advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

"Byliśmy razem rok i też mieliśmy wypadek". Spowiedź byłej partnerki Łukasza Ż.

tokfm.pl
2 min. czytania
20.09.2024 17:35
- Łukasz powodował dużo wypadków. Przez niego boję się wsiadać do auta i prawdopodobnie ten strach zostanie ze mną do końca mojego życia. Byliśmy razem rok i też mieliśmy wypadek, przez co mam traumę - mówi była partnerka Łukasza Ż., który miał spowodować śmiertelny wypadek na Trasie Łazienkowskiej.
|
|
fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl

Do tragicznego wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę (z 14 na 15 września) na Trasie Łazienkowskiej. Sprawcą był kierowca białego volkswagena arteona, który najechał na tył forda, a ten z kolei uderzył w barierki energochłonne. W fordzie podróżowała czteroosobowa rodzina. Kierujący pojazdem 37-letni mężczyzna zginął na miejscu, a jego żona i dzieci w ciężkim stanie trafiły do szpitala.

Prawdopodobny sprawca wypadku - Łukasz Ż. - zbiegł z miejsca zdarzenia. Wystawiono za nim polski i europejski list gończy. Został zatrzymany w Niemczech. Jak podała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w piątek w godzinach porannych odbyło się posiedzenie przed sądem niemieckim i wobec Łukasza Ż. zastosowano tymczasowy areszt. Podejrzany nie zgodził się na uproszczoną ekstradycję do Polski, ale procedura związana z ENA została wdrożona.

"Powodował dużo wypadków". Spowiedź byłej partnerki Łukasza Ż.

Tymczasem portal tvp.info rozmawiał z byłą partnerką Łukasza Ż., która ujawniła garść nowych informacji. Według niej mężczyzna od dawna miał problemy z przepisową jazdą. - Ogólnie powodował dużo wypadków. Przez niego boję się wsiadać do auta i prawdopodobnie ten strach zostanie ze mną do końca mojego życia. Byliśmy razem rok i też mieliśmy wypadek, przez co mam traumę. To było bardzo dawno temu i na szczęście nic nikomu się nie stało. Ale strach pozostał - podkreśliła kobieta, która chce zachować anonimowość.

Zaznacza jednak, że dla niej był "dobrym chłopakiem, przecudownym, miał wielkie serce". - Poznaliśmy się przez znajomych, wpadłam po uszy. Ale myśleliśmy w dwóch różnych kierunkach, dlatego nasze drogi się rozeszły. Byliśmy wtedy też bardzo młodzi. Nie mam pojęcia, w którym momencie życia się pogubił. Prawdopodobnie wpływ miało środowisko, w którym dorastał - zaznaczyła.

Innego zdania jest dawny znajomy Łukasza Ż. który w tvp.info wspomina go jako "typowego cwaniaczka". -- Rzucanie cw**ami i ku**ami na porządku dziennym. No i oczywiście popisówka, wszędzie, gdzie się da. Lubiłem go w zależności od jego humoru. Nie podobało mi się, że bywa agresywny, wulgarny - wskazał. - Często wychodził na picie, nie wydawał się odpowiedzialny. Nie przesadzę, jeśli powiem, że codziennie wstawiał story na Facebook-u, gdzie przechwalał się, jak jeździ jakimiś droższymi samochodami. Skąd miał na nie pieniądze? Zakładam, że nie były jego - powiedział kolega Łukasza Ż.