Ponad 20 szkół na Lubelszczyźnie szuka matematyków. "Najlepsi nauczyciele odchodzą, bo mają dość"
Kuratorium Oświaty w Lublinie publikuje oferty pracy dla nauczycieli. Ich liczba codziennie się zmienia - we wtorek rano było to 570 ogłoszeń. Wśród nich m.in. dla nauczycieli historii - najczęściej na zastępstwo. Tu w grę wchodzą całe etaty, ale tylko na określony czas.
Małe wiejskie szkoły oferują z kolei pojedyncze godziny m.in. dla nauczycieli biologii, plastyki czy języka niemieckiego. Ciężko jednak znaleźć kogoś, kto zgodzi się dojeżdżać na kilka godzin w tygodniu i wędrować od szkoły do szkoły, by "wyrobić" etat. Jedna ze szkół szuka np. nauczyciela wychowania do życia w rodzinie, oferując dwie godziny, a Liceum Ogólnokształcące w Chełmie ma propozycję dla chemika na zaledwie... godzinę w tygodniu.
Wiele ofert dotyczy nauczycieli przedmiotów ścisłych. Fizyka szukają szkoły w Radecznicy, Biłgoraju, podlubelskim Świdniku, Kraśniku, Terespolu czy Chełmie. Wakat jest również w VI LO w Lublinie. Pracę bez problemu znajdą też matematycy, bo takie oferty dotyczą ponad 20 szkół, m.in. w Chełmie, Lublinie, ale też Lubyczy Królewskiej. Przykładowo, w IV LO w Lublinie do obsadzenia jest aż 26 godzin matematyki w tygodniu, a w Szkole Podstawowej nr 14 - 21 godzin. Nauczyciela matematyki szuka też jedno z prywatnych liceów - oferuje od 9 do 12 godzin tygodniowo, ze stawką 35-40 zł netto za godzinę.
Skąd wziąć tylu specjalistów?
Jest też bardzo dużo ofert pracy dla pedagogów i psychologów. Ma to związek ze zmianami, które wprowadza Ministerstwo Edukacji i Nauki. Chodzi o to, by w placówkach było więcej tego typu specjalistów. Zgodnie z założeniem, od września 2022 roku - w przypadku szkół liczących 100 i więcej uczniów - nauczyciel specjalista miałby być zatrudniony na 1,5 etatu (plus dodatkowo 0,2 etatu na każdych kolejnych 100 uczniów). - Wszystko pięknie, jestem jak najbardziej za, bo potrzeby - zwłaszcza po pandemii - w zakresie zdrowia psychicznego są ogromne. Tylko skąd wziąć tylu specjalistów? Psycholodzy nie chcą pracować w szkole - mówi nam jeden z dyrektorów z Lublina. Sam ma problem z wypełnieniem ministerialnych standardów.
Z problemem braków kadrowych borykają się też na bardzo dużą skalę szkoły branżowe i technika. Mają bardzo dużo godzin przedmiotów zawodowych, a chętnych do pracy brak. Poszczególne szkoły oferują nawet po 50 czy 60 godzin przedmiotów zawodowych. Tyle, że pielęgniarka, fizjoterapeuta czy technik dentystyczny - zamiast uczyć zawodu w szkole - woli pójść do pracy w przychodni lub zarabiać prywatnie.
Dla przykładu, Szkoła Medyczna Cosinus w Lublinie szuka nauczycieli na kierunkach: asystentka stomatologiczna, higienistka stomatologiczna, opiekun medyczny czy terapeuta zajęciowy. Technikum w Łęcznej zatrudni z kolei nauczyciela w zawodzie technik architektury krajobrazu, a technikum w Chełmie - w zawodach samochodowych. Brakuje nauczycieli w zawodzie logistyk - spedytor czy w specjalnościach kolejarskich.
Coraz mniej osób podejmuje pracę w szkole zaraz po studiach. Z danych Urzędu Miasta w Lublinie wynika, że w roku 2019 było to 37 osób, w 2020 - 35, w 2021 - 39, a w 2022 - tylko 11. W samym Lublinie - jak informuje wiceprezydent Mariusz Banach - na koniec czerwca do obsadzenia były m.in. 54 godziny języka polskiego, 63 godziny matematyki, 76 godzin języka angielskiego, 69 godzin informatyki. Do tego aż 372 godziny przedmiotów zawodowych oraz 78 godzin w kształceniu specjalnym.
- Nie ma wielu chętnych do pracy w szkole, m.in. ze względu na zarobki. Pensja nieco ponad 3 tysiące złotych brutto to bardzo niskie wynagrodzenie. I nie widać perspektyw na zmiany - mówi nam pani Ewa, w zawodzie od ponad 20 lat. - Do tego dochodzi coraz większa kontrola szkół. Człowiek zaczyna się bać, by nie ściągnąć na siebie kontroli z kuratorium. To jest chore. Zamiast otwartej, nowoczesnej, tolerancyjnej szkoły, mamy coraz większą zaściankowość i strach. Najlepsi nauczyciele niejednokrotnie odchodzą, bo mają dość - słyszymy od naszej rozmówczyni.