advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubelskie

Przemysław Czarnek zdecydowanym zwycięzcą w regionie. Pawłowska poza Sejmem

3 min. czytania
17.10.2023 11:18
Przemysław Czarnek został bezapelacyjnym zwycięzcą na Lubelszczyźnie, zdobywając ponad 120 tys. głosów. Z okręgu numer 6 Prawo i Sprawiedliwość wprowadzi do Sejmu ośmioro przedstawicieli. Jak poszło innym komitetom? Są zaskoczenia.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Po przeliczeniu wyników ze wszystkich już komisji w Lublinie i okolicy (okręg nr 6) najwięcej głosów zdobyło Prawo i Sprawiedliwość - 45,48 proc. Na drugim miejscu uplasowała się Koalicja Obywatelska - 20,32 proc., potem Trzecia Droga - 15,87 proc., Konfederacja - 8,38 proc. i Lewica - 5,52 proc.

Czarnek, a po nim długo nikt

Zdecydowanym zwycięzcą tych wyborów w regionie jest Przemysław Czarnek. W okręgu nr 6 zdobył 121686 głosów. To najwięcej spośród wszystkich kandydatów. Na drugim miejscu znalazła się Marta Wcisło - liderka listy Koalicji Obywatelskiej, na którą zagłosowało 68449 osób.

Z okręgu nr 6 do Sejmu wchodzi 15 posłów. Osiem mandatów trafia do PiS. Są debiutanci - Michał Moskal, bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego oraz Magdalena Filipek-Sobczak. W parlamencie znajdzie się też Artur Soboń, Jan Kanthak, Sławomir Skwarek, Sylwester Tułajew i Kazimierz Choma.

Koalicja Obywatelska bierze trzy mandaty. Nowym posłem zostaje radny wojewódzki, lekarz Krzysztof Bojarski. Poza nim do Sejmu wchodzi wspomniana już Marta Wcisło i Michał Krawczyk.

Dwa mandaty trafiają do Trzeciej Drogi - to znani w Lublinie posłanka Joanna Mucha i europoseł Krzysztof Hetman. Jeden przypada Lewicy - Jacek Czarniak.

Gamechanger z Sosnowca. Lokalny działacz z najlepszym wynikiem. 'To dobra wiadomość'

W okręgu numer 7, który obejmuje wschodnią część Lubelszczyzny, w tym m.in. Chełm i Zamość, też wygrało PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego zdobyła tu 50,75 proc. głosów. KO - 17,40 proc. Trzecia Droga - 13,04 proc., Konfederacja - 7,79 proc., a Lewica - 5,62 proc.

"Jedynką" PiS był tu Mariusz Kamiński, który uzyskał 44 195 głosów. W sumie PiS wprowadzi stąd do Sejmu siedmioro posłów. Będą to również: Jarosław Sachajko, Dariusz Stefaniuk, Anna Dąbrowska-Banaszek, Tomasz Zieliński, Sławomir Zawiślak, Marcin Romanowski.

Kto się nie dostał?

Nie dostała się m.in. Monika Pawłowska, która - przypomnijmy - weszła do Sejmu w 2019 roku z listy Lewicy. To ona tworzyła Wiosnę na Lubelszczyźnie, współpracowała ściśle z Robertem Biedroniem. Jak pisaliśmy na naszym portalu, t o wtedy pojawiły się podejrzenia o mobbing w strukturach partyjnej młodzieżówki. Młody aktywista zarzucał jej poniżanie i psychiczne "niszczenie".

Pawłowska - jeszcze z Lewicą - opowiadała się przeciwko zakazowi aborcji, solidaryzowała się ze Strajkiem Kobiet. Przełom nastąpił wiosną 2021 roku. Odeszła z Lewicy i zaczęła współpracę z ugrupowaniem Jarosława Gowina. Ostatecznie podjęła współpracę z Prawem i Sprawiedliwością i z listy tej partii teraz startowała. Pawłowska przegrała 147 głosami z posłem Sławomirem Zawiślakiem (ona miała 10789 głosów, on - 10936).

Do Sejmu nie wchodzi z Prawa i Sprawiedliwości też m.in. Krzysztof Głuchowski, Leszek Kowalczyk czy Beata Strzałka.

Kto do Senatu?

Jeśli chodzi o Senat, w Lublinie bezapelacyjnie zwyciężył adwokat Jacek Trela, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Wielu mówiło o nim "spadochroniarz", bo jest prawnikiem z Warszawy. Mierzył się z obecnym wojewodą lubelskim Lechem Sprawką z PiS. Trela zdobył 48,48 proc. głosów - wojewoda dostał 33,92 proc.

Wyniki wyborów parlamentarnych. PKW policzyła dane ze 100 proc. obwodów

Z informacji uzyskanych z obwodowych komisj wyborczych wynika, że na kartach do głosowania - w szczególności do referendum - zdarzały się rysunki (w tym niecenzuralne) i hasła w stylu "Je....ć PiS". - Nie braliśmy ich pod uwagę - mówili nam członkowie komisji. Jak dodawali, część wyborców w kartach do referendum - zamiast krzyżyka (dwóch przecinających się linii) - stawiała inne znaki, a to oznaczało, że głosu nie można było brać pod uwagę.

Wszystkie karty do referendum - łącznie z tymi, z których wyborcy zrezygnowali - trafią teraz do depozytu, a potem do archiwum. Nie będą zniszczone. - Są to dokumenty wyborcze, za kilka miesięcy zostaną z depozytu przewiezione do Archiwum Państwowego i tam są przechowywane przez 10 lat. Ma do nich wgląd prokuratura i sądy - na wypadek protestów wyborczych - tłumaczy Piotr Czajkowski z Okręgowej Komisji Wyborczej w Lublinie.

'Wybory wygrywa się w Końskich'. Jak skończyło się głosowanie w słynnej miejscowości?