,
Obserwuj
Lubelskie

35 lat działalności trafi do kosza? Ważne stowarzyszenie wpadło w tarapaty

Anna Sapieha, TOK FM
4 min. czytania
28.02.2025 11:27
Ubiegali się o 7 milionów złotych, nie przyznano im ani złotówki. Stowarzyszenie Krok za krokiem w Zamościu - które pomaga osobom z niepełnosprawnościami - żali się, że PFRON wyrzuca do kosza 35 lat ich działalności. Organizacja obawia się, że ich podopieczni stracą wsparcie, a do tego trzeba będzie zwolnić blisko 50 osób.
|
|
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER
  • Krok za krokiem działa w Zamościu, pomaga osobom z niepełnosprawnościami w różnym wieku, robi to od lat w kompleksowy sposób;
  • "To, co stworzyliśmy, jest bardzo postępowe; w Polsce takich miejsc jest jak na lekarstwo. Dziś strach robić coś więcej, bo jak nie ma finansowania i wsparcia państwa w tym zakresie, to trudno budować na piasku - mówi Maria Król, szefowa stowarzyszenia;
  • Działalność stowarzyszenia jest częściowo finansowana przez wojewodę, a częściowo z innych źródeł - w tym z PFRON;
  • Pojawił się kłopot z łączeniem tego wsparcia;
  • Organizacja nie otrzymała środków w nowym konkursie, o które się ubiegała;

Czym jest Krok za krokiem?

Stowarzyszenie "Krok za krokiem" w Zamościu działa na rzecz osób z niepełnosprawnościami (OZN) - zarówno dzieci, jak i dorosłych. Powstało w 1990 roku i od 35 lat nieustannie wspiera OZN i ich rodziny. Przez wiele innych organizacji jest stawiane za wzór, bo stworzyło cały system wsparcia - przedszkole, szkoły, kompleks rehabilitacyjny, ale też miejsca dla dorosłych, w tym Środowiskowy Dom Samopomocy czy mieszkania wspomagane dla osób z najpoważniejszymi niepełnosprawnościami, potrzebujących wsparcia asystentów osobistych.

Działalność stowarzyszenia jest zagrożona. "Dlaczego nas tak potraktowano?"

Działalność stowarzyszenia jest częściowo finansowana przez wojewodę (chodzi o działanie Środowiskowego Domu Samopomocy), a częściowo z innych źródeł - w tym z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Tak było do tej pory, przez wiele lat. Ale teraz pojawił się problem.

PFRON przypomniał sobie, że skoro za finansowanie ŚDS odpowiada wojewoda, to wsparcia nie można łączyć. Mimo, że wcześniej nikomu to nie przeszkadzało. W ostatnim konkursie, w którym stowarzyszenie ubiegało się o 7 milionów złotych na bieżącą działalność - nie przyznano mu ani złotówki. Pracownicy żalą się, że eksperci, którzy oceniali wnioski konkursowe, wyrzucili do kosza 35 lat działalności organizacji z Zamościa. - Dlaczego nas tak potraktowano? - słyszymy.

- To dramat, bo oznacza znaczące ograniczenie naszej działalności. Złożyliśmy odwołanie od wyników konkursu i liczymy na pozytywne rozstrzygnięcie. Jeśli tych pieniędzy nie dostaniemy, stracą na tym nasi podopieczni - mówi TOK FM Kamil Kubasiński z zarządu stowarzyszenia. Jak dodaje, chodzi o około 200 osób. - Do tego musielibyśmy wypowiedzieć umowy o pracę 45 naszym pracownikom, w tym terapeutom. Jeśli byśmy ich stracili, potem byłoby bardzo trudno pozyskać ich z powrotem - przyznaje. Stowarzyszenie ma m.in. szeroko rozwiniętą asystencję osobistą czy opiekę wytchnieniową.

Interwencja w ministerstwie. "To jest po prostu absurdalne"

Jak tłumaczy przewodnicząca stowarzyszenia Maria Król, gdyby pieniędzy zabrakło, zagrożone byłoby dalsze istnienie mieszkań, w których - przy wsparciu innych - mieszkają osoby z niepełnosprawnością. - Pieniądze na tę działalność, z projektu, mamy tylko do końca marca. Na razie nie wiemy, co dalej. Ale tak to niestety wygląda, że po wygaśnięciu projektu powinniśmy "wyrzucić" naszych mieszkańców z tych mieszkań. To jest po prostu absurdalne. Jestem przekonana, że patrząc racjonalnie - Polski na taką niegospodarność nie stać - opowiada Król. I dodaje, że część wychowanków, którzy mieszkają w Rodzinnym Domu, to dorosłe sieroty. Ich rodzice często już nie żyją. - I gdzie oni mieliby teraz pójść? - pyta nasza rozmówczyni.

Cały czas wierzy, że ktoś "na górze" pójdzie po rozum do głowy i że pieniądze dla zamojskiego NGOsu jednak się znajdą. Interweniuje, gdzie tylko można. Ostatnio była w Warszawie - razem z prezydentem Zamościa Rafałem Zwolakiem - na rozmowach w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. - Będziemy walczyć do zwycięstwa. Nie wyobrażam sobie, by ograniczyć działalność tak wspaniałej organizacji, by jej podopieczni mieli pozostać bez wsparcia i by blisko 50 osób utraciło miejsca pracy. Nie możemy do tego dopuścić - mówi prezydent Zamościa.

- To, co stworzyliśmy w Zamościu, jest bardzo postępowe, bo w Polsce takich miejsc jest jak na lekarstwo. Ale powiem szczerze, że dziś strach robić coś więcej, bo jak nie ma finansowania i wsparcia państwa w tym zakresie, to trudno budować na piasku - mówi Maria Król.

Jedyne, co w tej sytuacji okazało się pozytywne, to - jak podaje Król - ogrom wsparcia, jakie stowarzyszenie dostaje od ludzi z całej Polski. - Mamy mnóstwo wiadomości, że inni są z nami - cieszy się nasza rozmówczyni. I pokazuje nam jeden z przykładów - list od Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci, Młodzieży i Dorosłych Osób Niepełnosprawnych "Ożarowska" z Warszawy. W stolicy brakuje mieszkań wspomaganych - podopieczni tej organizacji przyjeżdżali uczyć się samodzielności właśnie do Zamościa.

Realizować marzeń nie przestaje, mimo ograniczeń. 'Tym jest dla mnie właśnie godne życie'

List napisały osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, z powodu mózgowego porażenia dziecięcego poruszające się na wózkach. "Wielu z nas miało możliwość uczestnictwa w treningach mieszkalnictwa wspieranego w Domu Rodzinnym w Zamościu. Pojechaliśmy do Zamościa, bo w Warszawie, gdzie mieszkamy, nie ma tego typu placówki. Jesteśmy dorośli, a nasi rodzice coraz starsi. Martwimy się, co będzie jak ich zabraknie. W Domu Rodzinnym w Zamościu mogliśmy spróbować samodzielnego, niezależnego życia, bez pomocy członków naszych rodzin, ale ze wsparciem asystentów. Taktownych, dobrze wyszkolonych, którzy traktowali na z godnością i należnym nam szacunkiem (...). Dom Rodzinny w Zamościu jest nam bardzo potrzebny, wręcz niezbędny. Może stać się wzorową placówką w naszym kraju, przykładem jak powinien funkcjonować dom dla dorosłych osób niepełnosprawnych, szczególnie wtedy, gdy zabraknie już naszych bliskich" - napisali członkowie stowarzyszenia "Ożarowska".

"Krok za krokiem" czeka na rozpoznanie odwołania od wyników konkursu PFRON. Stanie się to najprawdopodobniej w połowie marca.