,
Obserwuj
Kultura

On dostał Nobla, ona "odeszła z pustymi rękami". "Ktoś tu sp*****ył sprawę"[FRAGMENT KSIĄŻKI]

6 min. czytania
30.03.2025 19:50
"Przestrzenna bliskość i osobiste kontakty z członkami gremium przyznającego Nobla były w historii nagrody czynnikami, które w wypadku większości mężczyzn zwiększały szanse na jej otrzymanie. Z absolutną pewnością można jednak stwierdzić, że w wypadku Lise Meitner radykalnie je zmniejszyły" - pisze o austriackiej fizyczce jądrowej autorka "Okradzionych" Leonie Schöler.
|
|
fot. East News/Science Source

Poniższy fragment pochodzi z książki pt. 'Okradzione. Jak kobiety napisały historię, a mężczyźni okryli się chwałą' autorstwa Leonie Schöler, w przekładzie Artura Kożucha. Książka ukaże się 9 kwietnia 2025 roku nakładem Wydawnictwa Otwartego.

(...) W 1926 roku Meitner jako pierwsza kobieta w Niemczech zdobyła tytuł profesorski i odtąd wykładała eksperymentalną fizykę jądrową na Uniwersytecie Berlińskim - tym samym, do którego niespełna dwadzieścia lat wcześniej wchodziła tylnymi drzwiami. W tym czasie zdołała zostawić za sobą ciemny warsztat stolarski. Gwoli prawdy trzeba dodać, że nie wszyscy zamierzali traktować na serio pracę kobiety. Niektórzy koledzy woleli odnosić się do Lise Meitner jak do podwładnej Ottona Hahna, a nie jak do równej mu koleżanki, która kieruje własnym wydziałem. Więcej uwagi poświęcano też badaniom, pod którymi jako autor podpisał się co najmniej jeden naukowiec. Kiedy Lise Meitner zaobserwowała bezradiacyjne przejście atomu ze wzbudzonego stanu elektronowego do stanu o niższej energii i w sierpniu 1922 roku opublikowała swoje odkrycie w 'Zeitschrift für Physik', jej praca wywołała niewielkie zainteresowanie. Trzy lata później francuski fizyk Pierre Auger 'odkrył' dokładnie to samo zjawisko, które odtąd nazywano 'zjawiskiem Augera'. Przez długi czas ignorowano tę okoliczność i dopiero w ostatnich latach niektóre specjalistyczne publikacje zaczęły je opisywać jako 'zjawisko Augera-Meitner', choć w istocie ten termin jeszcze się powszechnie nie przyjął. Umiejętnie pominięto również wkład Lise Meitner w być może największy wspólny sukces naukowy jej i Hahna. Wprawdzie za odkrycie zjawiska rozszczepienia jądra atomowego przyznano w 1944 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii, ale tylko Ottonowi Hahnowi - Lise Meitner odeszła z pustymi rękami. Nawiązując do sformułowania Jamesa Watsona z ostatniego podrozdziału: ktoś tu sp*****ył sprawę. Tym razem naprawdę. Komitet Szwedzkiej Królewskiej Akademii Nauk podjął w tamtym roku fatalną decyzję, która dobitnie pokazuje, w jaki sposób przyznaje się nagrody i jak można wpływać na ten proces. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać, że Lise Meitner wcale nie zyskała na ucieczce z Berlina, wyjeździe do Sztokholmu i podjęciu pracy w Instytucie Fizyki Doświadczalnej Szwedzkiej Królewskiej Akademii Nauk. Przestrzenna bliskość i osobiste kontakty z członkami gremium przyznającego Nobla były w historii nagrody czynnikami, które w wypadku większości mężczyzn zwiększały szanse na jej otrzymanie. Z absolutną pewnością można jednak stwierdzić, że w wypadku Lise Meitner radykalnie je zmniejszyły. (...)

'Okradzione. Jak kobiety napisały historię, a mężczyźni okryli się chwałą', Leonie Schöler
'Okradzione. Jak kobiety napisały historię, a mężczyźni okryli się chwałą', Leonie Schöler
Wydawnictwo Otwarte

Sama Lise Meitner podsumowała swój pobyt w Szwecji w liście z 1957 roku, stwierdzając, że 'samo bycie kobietą jest tu na poły zbrodnią'. Niemniej jednak starała się jak najlepiej kontynuować swoje badania i nadal prowadziła ożywioną korespondencję z przyjacielem i kolegą po fachu Ottonem Hahnem, który został w Berlinie w Instytutach Cesarza Wilhelma. Głównym tematem ich listów były eksperymenty z uranem. Od 1934 roku wiele międzynarodowych zespołów badawczych - w tym Lise Meitner, Otto Hahn i jego asystent Fritz Straßmann - naświetlało próbki uranu neutronami i analizowało produkty rozszczepienia jądra atomowego. Pod koniec 1938 roku rozwiązanie znajdowało się na wyciągnięcie ręki, ale wciąż jeszcze na przeszkodzie stały poprawne zaprojektowanie eksperymentu i interpretacja wyników. Hahn informował więc Meitner drogą pocztową o każdym sukcesie, niepowodzeniu i nowym ustaleniu. Ona przekazywała mu sugestie, jak można by sobie z tym poradzić, wskazywała na niedociągnięcia w planie eksperymentu i możliwości uzyskania wiarygodnych pomiarów. 19 grudnia 1938 roku w Berlinie nastąpił przełom: 'Nasze izotopy radu nie zachowują się jak rad, ale jak bar' - napisał do niej Hahn, lecz nie potrafił wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje i dlaczego jądra atomowe rozpadają się w trakcie doświadczeń. Prosił więc Meitner: 'Może podpowiesz jakieś rewelacyjne wyjaśnienie'. Dodał też: 'Jak miło [byłoby], gdybyśmy mogli teraz pracować razem, tak jak wcześniej'. Dzieliła ich nie tylko odległość - Hahn wiedział, że nie mógłby opublikować wyników prac w nazistowskich Niemczech, jeśli jako współautorka figurowałaby Żydówka. Wobec tego zaproponował, by swoje rezultaty opisała w osobnym artykule, 'wtedy nadal będzie to praca we troje'. Jak powiedzieli, tak zrobili. Rankiem 23 grudnia Lise Meitner usiadła do śniadania ze swoim siostrzeńcem Ottonem Frischem, który odwiedził ją w Szwecji w czasie ferii bożonarodzeniowych. Frisch był fizykiem i również prowadził badania z zakresu fizyki jądrowej, skupiając się zwłaszcza na neutronach. W związku z nowymi odkryciami owładnęła nimi euforia, zostawili więc śniadanie na stole i wybrali się na kilkugodzinny spacer w śniegu, by szczegółowo je omówić. Meitner pieszo, Frisch na biegówkach torowali sobie drogę przez zaspy, przeszli na drugi brzeg zamarzniętej rzeki i w końcu zatrzymali się w skutym lodem lesie. Siedząc na pniu ściętego drzewa, rozrysowali ołówkiem na papierze opisany przez Hahna układ doświadczalny i jego wyniki. Zrozumieli, że jądro uranu wychwytuje neutrony, przez co zaczyna tak wibrować, że rozpada się na dwie części, uwalniając przy tym duże ilości energii. Nazwali ten proces nuclear fission, rozszczepienie jądra atomowego. W ten sposób potwierdzili odkrycia Hahna i Straßmanna, którzy 6 stycznia 1939 roku opublikowali wyniki swoich obserwacji w 'Nature' bez podania interpretacji. Odpowiedniego wyjaśnienia dostarczyli Meitner i Frisch miesiąc później, 11 lutego 1939 roku, również na łamach 'Nature'. W artykule dość dokładnie obliczyli też ilość energii uwalnianej w tym procesie. Za wyjaśnienie zjawiska rozszczepienia jądra atomowego w kolejnych latach spadł na nich deszcz nominacji do Nagrody Nobla. Już w 1939 roku kandydaturę Lise Meitner i Ottona Hahna zgłosił przewodniczący komitetu wyłaniającego laureata w dziedzinie chemii, a kolejne nominacje i propozycje pojawiły się w latach 1940-1943. Teraz Szwedzka Królewska Akademia Nauk musiała zdecydować, czy zasługują na ten zaszczyt. W 1945 roku Komitet Noblowski doszedł do wniosku, że Otto Hahn powinien otrzymać nagrodę z mocą wsteczną za rok 1944. Tylko on. Oficjalne protokoły z procesu podejmowania decyzji trzyma się pod kluczem przez pięćdziesiąt lat i dlatego ujawniono je dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych. Dowodzą one jednoznacznie, z jakich powodów Lise Meitner nie otrzymała Nobla z fizyki za teoretyczną interpretację zjawiska rozszczepienia jądra atomowego, pokazują też wpływ, jaki miały na ten proces polityka, pieniądze i interesy władzy. Na razie powiem tyle: przyznanie nagrody w 1945 roku, po zakończeniu drugiej wojny światowej i po ludobójstwie w środku Europy, miało charakter wysoce polityczny. (...)

Po tym, jak Otto Hahn i Lise Meitner zdołali odkryć i wyjaśnić zjawisko rozszczepienia jądra atomowego, w nazistowskich Niemczech od razu ruszyły badania nad technicznym wykorzystaniem energii atomowej: do wytwarzania energii dla ludności oraz w postaci broni jądrowej. Otto Hahn angażował się w nie w Berlinie. Także Stany Zjednoczone od 1942 roku przeznaczały gigantyczne kwoty na prace nad bronią jądrową. W ramach 'projektu Manhattan' trzy tysiące naukowców pod kierownictwem zbiegłego z Niemiec fizyka Roberta Oppenheimera konstruowało bombę atomową na pustyni w Nowym Meksyku. Żeby przyspieszyć realizację programu, zaproszono też Lise Meitner, ona jednak odmówiła udziału w tworzeniu broni masowej zagłady:

W czasie wojny zwykłam mówić (?): 'Mam nadzieję,

że budowa bomby atomowej nie dojdzie do skutku, często

jednak obawiam się, że się to uda'. Moje obawy okazały

się uzasadnione. I jak wygląda świat dzisiaj!

Zaledwie kilka tygodni po ogłoszeniu przez Niemcy kapitulacji 7 maja 1945 roku Stany Zjednoczone ukończyły budowę pierwszej bomby atomowej. Próbne testy zakończyły się pomyślnie, po czym na początku sierpnia 1945 roku zrzucono dwie bomby na Japonię, by zmusić ten kraj do zakończenia działań wojennych. W wyniku ataków na Hiroszimę i Nagasaki zginęło około stu tysięcy osób, w większości cywili i robotników przymusowych z Korei i Tajwanu. Na tym tle przyznanie Nagrody Nobla za odkrycie zjawiska rozszczepienia jądra atomu niewątpliwie miało jawnie polityczne umocowanie i było pożądane. Tak samo polityczny charakter miało uwzględnienie tylko Ottona Hahna, a Lise Meitner już nie. (...)

Posłuchaj: