,
Obserwuj
Lubelskie

Rodzice pogubili się w "ustawie Kamilka". "Nie wiedzą, czy w ogóle mogą przychodzić do szkoły"

3 min. czytania
22.11.2024 07:07
Wciąż jest mnóstwo wątpliwości dotyczących tzw. ustawy Kamilka. - Najczęściej dotyczą tego, czy można w ogóle wpuszczać rodziców do placówek oświatowych i co z wycieczkami - mówi nam jeden z urzędników resortu sprawiedliwości. Dlatego będą zmiany.
|
|
fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Jak mówi Jagoda Idzik z Fundacji Sempra Frente z Lublina, po wejściu w życie tzw. ustawy Kamilka i standardów ochrony małoletnich jasno widać, że częściej reagujemy, gdy widzimy, że dziecku może dziać się krzywda. Zwiększa się liczba zakładanych Niebieskich Kart. - Nie mam wątpliwości, że 'ustawa Kamilka' działa - przekonuje Idzik.

Fundacji Sempra Frente wspiera dzieci i młodzież w zdobywaniu kompetencji społecznych, oferuje też wsparcie psychologiczne i doradza. Teraz, po wejściu w życiu 'ustawy Kamilka', wiele osób zgłasza się do niej, by otrzymać informację, kiedy coś jest niejasne. - Dzwonią nauczyciele, edukatorzy, ale też osoby z organizacji pozarządowych - wylicza Idzik. - Pytają m.in. o to, kiedy podjąć interwencję w jakiejś konkretnej sytuacji, czy to już jest ten moment. Wspieramy też w pisaniu wniosków do sądu o wgląd w sytuację dziecka - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

I przyznaje, że wątpliwości jest dużo. Szkoły, ośrodki sportowe czy inne instytucje nie wiedzą na przykład, od kogo i w jakiej sytuacji żądać zaświadczenia o niekaralności z Krajowego Rejestru Sądowego. Zgodnie z nowym prawem - takie zaświadczenie musi mieć i pokazać pracodawcy każda osoba dopuszczana do innej działalności związanej z kontaktami z małoletnimi. - Mieliśmy na przykład pytanie o sytuację z przedszkola, w którym są organizowane spotkania czytelnicze. Rodzice przychodzą i czytają dzieciom książeczki. I pojawiło się pytanie, czy dyrekcja ma prawo żądać od tych rodziców zaświadczenia o niekaralności - podaje Jagoda Idzik w rozmowie z TOK FM.

Gigantyczne kolejki przed sądami. 'Podobno 15 osób na godzinę obsługuję. Od rana siedzę i czekam'

Okazuje się, że podobne pytania wpływają też do resortu sprawiedliwości, co potwierdza nam Mateusz Korzeniowski, naczelnik Wydziału Praw Dziecka i Ochrony Pokrzywdzonych w Departamencie Spraw Rodzinnych i Nieletnich Ministerstwa Sprawiedliwości. - Najczęściej dotyczą tego, czy można w ogóle wpuszczać rodziców do placówek oświatowych. Oczywiście, że można. Trzeba mieć na uwadze, o czym mówi art. 21 ustawy. A on mówi o dopuszczeniu do innej pracy z dziećmi - wychowawczej, opiekuńczej, związanej z leczeniem czy świadczeniem porad psychologicznych - to są kwestie, które budziły i wciąż budzą pewne wątpliwości interpretacyjne - wyjaśnia urzędnik.

Będą zmiany w "ustawie Kamilka"

Ministerstwo wychodzi tym problemom naprzeciw. Przygotowywana jest nowelizacja tzw. ustawy Kamilka. Jak słyszymy, ma być procedowana w ramach tzw. szybkiej ścieżki.

Kluczowa zmiana będzie dotyczyć tego, że w ustawie pojawi się słowniczek poszczególnych pojęć, by nie było wątpliwości interpretacyjnych i nie dochodziło do absurdów. Wyjaśniona będzie m.in. kwestia działalności opiekuńczej czy wychowawczej. Chodzi chociażby o pracę szkolnych pań sprzątających czy kucharek - by była jasność, że ich to nie dotyczy.

Kolejna zmiana, która się pojawi, ma ułatwić życie rodzicom. Ci, którzy będą chcieli jechać z dziećmi jako opiekunowie na szkolną wycieczkę, nie będą musieli iść do Krajowego Rejestru Karnego i stać w kolejkach po zaświadczenie o niekaralności. Wystarczy ich pisemne oświadczenie, że nie byli karani. - Będą je składać pod rygorem odpowiedzialności karnej. Za złożenie fałszywego oświadczenia grozi do 8 lat pozbawienia wolności - tłumaczy naczelnik Korzeniowski.

Rodzice mają pokazać zaświadczenie? Nieoczekiwane skutki 'ustawy Kamilka'

Do Ministerstwa Sprawiedliwości trafiało wiele sygnałów od osób cudzoziemskich, które też chcą pracować czy już pracują z dziećmi, a w swoich państwach pochodzenia nie mogą pobrać zaświadczenia o niekaralności. Często takie dokumenty nie są tam w ogóle wydawane albo państwa - jak Rosja czy Białoruś - nie chcą ich dawać. - Takie osoby mają problemy z uzyskaniem zaświadczeń, stąd także tutaj chcemy, by mogły składać jedynie oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej - dodaje w rozmowie z TOK FM Korzeniowski.

Nasz rozmówca podkreśla, że w statystykach widać, że dzieci są dziś lepiej chronione, a taki jest cel ustawy i standardów ochrony - abyśmy częściej i w sposób bardziej kategoryczny reagowali, gdy mamy podejrzenie, że dziecku może dziać się krzywda. - Chcę to jasno podkreślić: nikomu z nas nie zależy na utrudnianiu innym życia i na tym, by doprowadzić do mnogości dokumentów albo do stania w długich kolejkach po zaświadczenie z KRS. Nasz cel jest jeden - by rzeczywiście zminimalizować ryzyko krzywdzenia dzieci - stwierdza przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>