Obwodowe komisje wyborcze czekają na chętnych do pracy. Termin upływa dziś. Zarobić można nawet 1000 zł
By nikomu nie udało się zablokować wyborów z powodu zbyt małej liczby chętnych do prac w komisjach, Prawo i Sprawiedliwość zmieniło przepisy i zmniejszyło wymaganą minimalną liczbę osób. Teraz wystarczy 3 członków, by taką komisję stworzyć - wcześniej potrzeba było 5 osób.
- Takie zgłoszenia stopniowo napływają, natomiast jeżeli chodzi o naszą specyfikę lubelską, to nie obawiałbym się, ponieważ te komisje obwodowe są już tworzone - mówi sędzia Krzysztof Niezgoda, komisarz wyborczy w Lublinie.
Członkiem komisji może zostać osoba, które nie jest pozbawiona praw publicznych prawomocnym wyrokiem. Do tego musi być obywatelem Polski i najpóźniej w dniu zgłoszenia kandydatury mieć ukończone 18 lat. Zdaniem sędziego Niezgody, im więcej chętnych na członków komisji tym lepiej.
- To jest swojego rodzaju pluralizm, ponieważ losowanie członków komisji wyborczej powoduje, że teoretycznie - i taki jest model docelowy - w takiej komisji znajduje się wiele osób, które reprezentują różne poglądy, co na pewno sprzyja transparentności i pewności przeprowadzonego głosowania - mówi nam Niezgoda.
Członek komisji wyborczej może zarobić do 1000 zł na rękę za udział w dwóch turach wyborów prezydenckich, minimalna kwota to 350 zł, jeśli do wybory prezydenta wystarczyłaby tylko pierwsza tura.
Wybory, które mają się odbyć 28 czerwca, będą inne od poprzednich - częściowo tradycyjne w lokalach wyborczych, a częściowo korespondencyjne - dla wszystkich, którzy zgłoszą, że chcą głosować właśnie w ten sposób. Zmiany mają związek z pandemią.
Koronawirus spowodował również, że inaczej będą też wyglądać lokale wyborcze. Członkowie komisji mają pracować w maskach lub przyłbicach, mogą być oddzieleni od wyborców "szybą" z pleksi. Co ważne, w projekcie wytycznych sanitarnych jest mowa również o tym, że w lokalu wyborczym będzie mogła być tylko określona liczba osób. To może spowodować i zapewne spowoduje, że przed lokalami będą stały kolejki.
- Może zdarzyć się tak, że wyborcy będą oczekiwać przed lokalem wyborczym, w odpowiednich odstępach, nie zaś w samym lokalu, jak bywało to dotychczas. Wszystko to z uwagi na limity, ilu wyborców może jednocześnie przebywać w danym lokalu - mówi pełnomocnik Lublina do spraw wyborów, Łukasz Mazur. W lokalu nie powinna przebywać w tym samym czasie więcej niż jedna osoba na 15 metrów kwadratowych powierzchni.
Pomieszczenia, w których będą lokale wyborcze, zgodnie z projektem Ministerstwa Zdrowia, mają być regularnie wietrzone, a powierzchnie - m.in. urn wyborczych i blatów - systematycznie dezynfekowane.
Ważna informacja z punktu widzenia wyborców jest taka, że część lokali będzie się mieścić gdzie indziej niż do tej pory. Część instytucji i firm wypowiedziała bowiem gminom dotychczasowe lokale. Chodzi m.in. o prywatne żłobki czy przedszkola. Teraz to, gdzie głosujemy, najlepiej będzie sprawdzić w internecie, na stronie gminy lub zapytać bezpośrednio w biurze wyborczym.
Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo: