,
Obserwuj
Polityka

Co tak naprawdę Nawalny mówił o Krymie? "Nie był jednoznaczny"

oprac. Urszula Abucewicz tokfm.pl
4 min. czytania
16.02.2024 19:46
Powinniśmy w sposób prawny nie bać się procedować aktu oskarżenia przeciwko Putinowi, uznać Rosję jako państwo terrorystyczne i pociągnąć Rosję pod tym względem do odpowiedzialności i przede wszystkim nie uznać zbliżających się wyborów - komentowała w TOK FM doniesienia o śmierci Aleksego Nawalnego dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.
|
|
fot. KIRILL KUDRYAVTSEV

Aleksiej Nawalny nie żyje. Zmarł w rosyjskiej kolonii karnej - informują rosyjskie media. Opozycjonista miał 47 lat . "16 lutego br. w kolonii poprawczej nr 3 skazany Nawalny A.A. po spacerze źle się poczuł, niemal natychmiast stracił przytomność. Od razu przybyli pracownicy medyczni zakładu i wezwano zespół ratownictwa medycznego" - napisano w komunikacie rosyjskiej służby więziennej, który cytuje kremlowska agencja informacyjna RIA Novosti.

Aleksiej Nawalny 'nie był jednoznacznym politykiem'

Dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu mówiła w TOK FM, że Aleksiej Nawalny "nie był jednoznacznym politykiem" i przypomniała jego wypowiedź na temat Krymu: Krym to nie kanapka z kiełbasą, by go w tę i we w tę przekazywać. "Nie bacząc na to, że Krym został zdobyty z rażącym naruszeniem wszelkich norm międzynarodowych, to jednak teraz jest częścią Rosji. Nie oszukujmy siebie. Również Ukraińcom radzę, by nie oszukiwali siebie. Półwysep pozostanie częścią Rosji i więcej, w przewidywalnej przyszłości, nie będzie częścią Ukrainy" - napisał w 2014 roku Nawalny.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Nawalny nie żyje. Co mówił o Krymie? 

Naukowczyni podkreśliła, że opozycjonista wielokrotnie prostował tę wypowiedź. - Z tego zrobiono wielką historię, że Nawalny zaprzeczał, że Krym jest ukraiński. On to tłumaczył, ale też powiedzmy sobie, że Nawalny nie był jednoznacznym politykiem - wskazała gościni Agnieszki Lichnerowicz. Jednak jej zdaniem trzeba przede wszystkim "ocenić walkę, którą wykonał na froncie i w której zginął". - Powinniśmy zachować się w porządku. Nie obawiać się symetrystów. Nie o to chodzi - mówiła dr Bryc.

Jednocześnie podkreślała, że "powinniśmy być na tyle uczciwi w stosunku do walki, jaką prowadził, żeby otwarcie powiedzieć: Nie uznajemy wyborów prezydenckich. - Prezydent Putin traci swą legitymizację. (Krym) to są terytoria okupowane, a nie anektowane przez Rosję – mówiła. Naukowczyni dodała, że nie są to wybory, a plebiscyt, w dodatku zbrodniczy, ponieważ ma legitymizować aneksję terytoriów okupowanych.

Oto kulisy życia w bazie F-16. Gdy pilot usłyszy to słowo, w Polsce zacznie się wojna

Świat powinien uznać reżim Putina jako zbrodniczy

Gościni Agnieszki Lichnerowicz wskazała, że świat "powinien uznać fakt, że reżim Putina jest zbrodniczy". - Powinniśmy w sposób prawny i międzynarodowy nie bać się procedować aktu oskarżenia przeciwko Putinowi, uznać Rosję jako państwo terrorystyczne i pociągnąć Rosję pod tym względem do odpowiedzialności i przede wszystkim nie uznać wyborów - zaznaczyła.

Na pytanie dziennikarki TOK FM, czy Rosjanie wyjdą na ulice, żeby wyrazić swój sprzeciw przeciwko reżimowi Putina, dr Bryc odparła, że "nie ma takiej pewności". - To nie jest Rosja sprzed napaści na Ukrainę, kiedy to w obronie Nawalnego wychodziły tysiące. Dzisiaj Rosja, a dokładnie reżim Putina, działa w warunkach stanu wojennego (?). Ma wszystkie argumenty do tego, aby stłumić masowe protesty. Bardziej obawiałabym się efektu mrożącego w Rosji - podkreśliła. Bryc dodała, że wielkich protestów nie będzie. - Być może będą pośrednie demonstracje polityczne Rosjan, akcje w mediach społecznościowych - dodała.

- Nie wiemy, jaka będzie reakcja Rosjan. Zobaczymy, czy Putin nie będzie próbował tego stłumić, zasypać restrykcjami, straszeniem wojną atomową w kosmosie i przykryje to śmierć Nawalnego – mówiła.

Nawalny był zwolennikiem inteligentnego głosowania

Naukowczyni zastanawiała się, czy będziemy obserwować "milczące protesty i efekt zamrożenia" czy śmierć Nawalnego będzie miała długofalowy efekt? Za niecały miesiąc w Rosji odbędą się wybory prezydenckie. W ocenie dr Bryc, prawdziwą reakcją na śmierć Nawalnego będzie to, jak będą głosować Rosjanie. Naukowczyni wyjaśniła, że Nawalny był zwolennikiem inteligentnego głosowania, czyli, żeby zagłosować na drugiego w rankingach kandydata, który mógłby pozbawić Putina zwycięstwa. Będzie to wyraz sprzeciwu obywatelskiego. - Wyników wyborów nie będziemy w stanie zweryfikować, bo organizuje je reżim, wyeliminował wszystkich opozycjonistów, wybory będzie przeprowadzał przez trzy dni, więc będzie miał jak reagować na ewentualny sprzeciw obywatelski - dodała. A jeśli wybory zostaną sfałszowane, czy Rosjanie wyjdą na ulice, będą demonstrować, tak jak to było w 2011 i 2012 roku? - Protesty nie są wielce prawdopodobne - oceniła dr Bryc.