,
Obserwuj
Polityka

Macierewicz jest jak Trump? "Igrzyska na krótką metę"

3 min. czytania
01.11.2024 17:48
Komisja ds. badania wpływów rosyjskich zapowiedziała wniosek do prokuratury ws. Antoniego Macierewicza. - PiS oskarżał KO i Tuska o zdradę dyplomatyczną, zamiast przyglądać się wpływom rosyjskiej agentury w Polsce, teraz KO również to robi - skomentował w TOK FM Miłosz Wiatrowski-Bujacz z Gazeta.pl.
|
|
fot. Stach Antkowiaki/REPORTER / STACH ANTKOWIAK/REPORTER

Szef komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004-2024 gen. Jarosław Stróżyk przedstawił założenia pierwszego niejawnego raportu z prac komisji. Wcześniej - we wtorek - z raportem zapoznała się Rada Ministrów.

Gen. Stróżyk wyliczał w środę, że raport uwzględnia cztery obszary: udaremnianie zakupu uzbrojenia na rzecz Sił Zbrojnych RP, niszczenie potencjału służb specjalnych, zaniechanie przygotowań rządu do skutków agresji na Ukrainę oraz finansowanie przez polskie podmioty państwowe i gospodarcze rosyjskich wpływów w Stanach Zjednoczonych.

Przekazał, że komisja złoży wniosek do prokuratury ws. możliwości dopuszczenia się przez b. szefa MON Macierewicza zdrady dyplomatycznej. Szef komisji zarzucił Macierewiczowi, że 'bez trybu, analiz i konsekwencji' wycofał się z programu pozyskania tankowców powietrznych (program Karkonosze). Jak dodał, 'straciliśmy nie tylko kilka milionów złotych składek (wpłaconych do międzynarodowego programu NATO - red.), ale też możliwość stacjonowania w Polsce, w Powidzu, takich samolotów'.

Macierewicz jak Trump? "Igrzyska na krótką metę"

- Mam wrażenie, że Macierewicz jest trochę jak Trump. W tym sensie, że ponieważ na jego temat mówiono już dosłownie wszystko - łącznie z jego orientacją seksualną - więc teraz, jeżeli cokolwiek się o nim powie i cokolwiek on powie, to jest tylko ziewanie - skomentował w TOK FM Galopujący major, bloger i publicysta.

Jak od razu zastrzegł, choć jedni się oburzają, a drudzy nie, to - co do zasady - "tzw. normiki kwitują to wzruszeniem ramion". - To są igrzyska, które rząd chciałby mieć na długą metę, ale powstaną na krótką metę. Za trzy dni nikt nie będzie o tej komisji pamiętał - dopowiedział w audycji "Sabat Symetrystów".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Odgrzewane kotlety" i "hucpa"

Także w ocenie Grzegorza Sroczyńskiego z TOK FM, raport z prac komisji nie wnosi nic istotnego. - Generał Stróżyk przedstawił odgrzewany kotlety. Wiadomo było, że przetarg został anulowany, że to źle, że Macierewicz miał swoje hocki-klocki i jakieś dziwactwa, ale tam nie ma żadnych nowych dowodów - przekonywał.

W jego ocenie to nic innego jak "publicystyczne tezy, że np. rząd mógł się lepiej przygotować do wybuchu wojny w Ukrainie". - Mam wrażenie, że to odwraca uwagę rządzących od istotnych problemów, w tym np. ceny energii - zwrócił także uwagę.

Zdaniem Galopującego Majora wnioski z raportu są z kolei przejaskrawione. Jak dowodził, nie może być w tym kontekście mowy np. o zdradzie. - To nienależyta staranność, niedbałość, słaba jakość rządzenia, ale nie zdrada dyplomatyczna. Przecież ta jednoznaczne kojarzy się z tym, że idziesz i dajesz tajne materiały - przekonywał, oceniając, że tak konferencja, jak i raport to "hucpa".

"Polityczny spektakl"

Także Miłosz Wiatrowski-Bujacz mówił o "słabym materiale dowodowym". W jego ocenie to, co wybija się na pierwszy plan, to jednak symetryczne działanie różnych stron sporu politycznego.

- PiS oskarżał KO i Tuska o zdradę dyplomatyczną, zamiast przyglądać się wpływom rosyjskiej agentury w Polsce, teraz Koalicja Obywatelska również to robi - mówił dziennikarz portalu Gazeta.pl.

Od razu zastrzegł jednak, że są w raporcie rzeczy istotne, chociaż nienowe. Do tych zaliczył m.in. niskie pensje w kontrwywiadzie i np. zamknięcie lokalnych delegatur ABW, zwłaszcza we wschodniej Polsce. - To jest coś, co jest faktycznie niedopełnieniem obowiązków czy decyzjami, które były niewątpliwie złe - ocenił.

Miłosz Wiatrowski-Bujacz przekonywał też, że to "komisja o politycznym spektaklu, który nie ma szans trafić i nie powinien w ogóle trafić do większości wyborców". - To element oczadzenia bańką, twardym elektoratem, który przecież decydujący w ewentualnych wyborach czy to prezydenckich czy parlamentarnych nie będzie, bo od tego jest twardym elektoratem, żeby zawsze głosował "za" - zwrócił też uwagę.

Dlatego, jak dodał dziennikarz Gazeta.pl, to nic innego jak "polityczne naparzanka". - A w międzyczasie Rosjanie robią to, co chcą - skwitował.

To koniec publicznej kariery Antoniego Macierewicza? 'To go absolutnie dyskwalifikuje'