Churching rośnie w siłę. "Nie podoba mi się w tym kościele, to pójdę gdzie indziej"
Ciekawsze kazania, bardziej podniosła liturgia, dogodniejsze godziny mszy - to główne powody, dla których wierni rezygnują z własnych parafii na rzecz innych kościołów. Zjawisko określane mianem "churchingu" ma swoich przeciwników i zwolenników. Także wśród duchownych.
Churching rośnie w siłę. "Nie podoba mi się w tym kościele, to pójdę gdzie indziej"
Badania przeprowadzone przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w diecezji bydgoskiej pokazały, że blisko co czwarty badany (23,3 proc.) praktykuje tzw. churching, czyli regularnie lub okazjonalnie wybiera inny kościół niż ten parafialny. Większość badanych (71,4 proc.) nadal uczęszcza na mszę świętą we własnej parafii.
Jak przyznał w TOK FM ks. Paweł Kowalski ma to swoje plus i minusy.
- Jeżeli jest tak, że znajdziesz Kościół, wspólnotę, która daje ci coś więcej, gdzie twój duch jest karmiony, czujesz się bliżej Pana Boga, to super. Negatywne może być oczywiście to, że może powstać przeświadczenie, że Kościół to przedsiębiorstwo. Nie podoba mi się w tym Kościele, to pójdę gdzie indziej. Wybiorę, tak jak w markecie: tu dają taniej, tam dają lepiej albo jak w restauracji: tu bardziej mi się podoba oświetlenie, a tam obsługa, a tam jeszcze może kupony będę mieć. Innymi słowy przełożę logikę konsumpcyjną na wspólnotę wiary. To może być bardzo istotne niebezpieczeństwo - wyliczył jezuita, duszpasterz studentów i youtuber.
"Świadomość księży wzrasta"
Dlaczego wierni omijają własne parafie? Najczęściej wskazywano na: ciekawsze i bardziej zrozumiałe kazania (18,2 proc. respondentów), bardziej podniosłą i staranną liturgię (15 proc.), dogodniejsze godziny mszy (14,7 proc.), ogrzewanie kościoła zimą (13,7 proc.) i możliwość uczestnictwa we mszy razem z rodziną lub znajomymi (13,1 proc.).
Gość TOK FM zwrócił w tym kontekście uwagę, że "szczególnie po pandemii wchodzimy w etap, kiedy wierni nie praktykują dlatego, że tak się zawsze robiło albo że tak trzeba, bo byli straszeni w domu: A bo ciebie licho weźmie. Tylko zaczynają zadawać sobie pytania i szukać miejsc, których karmią".
- Dobrze by było takie miejsce dla siebie znaleźć. Miejsce, gdzie dostaję coś więcej. Gdzie nie tylko jest tak, że ksiądz głupot nie gada, piekłem nie straszy albo jak już powie coś o grzechu, to w taki sposób, że czuję się zainspirowany, by coś zmienić w życiu. Ale też gdzie poczuję się odpowiedzialny za to miejsce, za wspólnotę, że to jestem, że ważne jest moje zaangażowanie - podkreślił ks. Paweł Kowalski.
Quiz: Ile wiesz o wydarzeniach ostatnich dni? Quiz TOK FM tylko dla odważnych
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
- A kościół nie powinien dostrzec w tym zjawisku szansy, by poprawiać swoją "ofertę"? Może dzięki temu pojawi się zjawisko zdrowej konkurencji? - pytali Anna Sobańda i Rafał Turowski.
- Unikałbym przeświadczenia, że ksiądz jakoś do siebie przyciąga. Ok, to pierwszy krok. Ale dobrze by było zrobić kolejny, czyli znaleźć takie miejsce, gdzie nie przychodzę po obsługę, tylko by zobaczyć, że coś tworzę coś - odpowiedział jezuita.
Innymi słowy, przekonywał, "jestem tu nie ze względu na księdza, czy on śpiewa lepiej, czy gorzej, czy gada lepiej, czy gada gorzej, tylko jestem w tym miejscu, bo biorę za nie odpowiedzialność".
- Ostatnimi laty wzrasta zresztą świadomość wśród księży, że on nie jest tu panem i władcą, tylko kimś, kto ma pomagać ludziom tworzyć Kościół, bo Kościół to są ludzie - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM