Łukasz Gibała "jak nie wygra teraz, to już nie wygra"? "Dziś było inaczej niż dwa tygodnie temu"
Sondaż exit poll Ipsos dla TVN24 jako prowadzącego wskazuje Aleksandra Miszalskiego, który miałby zdobyć 51,1 proc. głosów. Jednak przewaga nad drugim Łukaszem Gibałą, który zgromadzić miał 48,9 proc. poparcia, jest na tyle niewielka, że w sztabie żadnego z kandydatów nie będzie to spokojna noc.
Łukasz Gibała do trzech razy sztuka?
Paulina Nawrocka, reporterka TOK FM i współautorka krakowskiego odcinka podcastu 'Raport o mieście', relacjonowała w 'Wieczorze wyborczym TOK FM', że dziś nastrój w sztabie Gibały był inny niż dwa tygodnie temu. - Po pierwszej turze czuć było tu smutek i poczucie porażki. Dzisiaj chyba wiele osób spodziewało się, że różnica będzie większa (na korzyść Miszalskiego - red.). A jest ona niewielka - mówiła dziennikarka.
Pytana, czy 'wieczny krakowski zalotnik' - jak określiła go prowadząca audycję Anna Piekutowska - w razie porażki będzie w kolejnych wyborach kandydował po raz czwarty, Paulina Nawrocka przyznała, że jest to niewiadomą. - Pytałam o to w sztabie, ale słyszałam, że to jest pytanie do Łukasza, że będziemy rozmawiać dopiero po ostatecznych wynikach. Było nastawienie na walkę do samego końca - relacjonowała. Przywoływała powtarzające się opinie politologów, że jeśli Gibała nie wygra teraz, to już nie wygra. - Uważają, że odejście Jacka Majchrowskiego było dla niego tą jedyną szansą - wskazywała.
Co się stało we Wrocławiu? 'Być może część wyborców uznała: koniec eksperymentu'
Sam Gibała mówił po ogłoszeniu sondażowych wyników: "Czeka nas bardzo długa noc, będziemy czekać. Te wyniki jeszcze nic nie oznaczają; różnica jest na tyle mała, że wszystko jeszcze może się zdarzyć". A odpowiedziały mu okrzyki zwolenników: "Byle do rana" i "Zwyciężymy".
Kto wygrał w Krakowie? Gibała mówi o "wielkiej bitwie"
Paulina Nawrocka, pytana o to, co zapamięta z tej kampanii wyborczej, wskazała na przeniesienie plemiennych wojenek na grunt krakowski. Podkreślała, że miasto przez lata było w stanie stać z boku krajowej polityki. - Jacek Majchrowski potrafił się w razie potrzeby dogadywać i z PiS, i z PO. A tu PO pociągnęła temat, że PiS nie wprost, ale jednak udzieliło poparcia Łukaszowi Gibale. Promowano narrację, że to jest środowisko, które go popiera, więc przeciwnicy PiS nie mogą na niego głosować. Wiązało się to z zalewem hejtu w internecie, rozkwitła plemienność - wskazywała reporterka TOK FM, dodając, że była to "dość brutalna kampania".
Sam Łukasz Gibała dziękował za poparcie "niezależnie od tego, jak się to wszystko skończy". - Stoczyliśmy równorzędną batalię z wielką partia polityczną. To była największa bitwa samorządowa w Polsce, w żadnym innym mieście nie było tak zaciętego boju. Czy minimalnie wygramy, czy minimalnie przegramy, możecie naprawdę być z siebie bardzo dumni" - powiedział polityk, zwracając się do zwolenników zgromadzonych w sztabie.
Wyniki wyborów w Rzeszowie. Konrad Fijołek pewnie wygrywa drugą turę
Jak zauważył, w tych wyborach z jednej strony była "wielka partyjna machina, cała logistyka, gigantyczne finanse i specjaliści od PR", a z drugiej - "oddolny ruch i oddolna energia obywateli i obywatelek". - I może tak być - z dużym prawdopodobieństwem - że ta oddolna energia zwycięży tę wielką partyjną machinę - powiedział Gibała.