,
Obserwuj
Śląskie

Znana lekarka z Częstochowy straciła prawo jazdy. Wtedy komendant zadzwonił do posła PiS

3 min. czytania
04.10.2024 11:45
Agata D. - znana w Częstochowie lekarka - w 2020 roku straciła prawo jazdy, bo przekroczyła prędkość, gdy śpieszyła się na zakupy". Szybko jednak je odzyskała, a policja wytłumaczyła złamanie przez nią przepisów działaniem "w stanie wyższej konieczności". Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza".
|
|
fot. Marek Mamoń

Sprawa ma swoje źródło w wydarzeniach z lipca 2020 roku, czyli w czasie pandemii COVID-19. Damian B. i Agata Ś. - policjanci z częstochowskiej drogówki, zatrzymali bmw poruszające się z nadmierną prędkością 107 km na godz.

Agata D. 'ma znajomych na wysokich szczeblach i to załatwi'

Asp. Damian B. pouczył siedzącą za kierownicą kobietę i poinformował ją o zatrzymaniu jej prawa jazdy na trzy miesiące. - Pani się bardzo zdenerwowała, tłumaczyła, że jest zmęczona po dyżurze, spieszy się, bo córka ma urodziny, a ona jest spóźniona, jeszcze nie kupiła prezentu i jedzie do Galerii. Mandatu nie wystawiłem, uznałem, że wystarczy pouczenie, ale prawo jazdy musiałem obligatoryjnie zatrzymać - opisywał funkcjonariusz w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą'.

Kobieta miała wręcz krzyczeć na patrolujących i oświadczyła, że 'ma znajomych na wysokich szczeblach i to załatwi'.

Ośmioramienny koszmar w Łódzkiem. W Europie są tylko dwa takie skrzyżowania

Informacja o odebraniu prawa jazdy szybko dotarła do przełożonych Damiana B. i Agaty Ś. Jeszcze podczas prowadzenia dalszych czynności patrolu oboje zostali wezwani do komendy, gdzie podsunięto im do podpisania protokół, według którego lekarka złamała przepisy drogowe, ponieważ działała 'w stanie wyższej konieczności' - jechała do chorej pacjentki, którą była jej matka.

Damian P., który wcześniej zanotował, że kobieta jechała na zakupy, nie chciał podpisać dokumentu. Tłumaczenie o chorej matce tymczasem już było w policyjnym systemie. Wkrótce zniknął też film z zapisu kontroli prędkości w urządzeniu rejestrującym prędkość bmw.

Sprawa przywrócenia prawa jazdy Agacie D. - bo tak nazywa się lekarka - trafiła do Biura Spraw Wewnętrznych, a potem do prokuratury.

"O matactwa i przekroczenie uprawnień służbowych oskarżono czterech policjantów z Komendy Miejskiej Policji, a lekarce prokuratura zarzuciła składanie fałszywych zeznań. Jak wynika z aktu oskarżenia, funkcjonariusze 'działali w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez Agatę D. w postaci zwrotu zatrzymanego jej prawa jazdy'' - czytamy na łamach 'Gazety Wyborczej'"

Kto grzebał przy tamie w Stroniu Śląskim? Mieszkańcy o 'rozjeżdżających wał koparkach'

Szymon Giżyński: Pani doktor zwróciła się do mnie telefonicznie

Podczas procesu bardzo istotne okazały się dwa nazwiska - w 2020 roku komendanta częstochowskiej policji Dariusza Atłasika oraz polityka prawicy Szymona Giżyńskiego - wieloletniego posła Prawa i Sprawiedliwości, byłego wiceministra rolnictwa, a potem ministra kultury w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Atłasik i Giżyński zostali wezwani na świadków. Jak się okazało, obaj byli pacjentami Agaty D. Giżyński przyznał ponadto, że lekarka zadzwoniła do niego, gdy straciła prawo jazdy.

- Pani doktor zwróciła się do mnie telefonicznie, że ma zatrzymane prawo jazdy za przekroczenie prędkości i że brak dokumentu uniemożliwi jej wykonywanie zawodu. Poprosiła mnie o kontakt z komendantem celem złożenia wyjaśnień w tej sprawie - mówił Giżyński przed sądem. Poseł PiS przyznał też, że zadzwonił wtedy do komendanta Atłasika 'celem umówienia ich spotkania'. Podkreślił następnie, że to był 'cały jego udział w tej sprawie'.

Wydruki billingów pokazały jednak, ze rozmów pomiędzy politykiem i byłym szefem policji było co najmniej kilka. Giżyński wytłumaczył, że obaj pełnili wtedy ważne funkcje publiczne, więc 'mogli rozmawiać na różne tematy'.

Partnerka Łukasza Ż. przesłuchana. Nowe informacje o wypadku na Trasie Łazienkowskiej

Agnieszka Ś. w wieku 40 lat odeszła na emeryturę. Damian B. pozostał w policji, ale zrezygnował z drogówki i pracuje w innym komisariacie. Jak tłumaczyli, po decyzji o odebraniu lekarce prawa jazdy byli traktowani jak 'czarne owce'.

Proces w sprawie prawa jazdy Agaty D. wciąż się toczy. W listopadzie mowy końcowe

1 października Sąd Rejonowy w Częstochowie zakończył przesłuchiwanie świadków i stron procesu. 'Uprzedził, że w stosunku do jednego z oskarżonych rozważy zmianę kwalifikacji czynu m.in. o poświadczanie nieprawdy w dokumentacji i wyłudzanie poświadczania nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego' - czytamy.

5 listopada zostaną wygłoszone mowy końcowe.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>