"Na protestach nie dobiera się eleganckich słów". Psycholożka prof. Skarżyńska przypomina rządzącym "hołotę" prezesa PiS
Ponad sto akcji w miastach w całej Polsce zapowiadają na dziś organizatorzy protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przerywania ciąży. Demonstracje, również przed kościołami, odbywają się od piątku. Kilka razy doszło do interwencji policji.
'Podręczne' w Łódzkiej katedrze. Przed świątynią tłum protestujących ws. aborcji
Jak mówiła w TOK FM psycholog społeczna prof. Krystyna Skarżyńska, czwartkowy wyrok TK był iskrą. – Młodzi ludzie musieli wybuchnąć. Wiedzą, że ich przyszłość wygląda czarno i się na to nie godzą. To nie są bezrozumne akty kogoś przerażonego, to są emocje wynikające z tego, że ludzie myślą, mają wyobraźnię – oceniła ekspertka z Uniwersytetu SWPS.
Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!
Jej zdaniem taka decyzja TK narusza podstawowe potrzeby ludzi, takie jak poczucie bezpieczeństwa, autonomii czy podmiotowości. Co więcej, już wcześniej te emocje były tłumione przez obostrzenia pandemiczne. – Ta iskra w postaci wyroku była głupia, zła. I dodajmy do tego ostatnie pół roku. Jaka w ludziach jest potrzeba bycia razem! Narażają na protestach swoje zdrowie, dlatego że chcą wyrazić swoje obawy. To też można odczytać jako ekspozycję tego, że pewne potrzeby autonomii i podmiotowości są ważniejsze niż potrzeba bezpieczeństwa – oceniła prof. Skarżyńska.
Według rozmówczyni Piotra Maślaka do protestujących nie można mieć pretensji o to, że na demonstracjach pojawiają się wulgaryzmy. T akie zarzuty kierują w stronę strajkujących głównie politycy i zwolennicy prawicy, ale głosy krytyczne słychać też wśród opozycji. – Nie wiem, co jest gorsze, czy mówienie słów, które można 'wypikać', czy opowiadanie przez pięć lat o zdradach, hołocie. Na protestach nie dobiera się eleganckich słów. Nie mam o to pretensji. Bardziej mam żal do ludzi władzy i Kościoła, że nie czują się odpowiedzialni za to, co się stało. Boją się wyjść do młodych – mówiła psycholożka, nawiązując do sejmowych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o 'chamskiej hołocie', 'zdradzieckich mordach'.
Masowe protesty po wyroku ws. aborcji. Po co to władzy?
Zdaniem prof. Skarżyńskiej trudno jednoznacznie wskazać motywy, jakie kierowały władzą, która w środku pandemii wywołała wielki konflikt społeczny o aborcję. – Można mówić, że to prowokacja, ale tego nie wiemy. Może to jakieś wewnętrzne rozgrywki w koalicji i ktoś chciał doprowadzić do tego, żeby polała się krew... Z drugiej strony, to może być też zwykła zemsta. Pan Jarosław Kaczyński jest pamiętliwy i pewnie nie zapomniał o Czarnym Proteście. Wtedy, w 2016 roku, kobietom udało się postawić na swoim i na parę lat zatrzymać pomysły PiS – przypomniała ekspertka.
Dodała też, bardzo często powtarzaną, teorię o przykrywaniu sprawą aborcji kryzysu m.in. wywołanego pandemią koronawirusa. – Dzieje się tyle kompromitujących władzę sytuacji. Oni widzą, że to im zaczyna zagrażać. Paradoksalnie często bywa tak, że agresja jest powodowana strachem – podsumowała prof. Krystyna Skarżyńska.