,
Obserwuj
Łódzkie

Ceny za prąd elektryzują radnych Łodzi. PiS odpowiada: Ciekawe, czy będą krytykować swoich

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
15.11.2023 08:18
Radni z Łodzi nadal rzucają oskarżenia wobec rządu Prawa i Sprawiedliwości. Winią go za wysokie ceny energii. - Za półtora miesiąca kończy się rok, a Polacy cały czas nie wiedzą, ile zapłacą w przyszłym roku za prąd - mówią i oczekują szybkich decyzji.
|
|
fot. zbiory własne łódzkich radnych

Do końca roku pozostało już tylko półtora miesiąca. Jak wysokie dostaniemy rachunki za prąd - dopiero się okaże. Dlatego radni z Łodzi apelują o jak najszybsze powołanie nowego rządu i wprowadzenie przepisów obniżających rachunki. Bo tzw. ustawa osłonowa, czyli zamrażająca ceny, którą wprowadził rząd PiS, straci ważność wraz z końcem tego roku.

Radni uważają, że PiS zastawił na nowy rząd pułapkę, nie zapisując w budżecie na przyszły rok żadnych osłon do cen prądu. Dodatkowo prezydent Andrzej Duda, ich zdaniem, cały czas specjalnie blokuje ukształtowanie się nowego, większościowego rządu. Przez to w styczniu za głowę złapią się nie tylko przedsiębiorcy, ale również zwykli mieszkańcy.

- Każdy z nas chciałby wiedzieć, czy stawki pójdą w górę. Obecna stawka za kilowatogodzinę wynosi około 0,80 zł. Gdyby te ceny zostały całkowicie urynkowione, to wynosiłyby około 1,5 zł. W budżecie na przyszły rok miasto Łódź nie ma zabezpieczonych środków na dopłaty do cen energii. Jest pełna deklaracja nowej koalicji, że przepisy odciążające Polaków będą przyjęte, ale niestety w tym momencie prezydent gwarantuje nam jedynie niepewność - mówi wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi Bartosz Domaszewicz z Koalicji Obywatelskiej.

Zdaniem radnych decyzje w tej kwestii powinny zapaść jak najszybciej. Radni chcą, aby chronić dalej gospodarstwa domowe i nie wyobrażają sobie sytuacji, w której w nowy rok wejdziemy z rachunkami wyższymi o kilkadziesiąt procent. Spodziewają się, że może to być nawet ok. 150 zł na gospodarstwo domowe.

Łódź liczy na wsparcie nowego rządu dla zielonego Expo. 'PiS z nami nie rozmawia'

Lekarstwo nie przyszło w porę

Zdaniem łódzkich radnych ta sytuacja jest wynikiem polityki energetycznej, która za rządów PiS nie była nastawiona na inwestycje w odnawialne źródła energii. - Powinniśmy odejść od węgla - twierdzi Krzysztof Makowski, radny z Nowej Lewicy.

- Musimy zainwestować w energię odnawialną, by odejść od węgla, który zawyża rachunki Polaków. Kolejnym problemem jest brak sieci, która by przyjęła energię z paneli fotowoltaicznych oraz innych źródeł energii odnawialnej. Te zmiany mógł wprowadzić PiS w ostatnich 8 latach, ale niestety nie zrobił nic - dodaje radny Damian Raczkowski z Koalicji Obywatelskiej.

Memiczne auto zniknęło z ulicy Łodzi. Wcześniej robotnicy je 'zabetonowali'. 'Hit internetu'

Będą mieli szansę się wykazać

Łódzcy radni reprezentujący PiS zastanawiają się czy ci, którzy teraz awanturują się o wszystko, będą tak chętnie krytykować swoich i występować w obronie miejskiego budżetu. - Rzeczywiście, powołując się na dane prezesa URE, możemy się spodziewać podwyżki nawet sześćdziesięcioprocentowej. Nie ma w budżecie zapisanych osłon. Co z tym faktem zrobi nowy rząd, będzie wiadomo już niedługo. Zobaczymy, czy radni z koalicji rządzącej w mieście Łodzi będą tak chętnie występować publicznie i nawoływać do pokrycia kosztów podwyżek cen energii przez na przykład Donalda Tuska - zastanawia się Kamil Jeziorski, radny z PiS-u.

Zdaniem radnych z Rady Miejskiej w Łodzi reprezentujących PiS jest to duże wyzwanie dla koalicji rządzącej. Nikt nie chciałby, aby ceny prądu poszły do góry drastycznie.