"Dobra szkoła kosztuje". Bunt nauczycieli narasta, czy będzie wielki strajk?
Wielki protest nauczycieli w Warszawie. Czy odejdą od tablic? - To jest w rękach zarządu głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego, ale frustracja środowiska jest naprawdę bardzo duża - mówił w TOK FM Piotr Ostrowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.
"Dobra szkoła kosztuje". Bunt nauczycieli narasta, czy będzie wielki strajk?
W przeddzień rozpoczęcia roku szkolnego, 31 sierpnia, przed Kancelarią Premiera odbędzie się protest nauczycieli i pracowników oświaty. Początek o godz. 11. Manifestacja zostanie zorganizowany pod hasłami: "Politycy do tablicy", "Politycy dotrzymajcie słowa" i "Grzecznie już było". Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się od rządu przede wszystkim podwyżek płac, w tym powiązania wynagrodzeń nauczycieli ze wzrostem średnich wynagrodzeń w gospodarce.
- Ten mechanizm funkcjonuje na przykład w ochronie zdrowia. Jeżeli rosną płace w całej gospodarce, to w ochronie zdrowia też. Zdaniem nauczycieli powinno to obowiązywać także w oświacie, w takiej samej wysokości powinny rosnąć wynagrodzenia dla nauczycielek i nauczycieli w Polsce. To bardzo uczciwe rozwiązanie - mówił w TOK FM przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Piotr Ostrowski. I dodał od razu: "Dobra szkoła kosztuje, nie ma się co oszukiwać".
Jak wyliczył Michał Tomasik, prowadzący "Poranek TOK FM", to oznacza, że nauczyciel dyplomowany zarabiałby ok. 14 tys. zł brutto, mianowany - 11,5 tys. zł, kontraktowy - 9 tys. zł, a stażysta - 8 tys. zł. (Teraz nauczyciel dyplomowany będzie zarabiał 6,5 tys. zł, mianowany - 5,6 tys. zł, a kontraktowy ponad 5 tys. zł).
- Skąd miałyby pochodzić pieniądze? Jaki jest pomysł, gdzie komu, ile, żeby było dla nauczycieli? - pytał dziennikarz.
- Tego oczekuję od państwa. Na razie słyszę premiera i ministra Domańskiego, którzy trochę chcą coś zrobić, ale tak nie za bardzo, bo boją się, że komuś zaszkodzą. Poza tym zbliża się rok wyborczy - odpowiedział przewodniczący OPZZ.
Ocenił też, że zmiana progów podatkowych to "dobry kierunek, ale zatrzymaliśmy się w połowie drogi albo zrobiliśmy dopiero pierwszy krok". Tym bardziej, podkreślił, że "są potężne grupy osób w Polsce, które płacą minimalne podatki". - Tu szukajmy przychodów dla budżetu państwa. (...) Nie zgadzam się na stwierdzenie: Nie ma pieniędzy i tyle. Do widzenia, zamykamy drzwi i rozchodzimy się do domów. Jeżeli uważamy, że edukacja jest inwestycją, to powinniśmy się zastanowić, w jakiś sposób tak przekształcić system podatkowy, by te pieniądze były i nie rujnowały budżetu państwa - podkreślił.
Dopytywany, czy nie trzeba zaszachować polityków, odpowiedział: "Nie wierzę w naiwność premiera Tuska czy ministra Domańskiego".
- Oni doskonale zdają sobie sprawę, gdzie można by było to przeprowadzić. Natomiast to oznacza wejście w konflikt z innymi grupami interesów. które nie chciałyby płacić takich podatków, jak etatowcy. Szczególnie ci, którzy w tej chwili przekraczają drugi próg podatkowy. Ale to trzeba po prostu zrobić - zastrzegł.
Nauczyciele odejdą od tablic? - To jest w rękach zarządu głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego, ale frustracja środowiska jest naprawdę bardzo duża - podsumował w TOK FM Piotr Ostrowski.
Źródło: TOK FM