Lista lektur bez "Pana Tadeusza"? "Brutalna prawda o dzisiejszych dzieciach i młodzieży"
Dzieci, czytając "Pana Tadeusza", wręcz zniechęcały się do naszego dziedzictwa narodowego - oceniła w TOK FM dr Aleksandra Korczak. Według ekspertki ds. lektur szkolnych, lepiej, by młodzież czytała współczesną publicystykę, niż omawiała "Pana Tadeusza" w całości w szkole podstawowej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy "Pan Tadeusz" znika z listy lektur szkolnych?
- Jak zmieniała się obecność "Pana Tadeusza" w programie nauczania po 1989 roku?
- Co sądzą eksperci o omawianiu "Pana Tadeusza" w szkole?
- To nie jest tak, że "Pana Tadeusza" usuwa się z listy lektur - uspokajała w TOK FM nauczycielka języka polskiego dr Aleksandra Korczak Jak wyjaśniła ekspertka ds. lektur szkolnych i edukacji antydyskryminacyjnej, po 1989 r. "Pan Tadeusz" omawiany był jedynie we fragmencie: nauczyciele i twórcy podręczników wybierali konkretną księgę, bądź opis np. grzybobrania lub parzenia kawy.
"Pan Tadeusz" wraca do szkoły średniej
"Pan Tadeusz" w całości był omawiany w szkole podstawowej - jak przypomniała gościni Cezarego Łasiczki - dopiero od 2017 roku, kiedy to zaczęła być realizowana reforma edukacji autorstwa ministry Anny Zalewskiej (PiS). - Wówczas przeniesiono "Pana Tadeusza" do szkoły podstawowej ze szkoły średniej, a teraz planuje się go przywrócić w szkołach ponadpodstawowych jako lekturę obowiązkową - wytłumaczyła nauczycielka, autorka książki "Bezradne i romantyczne. Bohaterki lektur dla szkoły podstawowej".
Jak tłumaczyła, decyzję podjęto, bo w szkole podstawowej funkcjonalność literatury jest inna niż historyczno-literacka. - To, że omawiało się "Pana Tadeusza" nie znaczy, że dzieciaki wiedziały, czym był romantyzm, kim był Adam Mickiewicz, a nawet czym były zabory. One jeszcze nie dotarły na lekcjach historii do XIX wieku, więc niestety zwykle wyglądało to tak, że dzieci 14-, 15-letnie, czytając "Pana Tadeusza", wręcz zniechęcały się do naszego dziedzictwa narodowego - oceniła.
- Taka jest brutalna prawda o dzisiejszych dzieciach i młodzieży. Ja bym sobie życzyła, żeby raczej poszerzali (oni) swoje słownictwo, więcej czytali publicystyki i eseistyki, a nie poznawali archaiczną polszczyznę, której nie rozumieją - argumentowała dr Korczak.
Bolesna porażka nauczycielki
Prof. Krzysztof Konarzewski - pedagog, były dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej - zgodził się, że "pogłoska o śmierci ‘Pana Tadeusza’ jest przesadzona". - Trochę żałuję, bo o nowym kierownictwie Ministerstwa Edukacji Narodowej nie można powiedzieć za dużo dobrych rzeczy, więc chciałem to pochwalić - tłumaczył gość Cezarego Łasiczki. I opowiedział o własnych doświadczeniach z tą lekturą.
- Pod koniec lat 90. razem z asystentami oglądaliśmy cykl lekcji w ósmej klasie właśnie o "Panu Tadeuszu". Lekcje prowadziła ambitna nauczycielka, która chyba chciała nam zaimponować i poniosła bolesną porażkę. Cały problem polegał na tym, że nauczycielka - wiedząc, że dzieci nie przeczytały lektury - prowadziła taką subtelną grę z trzema dziewczynami, które ten tekst przeczytały. Tylko one rozmawiały, a reszta klasy siedziała jak na tureckim kazaniu - wspominał prof. Konarzewski.
Tłuczenie "Pana Tadeusza" do głów uczniów
- Ciekawa jestem, czy wszyscy, którzy kruszą kopie o obecność "Pana Tadeusza" w szkole podstawowej zdają sobie sprawę z tego, że wtedy jeszcze nie jest omawiana chronologia epok. Takie biedne dziecko, które kończy teraz ósmą klasę, zastanawia się, kto tam był pierwszy: Kochanowski? Mickiewicz? Chyba Sienkiewicz, bo akcja w "Quo vadis" przecież toczy się w czasach starożytnych - ironizowała w "OFF Czarku" dr Korczak.
Aleksandra Korczak przypomniała, że dopiero obecnie obowiązujący kanon lektur szkolnych składa się z obowiązkowych tytułów do omówienia. Wcześniej była to pula tekstów do wyboru. - Zrobiliśmy pruską edukację - skomentował prof. Konarzewski.
Dr Korczak zwróciła też uwagę na egzamin ósmoklasisty, który jest w szkole priorytetem. - Nauczycielka, zamiast mówić coś ciekawego, będzie tłukła tego "Pana Tadeusza", bo jak się trafi na egzaminie ósmoklasisty i to biedne dziecko nie będzie mogło sobie przypomnieć, co tam zbierali podczas grzybobrania, to będzie miało żenująco mało punktów. I to nawet takie dziecko, które lubi czytać i potrafi pisać - stwierdziła ekspertka ds. lektur szkolnych.
Źródło: TOK FM