,
Obserwuj
Gospodarka

iPhone w centrum światowej afery. Miał być pokaz inżynierskiej precyzji, a mamy crackgate

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
4 min. czytania
03.11.2026 06:59

Ten telefon kosztuje w podstawowej wersji 10 tys. złotych. Ma być nową jakością w portfolio dyktatora na rynku smartfonów, czyli amerykańskiego Apple'a. Nowy iPhone Duo, czyli pierwszy składany telefon z logo nadgryzionego jabłka stał się przedmiotem powszechnego zainteresowania z dwóch powodów. Po pierwsze, po latach prac Apple wchodzi na rynek składanych telefonów, już dobrze zagospodarowany przez konkurencję. Po drugie, na tym obrazie inżynierskiej precyzji pojawiła się rysa... i to dosłownie. Ze świata płyną zdjęcia i doniesienia, że wyświetlaczowi najnowszego modelu zdarza się pękać. Sprawa ma już swoją nazwę: crackgate. Firma Apple przyznała, że może się tak zdarzyć, choć zastrzegła, że dotyczy to bardzo niewielkiej liczby produktów. Prawdopodobnie niedopracowany jest jeden z zawiasów, co powoduje uszkodzenie wyświetlacza. Firma zaprasza właścicieli feralnych smartfonów po wymianę, ale nowy prezes Appla ma już swój pierwszy wizerunkowy pożar do ugaszenia. Mimo to firma wciąż ma swoich wyznawców i wyceną w okolicach 5 bln dolarów jest drugą największą giełdową firmą świata.

Premierze iPhone'a Duo towarzyszy afera pod nazwą crackgate
Premierze iPhone'a Duo towarzyszy afera pod nazwą crackgate
fot. Zuma / SplashNews.com / Splash / Forum

To miała być rewolucja i nowa jakość, a jest problem i wizerunkowy pożar do ugaszenia. Z tego odcinka dowiesz się:

  • czym jest crackgate w najnowszych składanych iPhone'ach;
  • dlaczego to szczególnie bolesne dla drugiej największej firmy świata;
  • i kto musi teraz ugasić ten pożar.

Apple na taki model telefonu kazało czekać latami. Składany iPhone był gwoździem programu wrześniowej konferencji nowego prezesa firmy, który pokazywał jej tegoroczne nowości. iPhone Duo, czyli składak, który tradycyjnie Apple ochrzciło przełomem, a który w swoich ofertach inni producenci smartfonów mają od dawna, właśnie trafił do sklepowej sprzedaży. I stał się bohaterem globalnego zainteresowania, ale z powodu pewnej afery. Czy crackgate - bo ten problem dorobił się już swojej nazwy - okaże się gwoździem do trumny modelu, na punkcie którego miał oszaleć świat? 

Na początek wyjaśnijmy, o co dokładnie chodzi. Otóż iPhone Duo, telefon w podstawowej wersji za 10 tys. złotych, pęka. Niektórzy klienci jeszcze nie zdążyli nawet dobrze go włączyć i już musieli z powrotem pędzić do salonu sprzedaży Apple'a, bo jeden z najdroższych modeli telefonów ma wadę: pęka i to od razu w dwóch miejscach. Z relacji publikowanych w internecie powtarza się ten sam schemat: po otwarciu telefonu słychać trzask i pęka wewnętrzny ekran, a od zawiasu rozchodzi się pozioma, jasna linia i druga pośrodku prawego segmentu ekranu.

Jak na sprzęt za co najmniej 10 tys. złotych usterka bardzo poważna, choć globalne media podkreślają, że zdarza się jednostkowo, a nie masowo.

Gigant ma kłopot

A czego Apple mógł nie dopracować? Szanowany na świecie serwis iFixit rozebrał nowego iPhone'a do rosołu i okazało się, że problemy mogą wynikać z konstrukcji zawiasów sprzętu. W miejscu uszkodzenia zawias ma nieco inny kształt. A ten zawias to precyzyjny, skomplikowany mechanizm składający się z kilkudziesięciu części, więc odchylenie w produkcji o dziesiąte części milimetra, albo niewielki pył - a nowy model iPhone'a przyciąga podobno kurz jak magnes - może przy rozkładaniu uszkodzić delikatny wyświetlacz. I tak się właśnie stało teraz.

Apple zareagował w miarę szybko. Firma przyznała, że problem jest, choć zastrzegła, że dotyczy niewielkiej liczby modeli. Zaproszono właścicieli tych feralnych iPhonów do serwisów i obiecano wymianę. Ale rysa na wizerunku - jak na pękniętym ekranie - zostaje. 

Redakcja poleca

Tu na marginesie: na składanym telefonie parę lat temu przejechał się już największy konkurent Apple'a, czyli koreański Samsung. Jego model Galaxy Fold wypuszczony na rynek siedem lat temu też miał problem z zawiasami i z wyświetlaczem, na jego nieszczęście - w jednej z pierwszych partii wysłanych branżowym dziennikarzom i recenzentom. Teraz rozkładane telefony to codzienność w portfolio azjatyckich marek. I nowość w przypadku tej amerykańskiej, dlatego jest tak obserwowany

Nowy prezes i aferka na cały świat

Apple od dawna ma taki model działania: obserwuje trendy rynkowe, produkty konkurencji, analizuje i sprawdza, czego mogą chcieć klienci i co może im się spodobać. I kiedy już to wszystko sprawdzi, przebada i zaprojektuje, wypuszcza na rynek produkt, który co prawda nie jest żadnym technologicznym przełomem, ale firma anonsuje go jako przełomową nowość, na którą na pewno czekałeś.

Ten schemat funkcjonuje od lat, bo Apple ma swoich wiernych fanów, którzy po jego produkty potrafią wpisywać się na listy kolejkowe i tkwić w ogonku przed sklepem. Ten model działania działa, bo Apple jest drugą największą firmą świata, która przebiła 5 bln dolarów rynkowej kapitalizacji, jako druga globalna firma, zaraz po NVidii.

Nowy iPhone Duo to było mocne wejście do gabinetu prezesa nowego szefa Apple'a. Prezesa nowego, ale pracownika Apple'a od wielu lat. John Ternus znany jest przede wszystkim jako ojciec sukcesu przejścia MacBooków z procesorów Intela na własne, produkcji Apple'a, co tchnęło w sprzedaż komputerów z logo nadgryzionego jabłka nową jakość. Ternus przejął stery w firmie 1 września i zaraz później wyszedł na scenę w corocznej konferencji, na której pokazał najnowsze produkty, w tym zwłaszcza iPhone'a Duo. 

Redakcja poleca

Mówił wtedy, że firma Apple czekała tak długo, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik i uniknąć "taniego i słabego" urządzenia, udoskonaliło skomplikowaną inżynierię niezbędną do stworzenia płynnie działającego wyświetlacza wewnętrznego i wytrzymałego zawiasu. Miał to być pokaz inżynierskiej precyzji, a miesiąc później - razem z pękającymi telefonami - ma w firmie swój pierwszy pożar, jaki musi ugasić i pierwsze memy, w których to on jest wpisany w pęknięty wyświetlacz. Ale wyzwań ma więcej i to znacznie poważniejszych niż internetowe memy. To wyścig o sztuczną inteligencję, który Apple na razie zupełnie przespało, odrobienie pozycji technologicznego wizjonera, którą firma oddała już dawno temu i opracowanie nowego produktu, który byłby na świecie taką rewolucją, jaką niemal 20 lat temu był iPhone.

To wszystko na razie nie przeszkadza jednak klientom. iPhone wciąż należy do ścisłej czołówki najlepiej sprzedających się telefonów na świecie. Szacuje się, że co czwarty używany na świecie smartfon, to właśnie ten z jabłkiem. 

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM