Maskotki Rybnika czeka eliminacja? Miasto "ma związane ręce"
Nutrie amerykańskie w Rybniku (woj. śląskie) można spotkać nad rzeką Nacyną, gdzie chętnie odwiedzają je mieszkańcy i turyści. Gryzonie stały się wręcz maskotką miasta. Jeszcze kilka lat temu populacja liczyła kilkanaście osobników.
- Wtedy był czas, kiedy można było je odłowić, wysterylizować, a później wypuścić do środowiska. Dziś to jest niemożliwe, ponieważ ustawa wypuszczenie do środowiska nawet wysterylizowanych zwierząt traktuje jako przestępstwo - wskazał cytowany przez TVN24 Przemysław Skrzypiec z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.
Zgodnie z rozporządzeniem rządu nutrie zostały uznane za gatunek inwazyjny, podlegający eliminacji. RDOŚ podkreśla, że nutrie niszczą infrastrukturę drogową, rozkopują brzegi rzek i zbiorników wodnych, przenoszą patogeny i pasożyty, zagrażają ludziom i rodzimym gatunkom i siedliskom.
Jak to odbetonować? Po powodzi czas na zmiany. 'Takie są plany rządu'
Przetarg na eliminację nutrii w Rybniku nie będzie unieważniony. "Nie ma podstaw"
Jak przekazał w piątek rybnicki magistrat, w związku z przetargiem na "odłów i eliminację nutrii na terenie województwa śląskiego", przedstawiciele miasta spotkali się z RDOŚ w Katowicach, aby omówić kwestię nutrii. RDOŚ odmówił unieważnienia przetargu oraz zmiany jego zapisów, a także nie zgodził się na propozycję prezydenta miasta, aby przeznaczyć środki na budowę azylu zamiast na eliminację nutrii.
- Nie ma podstaw prawnych, które pozwoliłyby na zmianę kwalifikacji celu wydatków przewidzianych w przetargu na odłów i eliminację nutrii na terenie województwa śląskiego. Nie ma także podstaw prawnych, które umożliwiałyby unieważnienie tego przetargu - podkreślił w swoim komunikacie katowicki RDOŚ.
Jak oszacowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, koszt eliminacji całej populacji na terenie województwa śląskiego wynosi około 400-500 tysięcy złotych.
Obecność nutrii w woj. śląskim stwierdzono dotychczas w Rybniku, Jaworznie, Wodzisławiu Śląskim, Czyżowicach, Kaletach, Aleksandrii, Kamieńcu. Według RDOŚ najliczniejsza populacja znajduje się w Rybniku i jest szacowana na około 150 osobników. Obecnie następuje szybkie rozproszenie populacji początkowej.
- Nie popieramy uśmiercania zwierząt, nie jest nam obojętny ich los, ale rozumiemy, dlaczego podjęcie działań jest niezbędne. Jesteśmy świadomi negatywnego odbioru naszych działań przez osoby powierzchownie zapoznane z tematem i bazujące wyłącznie na emocjach, dlatego tak ważne jest podnoszenie świadomości zagrożenia, jakie niesie ze sobą inwazja tego gatunku - przekazał Przemysław Skrzypiec.
'Uratowała mnie serial Netfliksa'. Rozmowa z poszkodowaną w wyniku pożaru w Poznaniu
Jak przekazał Urząd Miasta w Rybniku, magistrat próbował wykorzystać fakt, że nutrie są oswojone i nie boją się człowieka, aby zastosować ustawę o ochronie zwierząt. Umożliwiłoby to ich wyłapanie, zaczipowanie, wykastrowanie i sterylizację oraz przekazanie do adopcji. RDOŚ odpowiedział, że adopcja jest możliwa tylko do legalnych, zarejestrowanych azylów, w przeciwnym razie zwierzęta również musiałyby zostać uśmiercone.
RDOŚ podkreślił, że podmiot, który chce utworzyć azyl dla zwierząt, musi uzyskać zezwolenie przed rozpoczęciem prowadzenia działalności od Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. W innym przypadku prowadzenie takiej działalności jest traktowane jako przestępstwo.
Rybnik walczy o swoje nutrie. "Bez pomocy z zewnątrz nam się to nie uda"
Miasto rozważa zmiany w programie opieki nad zwierzętami bezdomnymi, aby móc przeznaczać środki na wyłapanie i kastrację nutrii. Jednak bez istnienia odpowiedniego azylu, zmiany te nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. Magistrat tłumaczy, że starał się również uzyskać fundusze zewnętrzne na wsparcie budowy azylu, ale bezskutecznie.
- Z uwagi na fakt, że nutria jest inwazyjnym gatunkiem obcym - gmina nie może w żaden sposób wydatkować środków publicznych na ochronę tego gatunku poprzez sfinansowanie budowy azylu - zaznaczył magistrat.
Miasto dodaje, że wypełniło zobowiązania nałożone przez RDOŚ: usunęło tablice edukacyjne, zmieniło treści publikowanych artykułów i wypowiedzi oraz informowało mieszkańców o konieczności zaprzestania dokarmiania tych zwierząt.
- Aktualnie miasto Rybnik ma związane ręce. Próbujemy wciąż walczyć o ocalenie jak największej liczby nutrii, jednak bez pomocy z zewnątrz nam się to nie uda - podkreślił magistrat. - Na decyzję o ogłoszeniu przetargu przez RDOŚ dotyczącego eksterminacji tego gatunku miasto Rybnik nie miało żadnego wpływu, nie zostaliśmy również poinformowani o tej decyzji - dodaje.
Zamiast eliminacji - wyłowienie i azyl. Mieszkańcy Rybnika protestują
W sobotę (24 sierpnia) w Rybniku odbył się protest mieszkańców przeciwko decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach. Jak podkreślały w rozmowie z TVN24 mieszkanki, miasto powinno wziąć odpowiedzialność za stworzenia, które oswoiło. - Nutrie były maskotkami, a teraz pokażemy dzieciom, że jak się maskotka znudziła to można urżnąć jej łeb - wskazały.
W ocenie protestujących nutriom "trzeba pomóc inaczej niż eksterminacją". - Chcemy, żeby przetarg został zmieniony na wyłowienie i azyl. Najlepiej by było, gdyby azyl był miejscowy, aby mieszkańcy mieli kontakt z tymi zwierzętami - powiedziała dla TVN24 dr Ewa Zgrabczyńska z Azylu dla Zwierząt i adiunkt Uniwersytetu Warszawskiego.
W tej chwili w Rybniku obowiązuje zakaz dokarmiania nutrii.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>