Co z programem "Szkoła dla wszystkich"? Nowacka ujawnia szczegóły
Po wielu dniach niepewności o program "Szkoła dla wszystkich" we wtorek - na posiedzeniu sejmowej podkomisji do spraw jakości kształcenia i wychowania - padła jasna deklaracja, że program będzie realizowany. Potwierdziła to w środę na konferencji ministra Barbara Nowacka.
Przekazała, że program pod nową nazwą - "Przyjazna szkoła" - powinien zostać przyjęty przez Radę Ministrów już w piątek. - Ze względu na to, że program miał bardzo duże opóźnienie, musieliśmy zmienić harmonogram. Musieliśmy też go dostosować do realiów, które się pojawiły. Sytuacja jest zupełnie inna, jeśli chodzi chociażby o liczbę dzieci, które są dziećmi uchodźczymi z Ukrainy w porównaniu do tego, jakie były początkowe szacunki i założenia - podkreśliła Nowacka.
W środę po południu ministra spotyka się też z przedstawicielami NGO-sów z Warszawy, by szczegółowo porozmawiać o programie "Przyjazna szkoła".
Przypomnijmy - programem wcześniej zajmowała się wiceministra Joanna Mucha, która niedawno podała się do dymisji.
Dlaczego Joanna Mucha odeszła z rządu? 'Sorry, że to mówię'
Jak wyjaśniała na sejmowej podkomisji wiceministra edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz, program obejmie nie tylko uczniów i uczennice z Ukrainy. - Będzie wspierał nie tylko dzieci z doświadczeniem migracji czy uchodźstwa, z doświadczeniem traumy wojennej, ale wszystkich, którzy razem z dziećmi, z młodzieżą z tym doświadczeniem żyją i pracują, więc ten program pomoże wszystkim - powiedziała Piechna-Więckiewicz.
Wiadomo, że kluczowe zmiany, które do programu wprowadzono, dotyczą jego nazwy, ale też harmonogramu wdrażania. Początkowo miał on wejść w życie w roku szkolnym 2024/2025, ale ten rok już się zakończył, a programu nie było. Częściowo wejdzie po wakacjach, a częściowo - dopiero w kolejnym semestrze nauki. Potrzebne są m.in. przetargi.
Uczestnicy posiedzenia sejmowej podkomisji usłyszeli, że program będzie procedowany przez Radę Ministrów "na dniach" i że samorządy, które zatrudniły asystentów międzykulturowych od stycznia 2025, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, mogą liczyć na refundację poniesionych kosztów. - Jeśli złożą odpowiedni wniosek do wojewody, będą mogły dostać te środki - mówiła w sejmie Agnieszka Sidor, dyrektorka Departamentu Funduszy Strukturalnych w MEN.
Jak realizować program "Przyjazna szkoła"?
O szczegóły dopytywała m.in. Joanna Gospodarczyk, szefowa Biura Edukacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. - Rozumiem, że wstecznie jesteśmy w stanie policzyć, ile osób było zatrudnionych. Ale pojawia się pytanie, przez jaki okres mamy prowadzić nabór asystentek na kolejny rok szkolny? Ile będziemy mieć czasu na złożenie wniosków o zatrudnienie nowych asystentek, bo rozumiem, że od września będzie ich więcej - dopytywała.
Przedstawiciele MEN poinformowali, że nabór wniosków na finansowanie asystentów rozpocznie się 14 dni po poinformowaniu przez MEN wojewodów o przyjęciu programu do realizacji.
Jeśli chodzi o zatrudnianie asystentów międzykulturowych w nowym roku szkolnym, założenie jest takie, że w przypadku dzieci romskich z Ukrainy - będzie można zatrudnić jednego asystenta na 10 takich uczniów. - Natomiast w grupach, gdzie są dzieci z Ukrainy, które nie są pochodzenia romskiego, jeden asystent będzie mógł przypadać na maksymalnie 20 osób - tłumaczyła dyrektor Sidor.
Co to znaczy "wspieranie ucznia"?
Jedną z części składowych programu są też działania na rzecz dobrostanu uczniów i uczennic, w tym wsparcie psychospołeczne dzieci z Ukrainy. Konkursy ofert w tym zakresie mają być rozpisywane do 31 sierpnia - na składanie ofert będzie 21 dni. - Program "Przyjazna szkoła" ma być wsparciem dla całych środowisk szkolnych. Na etapie uzgodnień były różne dyskusje o tym, co to znaczy "wspieranie ucznia"? My rozumiemy to bardzo szeroko - to znaczy musimy wesprzeć cały system wokół niego, jego kolegów, koleżanki, nauczycieli, rodziców, by mu pomóc. To jest wsparcie szerokie i dość skomplikowane - dodała Agnieszka Sidor.
- Bardzo się cieszę, że mamy wreszcie szansę usłyszeć coś więcej na temat przyszłości programu. I że ta deklaracja rzeczywiście jest jednoznaczna - wskazywała Anna Górska z Fundacji na Rzecz Różnorodności Społecznej i Koalicji na Rzecz Wzmocnienia Roli Asystentów Międzykulturowych oraz Romskich.
Daria Żebrowska z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej mówiła z kolei o tym, że jej fundacja - od wybuchu pełnoskalowej wojny - przez okres dwóch lat zatrudniała w polskich szkołach ponad 1700 asystentów międzykulturowych. - W tej chwili prowadzimy projekt dotyczący podnoszenia kwalifikacji nauczycieli z Ukrainy. Wspieramy nostryfikację dyplomów tych nauczycieli, w związku z czym program jest dla nas bardzo ważny - podkreślała.
Pieniądze na program to 500 milionów złotych - są zabezpieczone w ramach Programu FERS - Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego - na lata 2021-2027. Jak pisaliśmy na naszym portalu, wiceministra Joanna Mucha, odchodząc z MEN, wskazała na spotkaniu z przedstawicielami organizacji pozarządowych, że wejście programu w życie jest zagrożone. Przez kilka ostatnich tygodni aktywiści m.in. z warszawskich organizacji - takich jak Ukraiński Dom, Polskie Forum Migracyjne czy Centrum Badań Edukacyjnych - z niepokojem czekali na stanowisko MEN. Niepokój był tym większy, że pracowali nad programem przez wiele miesięcy, a po zmianach kadrowych w MEN nagle ogłoszono, że... program wymaga zmian.