"Genialna" strategia węgierskiej opozycji. "Lekcja dla sił politycznych w Polsce"
Opozycyjna partia TISZA, która wygrała wybory do parlamentu Węgier "wiedziała, jak należy rozmontować system i wykorzystać jego cechy żeby pracowały dla niej, a nie dla przeciwnika" - ocenił w TOK FM Marcin z Duma z Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS. Jego zdaniem znad Dunaju płynie "lekcja dla chyba wszystkich sił politycznych w Polsce".
- Wybory parlamentarne na Węgrzech zakończyły się sukcesem partii opozycyjnej Tiszy, która uzyskała większość konstytucyjną;
- Marcin Duma z Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS analizował w TOK FM - jak ocenił - "nietuzinkową strategię" tego ugrupowania;
- Ekspert ocenił, że wyniki węgierskich wyborów mogą być "lekcją" dla polskich partii przed wyborami w 2027 roku.
Partia TISZA wygrała niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech, zdobywając większość potrzebną do zmiany konstytucji i odsuwając od władzy rządzącego od 16 lat Viktora Orbana. Z przeliczenia ponad 98 procent głosów wynika, że ugrupowanie Petera Magyara ma 137 miejsc w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Koalicja Fideszu i KDNP pod przewodnictwem obecnego premiera może liczyć na 56 mandatów, a skrajnie prawicowa Mi Hazank - sześć.
"To było genialne"
W "Wywiadzie Politycznym" Marcin Duma, założyciel Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS, stwierdził, że największa opozycyjna partia "zastosowała nietuzinkową strategię". - Wyszła z założenia, iż w tym systemie nie da zwyciężyć w taki sposób, w jaki robi się to zazwyczaj - powiedział.
Jak przekazał gość TOK FM, dziennikarz i analityk jednego z opozycyjnych think tanków, z którym rozmawiał, ocenił, że "Fidesz jest zabetonowany na poziomie 44 mandatów". - Ostatecznie w okręgach jednomandatowych partia Orbana zdobyła ich 14. - On był bardzo poruszony tym, dlaczego TISZA koncentruje swoją aktywność na okręgach, które są bastionami Fideszu, postrzeganymi jako te nie do odbicia. Stwierdził, że "albo to jest genialne, albo oni są bardzo głupi" - relacjonował Duma. - Okazuje się, że to było genialne - zaznaczył.
Jak mówił ekspert ds. badań opinii publicznej, "system wyborczy funkcjonujący na Węgrzech postrzegany jest jako absolutnie nieprzyjazny partiom opozycyjnym i taki, który miał betonować przewagę Fideszu". - Całość tej strategii opierała się na jednomandatowych okręgach, z których obsadza się 106 ze 199 parlamentarzystów - wskazał.
- TISZA nie zaczęła od klasycznych badań, czyli co Węgrów boli, chociaż to doskonale oczywiście widzieli, tylko przyjrzała się systemowi wyborczemu i zadała sobie pytanie, jaka jest najkrótsza droga do tego, żeby wygrać i osiągnąć większość. Okazało się, że ona wiodła poprzez maksymalizację wysiłku i skupienie się na wygraniu w okręgach jednomandatowych - powiedział w rozmowie z Karoliną Lewicką.
"Lekcja dla polskich sił politycznych"
Marcin Duma ocenił, że to jak skończyły się węgierskie wybory, jest "lekcją dla chyba wszystkich sił politycznych w Polsce, że być może do kampanii w 2027 wchodzimy jednak ze zmienionym systemem partyjnym".
- Mamy dekompozycję prawicy. Widać pewne braki po stronie centrolewicowej, bo waha się notowania partii koalicyjnych w okolicach progu wyborczego. Koalicja Obywatelska ma dominującą pozycję, ale za słabą, żeby wykreować samodzielną większość. Korzystając z doświadczeń węgierskich, to co powinno zostać wykonane przez strategów partyjnych, to rozłożenie mapy z okręgami i zastanowienie się jak zoptymalizować kandydatów, żeby zmaksymalizować efekt i zbliżyć się do tych 231 głosów - wyjaśniał.
- Tak zrobiła TISZA. Kiedy wiedzieli, gdzie muszą zainwestować i jak należy ten system rozmontować i jak wykorzystać jego cechy, żeby pracowały dla nich, a nie dla przeciwnika, następnym etapem było przejście do tego, co powinni zrobić - analizował.
W tym kontekście wskazał na konkretne działania węgierskiej opozycji. - 70-tysięczne miasto Kaposvar otoczone wsiami. Ten okręg jest tak skrojony, żeby te wsie popierające Fidesz przeważały nad miastem. W trakcie kampanii Peter Magyar był w tym mieście pięć razy. To nie jest największe miasto i wynik nie jest tam najistotniejszy, ale on skupił się na tym, żeby w tym mieście zaangażować, wycisnąć maksimum frekwencji. I wygrał. Młodzi ludzie z tego miasta i ci, którzy stanowili rezerwuar głosów opozycji, po raz pierwszy od bardzo dawna stawili się przy urnach liczniej i dało się Fidesz pokonać - mówił Duma.
Źródło: TOK FM, PAP