Dzieci z Ukrainy idą do polskiej szkoły. Szykuje się rewolucja?
TOK FM: Od września wchodzi obowiązek szkolny dla uczniów z Ukrainy - od tego, czy zapiszą się do polskiej szkoły ma zależeć, czy będą dostawać świadczenie 800 plus. Ilu uczniów się spodziewacie i czy szkoły sobie poradzą?
Ewa Dumkiewicz-Sprawka, dyrektor Wydziału Oświaty i Wychowania w Urzędzie Miasta Lublin: Nie mam wątpliwości, że szkoły sobie poradzą. Jesteśmy przygotowani organizacyjnie i lokalowo. Dyrektorzy nie zgłaszają żadnych problemów. Nie wiemy na dziś, ilu uczniów dodatkowo trafi do naszych szkół, trudno to oszacować, zapisy trwają - m.in. w tej chwili trwa rekrutacja uzupełniająca do szkół ponadpodstawowych. Na podstawie danych Systemu Informacji Oświatowej, według stanu na 29 lipca, do szkół i przedszkoli w Lublinie zapisanych jest 1935 uczniów i wychowanków z Ukrainy. Na razie jest to bardzo podobna liczba jak na koniec poprzedniego roku szkolnego. Nasza analiza wskazuje, że liczba uczniów z Ukrainy we wrześniu tego roku będzie zbliżona do liczby z ubiegłego roku.
A co z liczebnością klas? Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało projekt rozporządzenia w tym zakresie.
Do tej pory standard liczebności w klasach I-III szkół podstawowych - podobnie jak w przedszkolach - wynosił nie więcej niż 25 dzieci w oddziale. Teraz to się może zmienić. Zgodnie z projektem rozporządzenia - w klasach I-III będzie można zwiększyć liczebność uczniów z Ukrainy o dwoje, troje lub czworo, w zależności od tego, jak liczna była dana klasa do tej pory - czy liczyła 25, 26 czy 27 uczniów. Więcej uczniów będzie mogło być również w szkolnej świetlicy.
Co z klasami starszymi w podstawówkach oraz z liceami i technikami?
W tym przypadku nie ma przepisów, które określałyby liczebność takich klas. Tutaj decyzje podejmują dyrektorzy szkół, w porozumieniu z nami - z organem prowadzącym szkoły.
Usłyszała ukraiński akcent i wpadła w szał. 'Było już za późno'
Uczniowie i uczennice z Ukrainy do tej pory mieli zagwarantowane dodatkowe godziny języka polskiego w wymiarze sześciu godzin. Czy tak będzie również od września?
Nie, tutaj mamy zmianę. Projekt rozporządzenia ministra mówi o tym, że teraz uczniowie - obywatele Ukrainy - będą mogli uczęszczać na cztery godziny takich dodatkowych lekcji języka polskiego tygodniowo. Takie zajęcia mogą być prowadzone bądź indywidualnie, bądź w grupach liczących nie więcej niż 15 osób. Wymiar liczby godzin ulega zmniejszeniu, co w mojej ocenie jest słuszne. Z naszych doświadczeń wynika bowiem, że dla części uczniów z Ukrainy sześć dodatkowych godzin to było za dużo. Zgłaszali, że jest to dla nich zbyt duże obciążenie. Niejednokrotnie nie chcieli na część tych zajęć uczęszczać. Dlatego wyrażam przekonanie, że stworzenie możliwości uczęszczania na cztery godziny lekcyjne zupełnie wystarczy.
Pani dyrektor, co z zatrudnianiem asystentów i asystentek międzykulturowych w szkołach? Ministerstwo zapowiadało, że od września 2024 będzie ich więcej, by pomóc zaaklimatyzować się uczniom i uczennicom z Ukrainy, których obejmie obowiązek szkolny. Jak to będzie wyglądać z perspektywy Lublina?
Lublin był jednym z pierwszych miast, które zatrudniły asystentki tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Było to prawie 100 osób, udało się je zatrudnić dzięki wsparciu organizacji międzynarodowych. Jak będzie od września? Nie mamy jeszcze informacji z Ministerstwa Edukacji Narodowej na ten temat. Natomiast sami - z własnego budżetu - planujemy zatrudnienie asystentów - pomocy nauczyciela w wymiarze siedmiu etatów, w kilku szkołach. Będą to szkoły, do których uczęszcza największa grupa uczniów z Ukrainy, gdzie są największe potrzeby. Natomiast jeśli zostanie wdrożony i sfinansowany program zatrudnienia asystentów międzykulturowych przez ministra edukacji, to będziemy go realizować również u nas i wtedy zatrudnienie to ulegnie zwiększeniu.
Nowy obowiązek dla szkół. Tak będą wyglądać e-legitymacje
Czyli obecnie wiecie tylko o liczbie siedmiu takich osób? To niewiele w skali miasta...
Tak, na ten moment wiemy, że zatrudnimy siedem osób. Natomiast czy znajdą się pieniądze na większą liczbę asystentów, tego nie wiemy. Jeśli wejdzie program ministerialny, będziemy mogli powiedzieć coś więcej.
A w pani ocenie ci asystenci są w szkołach cały czas potrzebni?
Nie mam co do tego wątpliwości. Wielu dyrektorów szkół podkreśla ogromną rolę asystentów w realizacji procesu dydaktycznego i zgłaszają potrzebę zatrudnienia takich osób. Także podjęte przez ministra edukacji narodowej działania osobiście oceniam bardzo pozytywnie. Uważam, że zatrudnienie w szkole takiego asystenta jest bardzo dużym wsparciem nie tylko dla ucznia, ale również dla nauczycieli.