,
Obserwuj
Kultura

Ed Sheeran w ogniu krytyki. "Nie przyznaje się do błędu"

3 min. czytania
16.09.2026 18:14
Obserwuj nas na Google

Bojkot trasy Eda Sheerana. - Błędem było niewzięcie odpowiedzialności za swój produkt, jakim jest trasa koncertowa, za decyzję o dzieleniu sceny z artystami, których poglądy na temat Strefy Gazy są jasne i za brak fundamentalnej odpowiedzialności, jaką twórca ma, kształtując postawy światowe swoich odbiorców - mówił w TOK FM Bartosz Kielak, dziennikarz związany z "The Times".

Ed Sheeran
Ed Sheeran
fot. Rex Features/East News
  • Zmiany w trasie koncertowej Eda Sheerana; 
  • "Ed Sheeran nie przyznaje się do błędu" - ocenił w TOK FM Bartosz Kielak, dziennikarz związany z "The Times".
  • Co jeszcze pokazała cała afera? 

Trasa koncertowa Eda Sheerana odbędzie się bez zaplanowanych supportów. Z występów zrezygnowali m.in.: Finneas, Aaron Rowe i zespół Lukas Graham. Stało się to po tym, jak z tournée usunięto rapera Macklemore'a. Ten mówił wcześniej o sytuacji Palestyńczyków, skandował "Free Palestine", a podczas koncertów wyświetlał materiały przedstawiające zniszczenia w Strefie Gazy.

Ed Sheeran opublikował oświadczenie, w którym napisał, że to nie on zdecydował o usunięciu rapera. "Macklemore odszedł z trasy na skutek decyzji promotora, nie mojej" - przekazał. Dodał, że próbował rozmawiać z właścicielami obiektów i doprowadzić do kompromisu, ale decyzja organizatorów była ostateczna. "Przez ostatni tydzień próbowałem budować mosty, by znaleźć rozwiązanie, ale niestety nie byłem w stanie" - podkreślił.

Kilka godzin później artyści, którzy mieli zagrać support na koncertach Sheerana zrezygnowali z udziału w trasie. Finneas tłumaczył, że muzycy nie powinni być uciszani, gdy zabierają głos w obronie osób, które uważają za prześladowane. Aaron Rowe podkreślił, że pozostanie na trasie byłoby sprzeczne z jego przekonaniami. Lukas Graham zwrócił z kolei uwagę, że "pieniądze nie dają prawa do zawłaszczania debaty". 

- Ed Sheeran nie przyznaje się do błędu. Błędem było niewzięcie odpowiedzialności za swój produkt, jakim jest trasa koncertowa, za decyzję o dzieleniu sceny z artystami, których poglądy na temat Strefy Gazy są jasne i za brak fundamentalnej odpowiedzialności, jaką twórca ma kształtując postawy światowe swoich odbiorców - skomentował w TOK FM Bartosz Kielak, dziennikarz związany z The Times.

Ocenił przy tym, że w tym momencie górą jest Macklemore, bo wsparły go też setki czołowych artystów ze świata sztuki, kultury, teatru, filmu. - Solidarność wyrażona była między innymi tym, że wszyscy pozostali artyści opuścili trasę koncertową Eda Sheerana, włączając to brata Billie Eilish, własny zespół Eda Sheerana, gwiazdy serialu Sex Education i piosenkarzy z krajów takich jak Irlandia, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone - dodał w rozmowie z Anną Piekutowską.

"Głęboki dysonans"

Zdaniem gościa TOK FM afera wokół koncertów Eda Sheerana pokazuje jeszcze jedno: podział, jaki dokonał się w społeczeństwie amerykańskim.

- W ostatnich badaniach opublikowanych w "New York Timesie", sympatię względem Izraela wyraziło 39 proc. badanych, względem Palestyńczyków - 36 proc. - przytoczył. 

Dodał, że wyraźny jest też podział na płeć - więcej kobiet niż mężczyzn popiera Palestynę, podział ze względu na wiek - 64 proc. osób między 18. a 29. rokiem życia skłania się w stronę Palestyny. Ale wyraźny jest również podział partyjny: wśród demokratów to 60 proc. poparcie dla Izraela, a pośród republikanów 71 proc. 

- Rządzą republikanie, lobby izraelskie ma głębokie wpływy na środowisko republikańskie i Ed Sheeran musiał się zmierzyć z szerokimi wpływami biznesowymi i politycznymi tej klasy, a nie ze swoimi odbiorcami, których wyraźnie zawiódł swoją decyzją -  dopowiedział w audycji "Zapytam Inaczej".

Inna rzecz, podkreślił Kielak, że widać też "głęboki dysonans" pomiędzy szeroką opinią publiczną, przechylającą się w stronę poparcia dla Palestyńczyków (wielusettysięczne marsze poparcia dla Palestyny, które odbywają się w Londynie co jakiś czas) i środowiskiem artystycznym, które zdecydowanie chyli się w stronę Palestyny a prawicową prasą brytyjską, która zdecydowanie opowiada się za Izraelem. 

- Mogę otwarcie powiedzieć: wielu moich współpracowników w gazecie "The Times", kiedy odbywa się Eurowizja, usilnie wysyła wiele SMS-ów, głosując na Izrael, i w rankingach znajduje to odbicie - skwitował w TOK FM.

Źródło: TOK FM, Media

Redakcja poleca