,
Obserwuj
Dolnośląskie

Prokuratura zdecydowała ws. dr. Gizeli Jagielskiej. Chwilę wcześniej straciła pracę

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl, PAP
3 min. czytania
10.12.2025 09:03

Śledztwo w sprawie przeprowadzenia w szpitalu w Oleśnicy aborcji z naruszeniem prawa przez lekarkę Gizelę Jagielską zostało umorzone - przekazała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Karolina Stocka-Mycek. Dzień wcześniej ginekolożka poinformowała, że wraz z końcem roku kończy pracę w tej placówce. "Byłoby mi łatwiej, gdyby powodem była polityka" - powiedziała dr Jagielska w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Dr Gizela Jagielska
Dr Gizela Jagielska
fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl
  • Prokuratura uznała, że wykonany przez dr. Gizelę Jagielską zabieg aborcji z 29 października 2024 r. nie stanowił czynu zabronionego;
  • Osobne śledztwo dotyczy Grzegorza Brauna i jego współpracowniczki, obejmujące zarzuty m.in. pozbawienia wolności, naruszenia nietykalności i znieważenia lekarki;
  • Dr Jagielska wraz z mężem odchodzi z oleśnickiego szpitala po tym, jak nie przedłużono im kontraktów.

Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Oleśnicy zostało wszczęte na początku roku. Podjęto je po doniesieniach medialnych, w których podnoszono, że w szpitalu w Oleśnicy doszło do sprzecznego z prawem przeprowadzenia zabiegu przerwania ciąży - przypomniała prok. Stocka-Mycek. W związku z tymi informacjami 16 kwietnia europoseł Grzegorz Braun próbował w szpitalu w Oleśnicy dokonać "zatrzymania obywatelskiego" pracującej tam ginekolożki Gizeli Jagielskiej.

W środę rzecznika Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu poinformowała, że śledztwo w sprawie przeprowadzenia w oleśnickim szpitalu aborcji z naruszeniem prawa przez lekarkę Gizelę Jagielską zostało umorzone. Według prokuratury przerwanie ciąży przez lekarkę 29 października 2024 r. w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy oraz inne jej działania związane z tą procedurą nie miały "znamion czynu zabronionego".

"Obywatelskie zatrzymanie" dr. Jagielskiej przez Grzegorza Brauna. Śledztwo nadal trwa

W sprawie Grzegorza Brauna i jego próby "zatrzymania obywatelskiego" prowadzone jest śledztwo w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. W listopadzie tego roku Braunowi został uchylony przez PE immunitet, co otwiera prokuraturze drogę do postawieniu mu zarzutów.

Redakcja poleca

Zarzuty prokuratury wobec Brauna mają dotyczyć m.in. bezprawnego pozbawienia wolności lekarki w szpitalu w Oleśnicy, naruszenia jej nietykalności cielesnej (poprzez popychanie i przytrzymywanie rękoma), znieważenia słownego podczas wykonywania przez nią obowiązków służbowych, a także pomówienia jej o działania mogące podważyć zaufanie do zawodu lekarza.

16 kwietnia Grzegorz Braun wtargnął do Powiatowego Zespołu Szpitala w Oleśnicy i próbował uniemożliwić pracę ginekolożce Gizeli Jagielskiej, która przeprowadziła "indukcję asystolii płodu" (wbicie igły do serca z podaniem chlorku potasu). Jak mówił, dokonywał "obywatelskiego zatrzymania". Lekarka, relacjonując PAP, co wydarzyło się w oleśnickim szpitalu, powiedziała m.in., że Braun wtargnął do działu administracyjnego, zagrodził jej drogę i zamknął w pomieszczeniu administracyjnym.

W śledztwie prowadzonym przez wrocławską prokuraturę do tej pory postawiono zarzuty działaczce Konfederacji Korony Polskiej Marcie Cz. Odpowie ona za pozbawienie wolność lekarki Gizeli Jagielskiej, poprzez uniemożliwienie jej opuszczenia gabinetu lekarskiego w szpitalu w Oleśnicy podczas "obywatelskiego zatrzymania" dokonywanego przez Brauna. Śledczy zarzucają również działaczce Konfederacji Korony Polskiej, że naruszyła nietykalność cielesną lekarz poprzez jej przytrzymywanie rękami, podczas i w związku z pełnieniem przez nią obowiązków służbowych lekarza.

Redakcja poleca

Dr Gizela Jagielska odchodzi ze szpitala z Oleśnicy. "Wysadzili nas ze stanowisk"

Dzień wcześniej - we wtorek - dr Gizela Jagielska poinformowała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że z końcem grudnia kończy pracę w szpitalu w Oleśnicy. Jak podkreśla, decyzja nie ma - wbrew pozorom - podłoża politycznego. "To szpital ze mnie zrezygnował" - powiedziała ginekolożka.

Jagielska pół roku temu zrezygnowała ze stanowiska wicedyrektorki szpitala. Teraz, wraz z mężem, dr. Łukaszem Jagielskim - ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego - odejdzie również z etatu.

"31 grudnia kończą nam się kontrakty. Przygotowaliśmy oferty, by je przedłużyć. Nasi zastępcy, znając je, przygotowali swoje i złożyli je dyrekcji. Z premedytacją wysadzili nas w ten sposób ze stanowisk" - relacjonuje lekarka. Dyrekcja zdecydowała, że umowy nie przedłuży. Stanowiska przejmą dotychczasowi zastępcy kierownictwa oddziału.

Jagielska podkreśla, że najbardziej zaskoczyła ją postawa osób z zespołu. "Osoby, które wszystkiego nauczyliśmy, przejęły to, co praktycznie od zera tworzyliśmy przez 10 lat. Sama czegoś takiego nigdy bym nie zrobiła. Dlatego zupełnie mnie to zaskoczyło. Nie spodziewałam się ciosu z tej strony. Byłoby mi łatwiej, gdyby powodem była polityka" - stwierdziła ginekolożka. "Może ktoś ich do tego namówił, ale moja zastępczyni też masowo wykonywała aborcje" - dodała.

Lekarka prowadzi prywatny gabinet, lecz - jak deklaruje - nadal chce pracować również w publicznej placówce. "Mam nadzieję, że od 1 stycznia rozpocznę pracę w innym szpitalu. Wiele moich pacjentek potrzebuje opieki szpitalnej, nie tylko w przypadku aborcji. Nie umiem pracować poza szpitalem, bez dyżurów. Lubię ten tryb pracy" - powiedziała dr Jagielska "Wyborczej".

Posłuchaj:

Źródło: PAP, "Gazeta Wyborcza"