Poślice, profesoressy, sekretarzynie. Powstał nowy słownik feminatywów. "Język polski jest patriarchalny"
- Mężczyźni nie mają takich potrzeb, żeby tworzyć sobie jakieś drugie formy i szukać gdzieś jakiegoś odpowiednika. Język polski jest patriarchalny, mimo wszystko - mówił w TOK FM prof. Zenon Lica, językoznawca z Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego i twórca "Słownika feminatywów Związku Uczelni w Gdańsku im. Daniela Fahrenheita".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Po co powstał słownik feminatywów?
- Jak powinny brzmieć żeńskie formy różnych zawodów?
Nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Gdańskiego ukazał się “Słownik feminatywów Związku Uczelni w Gdańsku im. Daniela Fahrenheita”. Publikacja autorstwa dr. hab. Zenona Licy, prof. UG obejmuje żeńskie nazwy stanowisk, funkcji, zawodów oraz stopni i tytułów naukowych występujących na trzech gdańskich uczelniach. W słowniku znajduje się forma męska wyjściowa - np. asystent, forma żeńska zmaskulinizowana np. pani asystent i forma feminatywna - asystentka.
Jak mówił w audycji “OFF Czarek” w TOK FM prof. Lica, publikacja powstała w związku z potrzebą uporządkowania form żeńskich w kontekście różnych uczelnianych stanowisk. W wielu przypadkach powszechne są bowiem wątpliwości, jak powinna ona brzmieć. Jako przykład spoza świata nauki językoznawca podał feminatyw od słowa “poseł”.
- Z tym feminatywem już przed wojną się dużo działo. Tuż po odzyskaniu niepodległości, gdy tylko kobiety dostały się do parlamentu, one też chciały mieć swoją nazwę i rozpoczęła się dyskusja, że skoro jest “orzeł” i “orlica” to powinien być “poseł” - “poślica”. Tak by to wyglądało z punktu widzenia słowotwórstwa. No ale jak można mówić o kobiecie poślica, będzie zaraz skojarzenie z “oślica”. Więc dalej to ewoluowało, że może “poślina”. Ale “poślina” to jak “chłopczyna”, “pijaczyna” - też niezbyt pochlebnie brzmiałaby ta nazwa. No to może “posełka”. Ale to będzie znowu umniejszanie roli kobiety - opisywał rozmówca Cezarego Łasiczki.
Jak wskazał, w końcu utworzono “posłanka”. - Ale posłanka to jest zupełnie inna forma i nawiązywała do dawnej emisariuszki, czyli takiej wysłanniczki. I to co dzisiaj mamy - "posłanka" brzmi naprawdę dobrze, to się już w języku przyjęło, ale tak naprawdę etymologicznie nawiązywało do zupełnie innych form. Czasami język swoje, a praktyka, uzus swoje. Więc już niech będzie ta posłanka, na pewno lepiej niż poślina czy poślica - mówił autor słownika.
Wracając na uczelnię, prof. Lica mówił, że są panie, które chcą być “profesoressami”. - One nie chcą już być “profesorką”, “profesorą”, ale “profesoressą”. Ja takiej formy w swoim słowniku nie dopuszczam. Dlatego, że jest bardzo specyficzna i rzadko się pojawia. A poza tym ma skojarzenia jak "hostessa", czyli pełniące funkcje usługowe a nie godnościowe - podkreślił.
Jak dodał, nie padła natomiast propozycja, żeby stworzyć męską nazwę "profesoress". - Mężczyźni nie mają takich potrzeb, żeby tworzyć sobie jakieś drugie formy i szukać gdzieś jakiegoś odpowiednika, nie spotkałem się. Język polski jest patriarchalny, mimo wszystko - powiedział językoznawca i onomasta z Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego.
Ekspert podkreślił, że słownik ten nie jest słownikiem, który ma cokolwiek narzucać. - On jest propozycją dla naszych pań. Mają wybierać, a to co będzie funkcjonowało, to pokaże życie - podsumował prof. Lica.
Słownik jest dostępny także online.
Quiz: Quiz TOK FM z wydarzeń ostatniego tygodnia. Nie będzie łatwo!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Źródło: TOK FM