,
Obserwuj
Zachodniopomorskie

6,5 tysiąca złotych dla młodych ratowników nad morzem, a o chętnych coraz trudniej

Sebastian Wierciak, TOK FM
2 min. czytania
11.06.2023 09:00
Do wakacji coraz bliżej, a nadmorskie załogi ratowników WOPR jeszcze nie są kompletne. Jak słyszymy, z roku na rok jest coraz trudniej, zwłaszcza ze znalezieniem młodych osób do pracy, choć zarobić można naprawdę dobrze.
|
|
fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Sezon wakacyjny za pasem, a załogi ratowników jeszcze nie są skompletowane. Co ciekawe - nie brakuje raczej ludzi z doświadczeniem, dowodzących zespołami, którzy na plaży spędzili nawet kilkanaście ostatnich lat. Coraz trudniej natomiast o młody narybek, czyli młodzież i studentów, którzy swoją przygodę z ratownictwem mogliby dopiero zaczynać.

- Nie mamy jeszcze ratowników trzecich i czwartych w załodze, najmniej doświadczonych, ale trwają jeszcze kursy. Wkrótce będziemy też finalizować kursy kwalifikowanej pierwszej pomocy, których uczestnicy zdobędą niezbędne dokumenty i też będą mogli podjąć pracę - wyjaśnia szef zachodniopomorskich WOPR-owców Apoloniusz Kurylczyk.

Kuszą zarobki i kusi morze

Praca ratownika nad morzem jest często wybierana przez osoby, które nad Bałtyk mają dalej niż bliżej. Dlatego i w tym roku zapowiada się, że wśród ratowników będzie sporo osób ze Śląska, Dolnego Śląska czy Wielkopolski, ale nie zabraknie też studentów ze Szczecina.

Co z zarobkami? Te są coraz bardziej atrakcyjne. - Takie pensje powyżej 6500 złotych nie będą rzadkością. Warto zaznaczyć, że w przypadku młodych ludzi, zwolnionych ze składek, to kwota na rękę. Do tego liczyć można na zakwaterowanie, a często też na wyżywienie - podkreśla Kurylczyk.

Praca ratownika do najłatwiejszych jednak nie należy - trwa od rana do wieczora, często w upale, także w weekendy. Do tego nierzadko trzeba się borykać z plażowiczami, którzy mogą być niegrzeczni i pod wpływem alkoholu.

- Bywa tak, że jak powiesimy czerwoną flagę, to ludzie pytają ratowników, do którego momentu jest plaża strzeżona. Robią to tylko po to, by wejść do wody kilka metrów dalej. Nie mija kilka minut i musimy rozpoczynać akcję ratowniczą - opowiada Kurylczyk.

Dlatego wielu młodych ludzi woli zarobić nieco mniej, ale porządku i bezpieczeństwa pilnować na basenie w hotelu, gdzie kąpie się kilkanaście osób.

Mówiąc o zarobkach ratowników, warto podkreślić, że wysokie stawki nad morzem czy w hotelach w miastach sprawiają, że mniejsze gminy mają ogromne problemy ze znalezieniem chętnych do pracy na plażach nad jeziorami. Na Pomorzu Zachodnim nie brakuje plaż niestrzeżonych właśnie dlatego, że nie udaje się znaleźć ratowników.

Statystyczny topielec

Sezon na kąpiele dopiero się rozpoczyna. Tymczasem z danych policji wynika, że tylko w pierwszym tygodniu czerwca w całym kraju utopiło się dziewięć osób. Służby od lat podkreślają, że najczęstszą przyczyną utonięć jest wchodzenie do wody po alkoholu.

Ratownicy z Pomorza Zachodniego podają, że zdecydowana większość ich akcji kończy się powodzeniem. Ludzie nie toną na plażach strzeżonych. Do wypadków śmiertelnych dochodzi najczęściej na plażach niestrzeżonych. Ratownicy przypominają też, że ludzie topią się po cichu, nie mają siły ani krzyczeć, ani wymachiwać rękami. Jeśli widzimy, że ktoś długo jest w jednym miejscu w wodzie, nie pływa, tylko daje się ponieść fali, powinniśmy zareagować i wezwać pomoc.