,
Obserwuj
Świat

Co dalej z Bułgarią? "To ciche lansowanie rosyjskich interesów"

2 min. czytania
02.11.2026 17:03

"Za elastyczną postawą premiera Bułgarii kryje się ciche lansowanie rosyjskich interesów" - mówił w TOK FM politolog doktor Spasimir Domaradzki z Uniwersytetu Warszawskiego.

Iliana Jotowa
Iliana Jotowa
fot. Stoyan Nenov / Reuters / Forum

Co dalej z Bułgarią? "To ciche lansowanie rosyjskich interesów"

Pełniąca obowiązki prezydenta Bułgarii Ilijana Jotowa zwyciężyła w drugiej turze wyborów. Wygrana Jotowej, wspieranej przez partię Postępowa Bułgaria, premiera Rumena Radewa i socjalistów, zdaniem obserwatorów, utrzyma urząd prezydenta w rękach rządzącej większości, co ograniczy mechanizmy kontroli i równowagi w państwie. Jotowa w kampanii zapowiadała kontynuowanie linii Radewa: utrzymanie europejskiego kursu Bułgarii przy jednoczesnym dążeniu do poprawy relacji z Moskwą i zniesienia sankcji na Rosję.

O to, czy wybór Jotowej domyka dominację Radewa pytany był w TOK FM dr Spasimir Domaradzki z Wydziału Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego i Instytut Europy Środkowej. 

- Zdecydowanie. Tak naprawdę do wyborów prezydenckich Rumen Radew działał bardzo ostrożnie, bo pomimo swoich prorosyjskich sympatii, starał się to dosyć delikatnie równoważyć. Teraz, kiedy ma świadomość, że również ze strony urzędu prezydenta nie musi się spodziewać jakichkolwiek ataków, ma możliwość o wiele bardziej asertywnie podejść do polityki - mówił w rozmowie z Anną Piekutowską. 

Dopytywany wprost, czy Bułgarię czeka teraz orbanizacja, wskazał, że "model orbanowski też się uczy".  

- Wiele lat Orbana u władzy doprowadziło go ostatecznie w ślepy zaułek nacjonalizmu i eurosceptycyzmu. Radew o tym wie, stąd jego postawa będzie bardziej elastyczna. Natomiast widzimy też, że za tą elastycznością będzie się też kryło ciche lansowanie rosyjskich interesów, które zdecydowanie nie będą w interesie Unii Europejskiej - zastrzegł w audycji "Zapytam Inaczej".

Inna rzecz, wskazał, że Radew "nieustannie jeździ do Brukseli w ramach NATO i dba o to, by nie został jednoznacznie zakwalifikowany jako prorosyjski agent". 

To, jak może w praktyce wyglądać sprzyjanie rosyjskim interesom, widać już w kontekście wydarzeń na Morzu Czarnym. - W ciągu ostatnich trzech tygodni pięć statków zostało zaatakowanych, dwa zatonęły. Rumen Radew jest jedynym premierem, który nie chce otwarcie nazwać Rosji krajem, który zaatakował. Kryje się przy tym za koniecznością przeprowadzenia śledztw - dopowiedział. 

Dr Spasimir Domaradzki ocenił też na koniec, że więcej jest w tym obojętności niż prorosyjskości. - Bułgarom odpowiada  postawa: "ponieważ nas to bezpośrednio nie dotyczy, to trzymajmy się od tego z daleka", niż tak naprawdę konieczność jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron - podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP  

Redakcja poleca