,
Obserwuj
Gospodarka

Konflikt na Bliskim Wschodzie a ceny pieczywa w Polsce. Będzie drożej? "Jest zapas na marży"

4 min. czytania
20.03.2026 18:54

Czy gdyby konflikt na Bliskim Wschodzie się przedłużał, ceny pieczywa pójdą w górę także w Polsce? - Kowalskiego wcale nie musi to uderzyć po kieszeni ze względu na wysokie marże w sektorze, które  mogłyby zostać czasowo skorygowane - mówi w rozmowie z tokfm.pl Weronika Szymanska-Wrzos, analityczka z banku BNP Paribas. 

Ceny pieczywa w Polsce i tak są już wysokie
Ceny pieczywa w Polsce i tak są już wysokie
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER
  • Wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała wzrosty cen zbóż, ale "daleko do szoku obserwowanego po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 roku"; 
  • Czy może się to przełożyć na ceny pieczywa w Polsce? 
  • Dlaczego i ewentualnie kiedy mogłaby mieć miejsce podwyżka? Na te pytania w rozmowie z tokfm.pl odpowiedziała Weronika Szymańska-Wrzos, analityczka z BNP Paribas. 

Wzrost napięcia geopolitycznego na Bliskim Wschodzie już doprowadził do zwiększenia cen zbóż na głównych giełdach surowcowych. Przede wszystkim ze względu na zwiększoną produkcję biopaliw, która jest bardziej opłacalna w sytuacji utrzymujących się wysokich cen paliw.

Eksperci zastrzegają przy tym, że skala obecnych podwyżek cen jest jednak nieporównywalnie mniejsza od wzrostu odnotowanego po wybuchu wojny w Ukrainie. A stoi za tym głównie duża dostępność zbóż. 

- Na razie globalne notowania surowców rolnych od czasu rozpoczęcia ataku na Iran zareagowały wzrostem cen o ok. 10 proc. w przypadku pszenicy oraz niespełna 5 proc. w przypadku rzepaku. Zmiany są widoczne, ale daleko im do szoku obserwowanego po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 roku. - potwierdza Grzegorz Kozieja, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich i dyrektor Departamentu Analiz Food&Agro i Specjalizacji Sektorowych w BNP Paribas Bank Polska. 

"Zapas na marży"

- Czy to oznacza, że pieczywo będzie w Polsce droższe w kolejnych miesiącach? - pytam Weronikę Szymańską-Wrzos, starszą analityczkę sektora food&agri w banku BNP Paribas. 

- Nie, a to z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze: surowiec na najbliższe tygodnie albo jest już w piekarniach, albo jest zakontraktowany. Zresztą na rynku go nie brakuje, bo 2025 rok był rekordowo dobry. Dodatkowo, swoje zrobił kurs wysokiego euro do dolara, który ograniczał unijny eksport, a także fakt, że ziarno nie było konkurencyjne z tym czarnomorskim czy argentyńskim - odpowiada w rozmowie z tokfm.pl.

- A ten drugi czynnik? - dopytuję. 

- To ceny energii, które w krótkiej perspektywie też są zabezpieczone - dodaje Szymańska-Wrzos. 

Zastrzega, że w dłuższej perspektywie podwyżki cen pieczywa są możliwe, ale będą wynikać przede wszystkim z inflacji i rosnących kosztów energii. 

- Gdyby jednak konflikt się przedłużał lub doszło do zniszczeń zakładów produkcyjnych na Bliskim Wschodzie, dojdą do tego też wyższe ceny nawozów azotowych. A to tym bardziej, że gaz jest również kluczowym składnikiem cenotwórczym przy ich produkcji. Przy czym wzrost cen nawozów azotowych może być widoczny w cennikach dopiero na dalszą część roku, a później silą rzeczy w cenach zbóż. Obecnie rolnicy i firmy nawozowe w większości powinni być zaopatrzeni na sezon wiosenny - wyjaśnia analityczka BNP Paribas. 

Dopytywana, jak może to wpłynąć na ceny w sklepach i piekarniach, odpowiada krótko: "Nie podejmę się szacunków". - Nie jestem analitykiem rynku surowców energetycznych, a to główny czynnik, który przełożyć się może obecnie na wzrosty cen chleba - odpowiada. 

Inna rzecz, jak ocenia Szymańska-Wrzos, że ceny pieczywa i tak są już wysokie, choć ceny mąki i pszenicy spadły. I tak np. mąka dla przetwórców jest teraz tańsza o ok. 15 proc. niż rok do roku. - Stąd nawet jeśli byłyby wzrosty po stronie producentów, bo podskoczyłyby ceny gazu i wypieku, to Kowalskiego wcale nie musi to uderzyć po kieszeni, ze względu na wysokie marże w sektorze, które  mogłyby zostać czasowo skorygowane - podkreśla ekspertka. Innymi słowy: jest zapas na marży. 

"Ostudzenie nastrojów"

Credit Agricole przewiduje, że ceny pszenicy i kukurydzy wyniosą w Polsce na koniec bieżącego roku odpowiednio ok. 85 zł i 70 zł za kwintal, a na koniec 2027 roku - ok. 90 zł i 80 zł za kwintal. Eksperci zastrzegają przy tym, że głównymi czynnikami ryzyka dla tej prognozy są warunki agrometeorologiczne wśród kluczowych światowych producentów i eksporterów zbóż, publikacje pierwszych prognoz światowej produkcji zbóż w sezonie 2026/27, a także dalszy rozwój sytuacji geopolitycznej, w tym sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz jej przełożenie na rynek nawozów. 

Analityczka BNP Paribas podkreśla w tym kontekście, że Polska w zasadzie nie eksportuje zbóż do krajów regionu objętego konfliktem, a w przypadku eksportu całej UE łączny wolumen eksportu do Arabii Saudyjskiej, Iranu i Jordanii stanowił ok. 15 proc., według wstępnych danych za 2025 rok; ze szczególnym uwzględnieniem pszenicy. W tych krajach, jak dopowiada, lokowane było również ok. 10 proc. eksportu mąki pszennej.

- Co też istotne, po wzrostach cen pszenicy na giełdzie MATIF notowanych w pierwszej połowie marca, wspieranych wybuchem konfliktu i związanymi z nim zwyżkami cen surowców energetycznych i roślin oleistych, po 15 marca obserwujemy ostudzenie nastrojów na rynku zbóż. Co więcej, marcowa zwyżka nie odbiła się do tej pory znacząco na cenach ziarna na rynku krajowym - podsumowuje Szymańska-Wrzos. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca