprowadzić odpowiednie procedury, nawet jeśli wieżę przejęłoby miasto. A to też nie jest jeszcze ustalone, rozmowy trwają - dodaje.
Rozczarowania przeciągającymi się dyskusjami nie kryje Tomasz Biernat z PTTK. - Wieża przez wiele lat stała w tym miejscu i była wizytówką Wisły, a teraz - gdy trzeba ją wyremontować - wszyscy nas zbywają. W ostatnich latach wiele gmin górskich stawia wieże widokowe, szczyci się nimi i opiekuje, a pierwszą beskidzką wieżą, wybudowaną społecznie przez przewodników beskidzkich z Katowic, nikt nie chce się zaopiekować. Cały czas mamy jednak nadzieję, że uda się tę sprawę szczęśliwie sfinalizować i uniknąć zamknięcia wieży - kwituje Biernat.