"Ulica Szczurów" we Wrocławiu. "Potrafią się rzucić i zaatakować"
Ulica Igielna we Wrocławiu zyskała wśród internautów nową nazwę - Rat Street (Ulica Szczurów - tłum.) "Jak wracam do domu po zmierzchu, to tylko z parasolką i butami na obcasie. Stukam, żeby odstraszyć szczury, ale to nie zawsze działa" - mówi jedna z mieszkanek w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". "W tym momencie we Wrocławiu na pewno jest milion szczurów" - dodaje Mateusz Krzyżowski z firmy deratyzacyjnej DDD Serwis.
- Naukowcy i specjaliści podkreślają, że szczury mają ogromne zdolności adaptacyjne oraz wysokie tempo rozmnażania, co utrudnia skuteczną walkę z populacją;
- Wrocławski magistrat prowadzi szeroko zakrojoną deratyzację, rozkłada tysiące stacji z trutką i inwestuje w nowe, szczuroodporne kontenery, lecz w wielu dzielnicach problem nie znika;
- Mateusz Krzyżowski z jednej z firm deratyzacyjnych w rozmowie z "GW" szacuje, że we Wrocławiu może żyć nawet milion szczurów.
W okolicy wiaty śmietnikowej przy ulicy Igielnej we Wrocławiu reporterzy "Gazety Wyborczej" zaobserwowali kilkanaście gryzoni. "Niektórzy boją się wejść do środka. Czasami zostawiają worki tu, przy murku. Wtedy zbiega się jeszcze więcej szczurów" - przyznała pracownica pobliskiej restauracji.
Problem ze szczurami mają także mieszkańcy m.in. ulicy Słowiańskiej. "One serio potrafią się rzucić i zaatakować" - usłyszeli dziennikarze "GW".
Naukowcy podkreślają zdolności adaptacyjne gryzoni. "Potrafią przegryźć niemal wszystko: beton, szkło, kable, a nawet karoserię porzuconego samochodu. Potrafią się przecisnąć przez otwór wielkości dwuzłotówki" - wyjaśniła dr Edyta Wincewicz z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przypomina, że szczury rozmnażają się cały rok, co sprzyja szybkiemu wzrostowi populacji.
Mieszkańcy Nadodrza, Słowiańskiej, Walecznych i Sienkiewicza również wskazują na obecność szczurów, choć w niektórych miejscach - jak oceniła jedna z kobiet - "deratyzacja przynosi rezultaty". "Ze dwa-trzy lata temu, jak szłam na śmietnik, to potrafiły mi przebiec po nodze. Były ich dziesiątki. Po 20-30 w śmietniku. Teraz jest mniej, ale nadal rozrzucają śmieci, jak ludzie nie zamkną wiat" - wskazała.
Wrocław walczy ze szczurami. W mieście może być ich nawet milion
Według miasta problem jest stały. W 2023 r. wprowadzono obowiązkową deratyzację w centrum przez 10 miesięcy w roku. Od początku 2025 r. do końca września rozstawiono ok. 10 tys. stacji deratyzacyjnych, używając prawie 4 ton trutki i zbierając 650 kg szczurzego truchła. Rocznie Wrocław wydaje ponad 2,5 mln zł na deratyzację swoich terenów.
Miasto inwestuje także w "szczuroodporne" kontenery, lecz potrzeby są - jak zaznacza magistrat - znacznie większe. 90 proc. zasobu mieszkaniowego nie należy do gminy, więc odpowiedzialność w wielu miejscach spoczywa na wspólnotach i spółdzielniach. Straż miejska przeprowadziła w 2025 r. ponad 3800 kontroli, nakładając 66 mandatów.
Według Mateusza Krzyżowskiego z firmy deratyzacyjnej DDD Serwis populacja gryzoni może wynosić "od jednego do siedmiu szczurów na mieszkańca". "W tym momencie we Wrocławiu na pewno jest milion szczurów" - oszacował szczurołap.
Jak zaznaczył, duży wpływ na ograniczenie obecności szczurów w mieście mają sami mieszkańcy, którym Krzyżowski radzi zamykać pojemniki na odpady i dbać o porządek, co - jego zdaniem - jest skuteczniejsze niż sama trutka.
Oficjalnych danych o liczebności populacji szczurów brakuje. GIS, Ministerstwo Rolnictwa i Ministerstwo Zdrowia deklarują, że nie gromadzą takich informacji. "W Polsce wciąż brakuje kompleksowego systemu zarządzania populacją tego gryzonia" - podsumowała dr Wincewicz.
Posłuchaj:
Źródło: Gazeta Wyborcza