Armagedon w Bydgoszczy szybko się nie skończy. "Tak się nie da żyć, panie prezesie!"
Cierpliwość mieszkańców Bydgoszczy wystawiana jest na ciężką próbę. Od wielu tygodni miasto pozostaje całkowicie rozkopane, bo Miejskie Wodociągi i Kanalizacja realizują ogromny projekt budowy 'miasta- gąbki'.
W 108 lokalizacjach powstają zbiorniki na deszczówkę, a także infrastruktura do jej rozprowadzenia. 43 zadania udało się skończyć, ale aż 65 cały czas jest w trakcie realizacji. - Jesteśmy mniej więcej na poziomie ponad 50 procent wykonania rzeczowego i finansowego - poinformował podczas sesji Rady Miasta Bydgoszczy prezes MWiK Stanisław Drzewiecki. - Jesteśmy w fazie montażu wyposażenia, demontażu szalunków, zasypywania, zagęszczania i przygotowywania odbudowy nawierzchni. Proszę mieszkańców o cierpliwość - apelował na sali sesyjnej.
Na Górzyskowie wszystko rozkopane. 'Nie da się żyć'
Prace trwają m.in. na ulicy Jagiellońskiej, Nakielskiej, a także na Górzyskowie i Szwederowie. - Ja nie jestem ani cierpliwy, ani wyrozumiały, tylko wkurzony, tak jak dziesiątki tysięcy bydgoszczan - mówił radny Prawa i Sprawiedliwości Paweł Bokiej. - Wszyscy wiemy, że to jest ważny projekt, ale brakuje nadzoru miasta. Na Górzyskowie wszystkie główne i dojazdowe ulice są rozkopane: Piękna, Kossaka, Skorupki, Inowrocławska, a od strony Szwederowa - Podgórna. Przecież tak się nie da żyć teraz, panie prezesie - zwracał się do szefa MWiK.
Nowe informacje w sprawie Grzegorza Borysa. Policja rozszerza obszar poszukiwań
Zdaniem szefa wodociągów prace są dobrze prowadzone. - Organizację ruchu planują specjaliści, między innymi z zarządu dróg, by uciążliwości były jak najmniejsze. Codziennie robimy analizy i modyfikujemy rozwiązania, żeby czas utrudnień ograniczyć do minimum - zapewniał Drzewiecki. - Na Górzyskowie faktycznie mamy bardzo duży zakres prac, ale to też pokazuje, jak duży jest tam deficyt kanałów deszczowych i zbiorników - tłumaczył.
Inwestycji bronią radni KO. - Mieszkańcy są zdziwieni, że firmy pracują w niedzielę. Naprawdę ci pracownicy wykonują niesamowitą pracę i bardzo im dziękuję. To są ludzie z całej Polski i Europy, którzy budują nasze bezpieczeństwo - przekonywał Jakub Mikołajczak z klubu radnych Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy. - Trzymamy kciuki, by ten termin do końca roku został dotrzymany i dziękuję mieszkańcom za cierpliwość - dodawał w wystąpieniu klubowym.
Miasto straci unijne dofinansowanie?
Prezydent Bydgoszczy przypomniał, że pierwszy wykonawca - wyłoniony przez MWiK - zbankrutował i stąd wzięły się problemy. - Prace miały być rozłożone na trzy lata. Przez wykonawcę, który zwodził i opóźniał inwestycję, a finalnie został wyrzucony, trzeba było zrobić inwentaryzację oraz ogłosić nowe przetargi. I to jest życie - tłumaczył radnym Rafał Bruski. - Zdaję sobie sprawę, że to denerwuje ludzi, ale jeszcze musimy się przemęczyć - dodawał.
A czas ucieka. Projekt musi być gotowy do połowy grudnia. W przeciwnym wypadku unijne dofinansowanie w wysokości 155 mln zł przepadnie. - W mojej ocenie spokojnie w terminie, jaki został przewidziany do tego projektu, zakres umożliwiający nam uzyskanie dofinansowania, będzie spełniony - zapewniał Drzewiecki.
- Harmonogramy są sporządzone co do dnia. Raz w tygodniu spotykamy się wykonawcami, by na bieżąco rozwiązywać wszystkie problemy. Nie widzę tu zagrożenia - zapewniał. 49 zadań MWiK przeniósł z kolei do następnej perspektywy unijnej, by uzyskać na nie dofinansowanie już z nowej puli pieniędzy. Projekt stworzenia 'miasta-gąbki' wart jest 258 mln zł.