,
Obserwuj
Polityka

"Poszoł won!". Posłance puściły nerwy, ostro oceniła Tuska

Aleksandra Gruszczyńska
4 min. czytania
10.08.2024 17:50
- To putinada, zebrał trzech bojarów, którym powiedział "poszoł won! Idźcie i współpracujecie" - tak piątkowe wystąpienie premiera oceniła w TOK FM posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Europoseł PO nazwał natomiast PiS "zorganizowaną grupą przestępczą". W studio TOK FM emocji nie brakowało.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Mimo sejmowych wakacji trudno mówić o nudzie w polskiej polityce. Niemałe trzęsienie wywołała piątkowa konferencja Donalda Tuska. Premier zaskoczył, mówiąc o 'układzie zamkniętym', który tworzony był od 2016 roku przez ludzi związanych z rządem PiS.

- Gdy mówię o 'układzie zamkniętym' z patronatem czołówki PiS, mam na myśli wykorzystywanie środków publicznych, całych urzędów, pracowników w kampanii wyborczej na rzecz partii wówczas rządzącej - mówił premier Tusk.

Premier zapowiedział nie tylko, że 'układ zamknięty' już nigdy w polityce się nie powtórzy, ale także, że pieniądze niesłusznie wydane przez ludzi związanych z poprzednim obozem władzy, wrócą do Skarbu Państwa. Jak zaznaczył premier, chodzi przynajmniej 100 mld zł.

'To jest prawdziwa kasta. Kasta PiS'. Szef klubu Lewicy o 'układzie zamkniętym' stworzonym przez PiS w wymiarze sprawiedliwości

 

Ujawnienie skali nadużyć, to jeden z elementów rozliczania poprzedniej ekipy rządzącej, który był szumnie zapowiadany w kampanii wyborczej. By do faktycznych rozliczeń mogło dojść, obecnie rządzący muszą działać wspólnie, dlatego doszło do specjalnego porozumienia ministrów sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i finansów. Adam Bodnar, Tomasz Siemoniak i Andrzej Domański podpisali międzyresortowe porozumienie dotyczące skoordynowania działań podległych im służb; ma dotyczyć zabezpieczenia odzyskiwania mienia Skarbu Państwa wydanego niezgodnie z prawem.

"Układ zamknięty" według polityków. "Porażająca skala nadużyć"

 

O komentarz do wystąpienia premiera poproszeni zostali politycy goszczący TOK FM. Ci związani z obecnym rządem, co raczej nie jest zaskakujące, wystąpienie premiera ocenili bardzo pozytywnie.

Według Andrzej Halickiego europosła z Platformy Obywatelskiej stwierdził, że pełna skala nadużyć wciąż nie jest znana.

- Nie mieliśmy tak zorganizowanej grupy przestępczej od czasów Gierka. To prawdziwa neokomuna, ale z dużą dawką hipokryzji, bo politycy PiS i z nimi związani, chętnie chodzili do kościoła i myli swoje sumienie - mówił w "Wyborach w TOKu" Halicki.

Europoseł zaznaczył, że nikt z osób, które władzy nadużywały i organizowały proceder wyprowadzania państwowych pieniędzy, nie może spać spokojnie. Bo jak dodał, właśnie nadszedł czas rozliczeń.

Posłuchaj:

 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Posłanka Barbara Oliwiecka z Polska2050 Szymona Hołowni zaznaczyła, że od dawna było wiadomo, że politycy PiS dopuszczali się różnych nadużyć, jednak zebranie ich w całość pokazuje, jak bardzo czuli się bezkarni i przekonani o własnej nietykalności.

- Najwyraźniej pieniądze dla Ziobry i kolegów to była to cena, jaką płacił Jarosław Kaczyński za koalicję prawicową, tak żeby wszyscy głosowali bez dyskusji - dodała gościni Macieja Kluczki.

Zalewski komentuje taśmy Kaczyńskiego. 'To system, który służy ograbianiu Polaków na rzecz PiS'

 

Zdaniem Karolina Zioło-Pużuk o niektórych "przekrętach" nigdy się nie dowiemy, a skala już ujawnionych nadużyć jest porażająca. - Wątpliwy urok tej sytuacji polegał na tym, że wszystko działo się oficjalnie, publicznie. Muszą zeznawać urzędnicy, którzy niejako byli zmuszani do łamania prawa - stwierdziła przedstawicielka Lewicy.

"Groteska" i "Putinada". Tusk pod ostrzałem prawicy

 

Samo wystąpienie Tuska krytycznie ocenił Wojciech Machulski, rzecznik Nowej Nadziei, wicerzecznik Konfederacji. Jak podkreślił, to była groteska.

- Nie mam jednak wątpliwości, że do potężnych nadużyć za czasów PiS dochodziło - mówił "gość Wyborów w TOK-u". Jak dodał, ma apel do premiera Tuska dotyczący zmiany regulacji i finansowania kampanii wyborczych. Dlatego, w jego ocenie trzeba wprowadzić dodatkowe przepisy, tak żeby politycy mieli, jak najmniej publicznych pieniędzy do wydania.

- Tusk jest politykiem, któremu zależy, żeby ta plemienna wojenka między PiS a PO nadal się toczyła. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie "przekręty" muszą zostać dokładnie wyjaśnione, a przepisy były transparentne - dodał Machulski.

Kompletnie innego zdania była natomiast posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. W jej ocenie trwa sezon ogórkowy, dlatego Tusk zwołał w piątek konferencję prasową, a ta jak dodała polityczka, była straszno-śmieszna.

- To jest zwykła putinada. Wyglądało to tak, że Tusk zebrał trzech bojarów, chłopców w krótkich spodenkach, którzy podpisali jakiś dokumencik, a potem jak pierwszaki wymienili się tym zeszycikiem ze szlaczkami, a wtedy Tusk powiedział im "poszoł won, idźcie i współpracujcie". Moim zdanie zrobił to tylko po to, by podtrzymać atmosferę nagonki, bo uważa, że kłamstwem i nienawiścią można rządzić w Polsce - grzmiała Arciszewska-Mielewczyk.

Kiedy Woś usłyszy zarzuty? 'Bawi się w kotka i myszkę'

 

Na uwagę prowadzącego program, że takie porównane jest manipulacją i przesadą, posłanka PiS uniosła się i podkreśliła, że nie oskarżenia, które padły z ust premiera są wyssane z palca. Dodała także, że Tusk zorganizował "show", by odwrócić uwagę od niezrealizowanych przez koalicję rządową obietnic wyborczych.

- Ja to zrozumiałam tak, że teraz ponad 200 urzędników państwowych, zamiast zajmować się poważnymi sprawami będzie teraz tropić PiS i naciskać na PKW na odebranie partii pieniędzy i jej rozbicie. To jest rzucanie słów na wiatr, zarządzenie kłamstwem i nienawiścią - skwitowała oburzona.