,
Obserwuj
Gospodarka

Konsument rozważny, ale wciąż odważny. Nasza chęć do zakupów przyhamowała

Wojciech Kowalik
4 min. czytania
26.10.2026 07:00

Polski konsument jest w dobrej formie, choć na zakupach jest ostrożniejszy. Pokazująca naszą skłonność do wydatków sprzedaż detaliczna we wrześniu rosła w tempie 3,3 procent w skali roku, ale to wolniej niż spodziewali się ekonomiści. Oszczędzaliśmy przede wszystkim na drogich we wrześniu paliwach, bo ich sprzedaż spadła. Za to wciąż szybko rosną zakupy w kategorii dóbr trwałych, czyli mebli, lodówek, telewizorów - a to pokazuje, że wciąż mamy swobodę w większych wydatkach. Ta nasza rozważność na zakupach będzie miała swój ciąg dalszy, w rytm coraz wolniej rosnących realnie pensji. Bo już teraz sporą część podwyżek zjada rosnąca inflacja, więc w kwotach może wygląda to nieźle, ale w sile nabywczej - już gorzej.

Galeria handlowa
Galeria handlowa
fot. Włodzimierz Wasyluk / Forum

Polski konsument trochę złapał się za kieszeń. W tym odcinku powiemy:

  • jak konsument na zakupach reaguje na drogie paliwa i rosnącą znów inflację;
  • że siła nabywcza podwyżek pensji rośnie najwolniej od trzech lat;
  • i na co wciąż chętnie wydajemy nasze ciężko zarobione pieniądze.

Pokazująca naszą skłonność do sklepowych zakupów sprzedaż detaliczna we wrześniu zawiodła. Podobnie jak pokazujące skalę podwyżek w firmach dane o pensjach. W jednym i drugim przypadku mamy wprawdzie wzrosty - nie, żadnego załamania tu nie widać - ale te wzrosty są daleko od mówienia, że konsument lekką ręką wydaje pieniądze, ale bliżej do mówienia, że jednak uważniej przygląda się cenom na sklepowych półkach.

Zacznijmy jednak od wynagrodzeń. Pensje w średnich i większych firmach, bo ich dotyczą te dane Głównego Urzędu Statystycznego, czyli jakichś 40 procent polskich pracowników, rosną w niespełna 6-procentowym rocznym tempie. Nominalnie, czyli w kwotach, wszystko wydaje się w porządku: wzrost jest przyzwoity. Nie są to dane idealnie pokazujące, co działo się z pensjami, ale lepszych - nie mamy. Ale - i tu jest finansowy pies pogrzebany - realnie wzrost jest najwolniejszy od trzech lat! Bo większą część podwyżek zjadła znów rosnąca inflacja, więc siła nabywcza podwyżek rosła o mizerne niespełna 2 procent, a tak niskiego wzrostu nie było od sierpnia 2023 roku. I to pierwszy z powodów dla których nasze sklepowe zakupy rozczarowały.

Bo sprzedaż detaliczna we wrześniu rosła w rocznym tempie 3,3 procent, czyli dużo wolniej niż to obstawiali ekonomiści. I to już trzeci miesiąc takiego wyhamowania. Ale zerknijmy w te dane głębiej, żeby zobaczyć obraz polskiego konsumenta - czyli nas wszystkich. Po pierwsze: we wrześniu kupiliśmy mniej paliwa. Tu akurat wyjaśnienie jest proste: z końcem sierpnia wygasła druga odsłona rządowego pakietu CPN, więc w ostatnie dni sierpnia pojechaliśmy na stacje i zatankowaliśmy na zapas. I słusznie, bo już na początku września ceny paliw zaczęły bić historyczne rekordy. Nie uśmiechało nam się kupowanie diesla po 9 złotych, więc kto mógł, zostawiał auto w garażu i do pracy jechał autobusem. Po drugie: hamujące pensje, o czym mówiliśmy przed chwilą, też mogły nas skłonić może nie do zaciśnięcia pasa, ale do odłożenia pewnych wydatków, Po trzecie - i to akurat dobra wiadomość: wciąż kupujemy tak zwane dobra trwałe - tak ekonomiści nazywają wszelkiego rodzaju meble, telewizory, sprzęt AGD i RTV, których sprzedaż we wrześniu wzrosła o jedną dziesiątą w skali roku. Dlaczego? Pewnie powoli wymieniamy sprzęty, które kupiliśmy w boomie po pandemii, ale to część wytłumaczenia. Druga jest taka, że - co widać w danych o kredytach mieszkaniowych - panuje w nich spory ruch, więc kupujemy mieszkania, a te trzeba wyposażyć. A skoro kupujemy nową lodówkę, to oznacza, że mamy finansową swobodę. I jeszcze jedna dobra wiadomość.

Wciąż mocno rośnie sprzedaż samochodów. To zresztą trend ogólnoeuropejski. Czym można go tłumaczyć? Po części wymianą floty w firmach, a po części okazjami cenowymi i coraz wyraźniejszym odwrotem od aut używanych. Kierowcy wolą wybierać samochody nowe, bo działania chińskich marek agresywnie obniżających ceny wymusiły obniżki również w salonach producentów europejskich, japońskich czy koreańskich. No dobrze, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak przeciętnie?

Redakcja poleca

Tu warto zauważyć co odnotowuje sprzedaż detaliczna. Otóż, zauważa ona tylko zakupy towarów w sklepach, a nie zauważa zakupu usług. A - jak zauważają ekonomiści banku Pekao SA - możliwe, że w sytuacji drogich paliw i znów rosnącej inflacji najpierw przycięliśmy wydatki właśnie na usługi, a na towary przyjdzie czas później, prawdopodobnie na przełomie tego i przyszłego roku, czyli już po szaleństwie świątecznych zakupów. Czyli - odwrotnie niż przez wiele ostatnich miesięcy - wolimy wstrzymać się z urlopowym wyjazdem, a za te pieniądze kupić nowy telewizor.

Jaki więc obraz polskiego konsumenta rysuje nam się z tych liczb? Na pewno konsumenta mającego pracę, kupującego, choć w trochę gorszych nastrojach, bo te są na poziomie najniższym od półtora roku. Ale - co ciekawe - z danych GUS-u wynika, że te gorsze nastroje nie wynikają z pogorszenia oceny własnej sytuacji finansowej, ale wyraźnie pogorszyło się postrzeganie sytuacji całej gospodarki. Mimo to cała gospodarka powinna wciąż nam dziękować, bo naszymi wydatkami ciągle dolewamy paliwa do jej wzrostu. Również dlatego, że mamy poduszkę finansową, bo nasze oszczędności rosną w oczach, więc na zakupach czujemy się trochę bezpieczniej.

Źródło: Codzienny Podcast Gospodarczy, TOK FM