"Zamykamy okna, bierzemy jod i biegniemy do metra". Fałszywe alarmy w Ukrainie
- Rosjanie cały czas atakują infrastrukturę energetyczną. (...) W zeszłym roku poważne problemy zaczęły się dopiero w styczniu, teraz mamy początek listopada - mówił w TOK FM Piotr Kaszuwara, korespondent TVP w Ukrainie.
"Zamykamy okna, bierzemy jod i biegniemy do metra". Fałszywe alarmy w Ukrainie
Atak hakerski na system ostrzegania ludności. Ukraińscy użytkownicy aplikacji "Air Alert" dotyczącej alarmów w kraju zaczęli dostawać komunikaty dotyczące zagrożeń nuklearnych, chemicznych i ryzyka wystąpienia walk ulicznych.
- Zamykamy okna, bierzemy jod i biegniemy do metra, bo nie wiadomo co się za chwilę może wydarzyć. Strachu było dużo, ale wątpliwości wzbudziło to, że komunikat, który dostaliśmy, był w języku rosyjskim. W kilka minut zaczęły się też pojawiać dementi, że wszystkie informacje są nieprawdziwe. To pierwsza sytuacja w ciągu ostatnich kilku lat, że system ostrzegania ludności padł ofiarą cyberataku. Niespotykane, dziwne - przyznał "TOK360" Piotr Kaszuwara, korespondent TVP w Ukrainie.
Jak dodał, teraz systemy ostrzegania działają, ale nie pokazują już którędy przemieszczają się rosyjskie drony. - To budzi wątpliwości, co dalej. Jeżeli dziś dostaniemy komunikat, że jest nalot, to od razu pojawia się też pytanie: to na pewno prawda czy może kolejny cyberatak - dodał w rozmowie z Adamem Ozgą.
Piotr Kaszuwara poinformował też, że Rosjanie przerzucili kolejne bombowce na lotniska bliżej granic z Ukrainą i być może w tej nocy dojdzie do kolejnego ataku powietrznego na Kijów.
- Rosjanie cały czas atakują infrastrukturę energetyczną. Są ogromne problemy w stolicy Ukrainy; od kilkudziesięciu godzin. Jak informowały władze w oficjalnych komunikatach około 42 procent miasta było pozbawionych prądu. Były też problemy z wodą. Zobaczymy jak długo to potrwa. W zeszłym roku poważne problemy zaczęły się dopiero w styczniu, teraz mamy początek listopada - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM