"Projekt badawczy potwór". Tak w imię nauki niszczono psychikę bezbronnych dzieci
Wendell Johnson, wschodząca gwiazda amerykańskiej psychologii pod koniec lat 30. XX wieku, miał problemy z jąkaniem. I twierdził przy tym, że zostało to spowodowane przez nauczyciela i rodzicielską presję. Na przekór więc naukowym ustaleniom, że jąkanie to kwestia wrodzona, on zdecydował się udowodnić, że należy je traktować jako wadę nabytą.
Tak zaczyna się opowieść o "Projekcie badawczym potwór" (The Monster Study), która jest tematem drugiego odcinka podcastu "Zbrodnie lekarzy dusz" Jagny Kaczanowskiej.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
W imię nauki
22 dzieci z sierocińca w Davenport w amerykańskim stanie Iowa - to właśnie one stali się celem Johnsona i jego współpracowniczki Mary Tudor. Psycholog chciał udowodnić swoją tezę, przeprowadzając dzieci przez podobne kłopoty, jakie jego spotkały. Nie przejmował się konsekwencjami, wszak robił to w imię nauki, a za dziećmi z sierocińca nikt się nie ujmie. Przecież na początku XIX wieku w Północnej Karolinie wszczepiono tuzinowi dzieci syfilis, by sprawdzić, jakie będą konsekwencje. Wszystko w ramach badań.
Na zlecenie Johnsona Mary Tudor podzieliła dzieci na grupy (jak w każdym poważnym badaniu naukowym część stanowiła grupa kontrolna). Najważniejsza była ta, która nie miała dotąd żadnych problemów, a kobieta - na zlecenie Johnsona - próbowała zmanipulować je tak, by zaczęły się jąkać i by były przekonane, że to proces nieodwracalny.
Nieodwracalne skutki
Jak łatwo się domyślić, mając dzisiejszą wiedzę na temat jąkania, eksperyment się nie powiódł. Dzieci nie zaczęły się jąkać. Ale po pół roku spotkań z panią Tudor, która podważała ich wiarę w siebie, zdolności i możliwości, cała grupa niemal zupełnie przestała mówić. Zaczęły zachowywać się jak dzieci z deficytem, te gorsze. Do tego doszła przerażająca presja środowiskowa, bo pozostałe dzieci z sierocińca zaczęły je wyśmiewać, izolować, piętnować za "jąkanie", którego nie było.
To doświadczenie wywarło wpływ na całe ich późniejsze życie, co udokumentowano po latach w wielu artykułach. Tytułowym "potworem" w nazwie, jaką dziś określamy ten eksperyment, jest Johnson, który nie licząc się z konsekwencjami dla tych młodych ludzi, bezpowrotnie wypaczył ich psychikę. Zdaniem profesora logopedii Franklina Silvermana, który był studentem Johnsona,
'to był rodzaj rzeczy, które mogli robić naziści w Auschwitz'.
Przez lata wierzyliśmy, że w każdym tkwi zło. Czy słynny eksperyment był rzetelny?
Więcej szczegółów eksperymentu oraz historie późniejszych losów Johnsona, Tudor i konkretnych dzieci z Davenport usłyszycie w podcaście, w którym Jagna Kaczanowska zastanawia się też nad współczesnym losem dzieci i wpływem, jaki na rozwój ich psychiki mamy my wszyscy.
"Zbrodnie lekarzy dusz". Tu znajdziesz wszystkie odcinki >>>