Co teraz z Obywatelami RP? "Odpoczniemy i znów ruszymy na ulice"
Wojciech Konopacki pracuje jako kierowca ciężarówki i od sześciu lat działa w Obywatelach RP w Toruniu. Współorganizował wiele spotkań i protestów. Wielokrotnie był na ulicy. - Moja działalność zrodziła się z buntu i niezgody na to okropne kłamstwo, które zaczęło nas otaczać, na poczynania władzy. Tak naprawdę to Jarosław Kaczyński wyciągnął mnie na ulicę. Nie mogłem patrzeć na kłamstwa w TVP. Uważam, że aktywiści w ostatnich latach pokazywali innym ludziom - takim, którzy są bardziej ostrożni - kierunki działania. I widziałem, że to działa, bo ludzie stawali po naszej stronie albo się na nas wzorowali - mówi nam pan Wojciech.
Przyznaje, że wynik wyborów bardzo go ucieszył, ale nie otworzył jeszcze szampana, którego obiecał kolegom z Obywateli RP za wszystkie lata spędzone na ulicy. - Na razie czeka. Ale oczywiście jest nadzieja, bo przecież jesteśmy tuż przed przekazaniem władzy. Więc może już w najbliższych dniach po tego szampana sięgniemy? - zastanawia się. Jak mówi, do końca obawiał się, że PiS będzie chciał jeszcze "wywinąć jakiś numer".
Gość TOK FM dodaje, że Obywatele RP na pewno po wyborach nie znikną, bo to, że wygrała demokratyczna opozycja, nie znaczy, że nie trzeba patrzeć władzy na ręce. - W tej chwili podsumowujemy swoje działania z ostatnich lat. Na pewno będziemy chcieli podziękować wszystkim adwokatom, którzy reprezentowali nas pro bono. Przecież tych spraw było mnóstwo, w całej Polsce. Więc teraz też na to będzie czas - mówi. - Ale robiliśmy rzeczy sensowne, zawsze celowe. Choćby nasze codzienne pikiety pod sądami w 2018 roku. Trudno było je robić, pracując, ale dawaliśmy radę - słyszymy.
Pan Wojciech sam doświadczył sytuacji, w których był ciągany przez policję. - 10 maja 2020 roku stałem na rynku w Toruniu z banerem z napisem "Konstytucja". Najpierw przyjechał policjant ze strażnikiem miejskim i zażądali, żebym to usunął, a ja chciałem demonstrować. Potem przyjechali policjanci po cywilnemu, zdemontowali mój baner. Sąd mnie ukarał kwotą 500 zł plus 150 zł kosztów sądowych i nakazał zniszczenie flagi Obywatele RP i stelaża oraz baneru "Konstytucja" - wspomina nasz rozmówca. Nie zdołał się odwołać, bo był akurat na kwarantannie. Nie wiedział o terminie w sądzie i sprawa została zamknięta. Zapłacił, ale - jak mówi - nie żałuje.
W innej sprawie stanął przed sądem za to, że w lipcu 2018 roku na szybie biura posła PiS Krzysztofa Czabańskiego w Toruniu przykleił kartkę z napisem "PZPR". Sam doniósł na siebie organom ścigania. Sąd Rejonowy w Toruniu to postępowanie umorzył - uznał, że umieszczenie kartki z napisem na biurze poselskim nie jest szkodliwe społecznie, nie jest więc wykroczeniem.
Konopacki nie kryje, że przez ostatnie lata miał mniej czasu dla rodziny. - Moja żona na pewno zauważyła, że czas, który dzielę na rodzinę, pracę i działania społeczne trochę był zaburzony na rzecz mojego aktywizmu. Bywało nawet tak, że brałem urlop, by pójść na akcję z Obywatelami RP - dodaje.
"Odpoczniemy i wrócimy"
Ewa Krzemińska też należy do Obywateli RP, współpracuje m.in. z tymi z Torunia, dba o ich stronę internetową. Jak mówi, ostatnie lata też spędziła na ulicy. - To była każda demonstracja w obronie praw człowieka, w obronie praworządności, protesty klimatyczne - wspomina. - Byłam nastawiona na to, że wychodzimy dotąd, aż wygramy, choć chyba wielu z nas się nie spodziewało, że to potrwa aż osiem lat - dodaje.
Zdemontowali policyjne barierki przed Sejmem. 'Ludzie wzięli sprawy w swoje ręce'
Krzemińska mówi, że teraz Obywatele RP "próbują" się cieszyć ze zwycięstwa demokratycznej opozycji. - Dlaczego mówię "próbujemy"? Bo nie jest łatwo się przestawić - mówi. - I faktem jest, że jesteśmy już solidnie zmęczeni, ale odpoczniemy i znów ruszymy na ulice, bo trzeba będzie pilnować również nowej władzy - mówi gościni TOK FM.
- Będziemy się przyglądać m.in. temu, co się dzieje w sądownictwie, by zmiany nie były robione wbrew prawu. Dla nas najistotniejszy jest powrót do praworządności, do trójpodziału władzy, przywrócenie normalnego działania instytucji - wylicza pani Ewa. I dodaje, że bardzo cieszy ją Adam Bodnar na stanowisku ministra sprawiedliwości. - Mamy do niego zaufanie. Po prostu - podsumowuje.