"30 proc. pielgrzymek na dziko". Bezpieczny wyjazd za granicę, czyli jaki?
- Badania zrobione na przykład przez Polską Izbę Turystyki pokazują, że około 30 proc. pielgrzymek, czyli turystyki pielgrzymkowej jest robionych niezgodnie z przepisami, niezgodnie z ustawą, na dziko. To przerażające dane - mówił w TOK FM biegły sądowy w zakresie sportu i turystyki Marek Kamieński.
"30 proc. pielgrzymek na dziko". Bezpieczny wyjazd za granicę, czyli jaki?
W nocy z soboty na niedzielę, około godz. 1, doszło do wypadku polskiego autokaru na autostradzie M3 w rejonie miejscowości Mezoekeresztes na północnym wschodzie Węgier. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski. Wskutek zdarzenia 12 osób zginęło, 10 trafiło w bardzo ciężkim stanie do szpitali na Węgrzech, a pozostałych 37 pasażerów zostało lekko rannych. Wszystkie ofiary śmiertelne to dorośli mieszkańcy województwa podkarpackiego. Dotychczasowe ustalenia wskazują na to, że mężczyzna zasnął w trakcie jazdy.
- Badania zrobione na przykład przez Polską Izbę Turystyki pokazują, że około 30 proc. pielgrzymek, czyli turystyki pielgrzymkowej jest robionych niezgodnie z przepisami, niezgodnie z ustawą, na dziko. To przerażające dane - skomentował w TOK FM Marek Kamieński, biegły sądowy w zakresie sportu i turystyki, ekspert Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych.
Jak dodał, bywa że "zwołuje się parę osób, które mówią: 'Dobrze, jedziemy, robimy pielgrzymkę'. Nie ma znaczenia, gdzie". Tymczasem, jak wskazał, ustawa z 2017 roku dokładnie opisuje, kto, co i jak może robić oraz jakie muszę być spełnione warunki finansowe, by można było wysyłać turystów za granicę.
- Dlatego najprostsze, co można zrobić, to znaleźć wpis w centralnym rejestrze organizatorów turystyki, czy dany podmiot gospodarczy istnieje i czy ma możliwość zrobienia wycieczki turystycznej - podkreślił w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.
"Nie na ostatnią chwilę"
- A są podmioty, do których można się zgłosić i poprosić: "Zorganizujcie nam pielgrzymkę, jest nas 30, chcemy jechać do do Bośni i Hercegowiny" - pytał też prowadzący.
- Oczywiście, są koncesjonowane biura podróży. Są w rejestrze. Mają gwarancje bankowe, ubezpieczenia i fundusze, w tym gwarancyjny i drugi zmianowy. Mówią o tym, że na wypadek niewypłacalności organizatora jest specjalna kasa, która umożliwia powrót. To zdało egzamin na przykład przy upadłości Neckermanna. Żaden z klientów nie został za granicą - odpowiedział Marek Kamieński.
A co powinno się zrobić na własną rękę, jeśli decydujemy się na taką wyprawę? Ekspert radził dokładnie przeczytać umowę. Tym bardziej, że ustawa o imprezach turystycznych konkretnie mówi, co powinno być zapisane w dokumentach. Są to np. informacje, ile czasu jedziemy.
- Szukajmy organizatorów, czyli biur podróży, które robią to profesjonalnie, nie ad hoc. Jeden raz czy dwa razy. A jeśli wybieramy się na taki wyjazd sami, to wpiszmy na stronie MSZ, że jedziemy tam i tam, nie będzie nas tak długo i będziemy w takich a takich miejscach przejazdowych. I najważniejsze: nie róbmy tego na ostatnią chwilę, a z rozwagą - radził na koniec.
Źródło: TOK FM, PAP