Kultowa Nadia wraca na deski łódzkiego teatru. "O mało nie dostałem zawału"
Dziś Arkadiusz Wójcik przyznaje już otwarcie, że polubił Nadię. Na początku jednak miał spore wątpliwości. - Pamiętam dzień, kiedy na tablicy w teatrze pojawiła się rozpiska ról do nowego przedstawienia. Było tam napisane: 'Nadia - Arkadiusz Wójcik'. Najpierw dostałem zawału z radości, a później ze strachu. Pomyślałem: jak ja to zrobię. Pobiegłem do dyrekcji i powiedziałem: 'nie, tego się nie da zrobić!' - opowiada nam aktor.
Okazało się, że jednak się da i to jeszcze z sukcesem. Było co prawda sporo rozmów z całym zespołem aktorskim, dyrekcją i Jakubem Przebindowskim - reżyserem spektaklu. Ostatecznie powstało przedstawienie 'Pomoc domowa', a później kolejne jego części: 'Żona potrzebna od zaraz' i 'Dobra zmiana'. Teraz widzowie zobaczą perypetie Nadii w nowej sztuce - 'Pozory', w Teatrze Powszechnym w Łodzi.
Od lat wciela się w kobietę
Przygoda Arkadiusza Wójcika z Nadią trwa więc już od 2016 roku. - Nadia jest dla mnie ogromnym błogosławieństwem! - cieszy się nasz rozmówca. - Chyba rzadko się zdarza, żeby aktor w wieku do 40 lat miał taką rolę, która staje się już jakąś legendą. Tu - poza spektaklami teatralnymi - były stand-upy, a w czasie pandemii powstał serial o Nadii. To dla mnie wielka, ale i pouczająca przygoda - mówi.
Wójcik - tak jak Wojciech Pokora w 'Poszukiwany, Poszukiwana' czy Robin Williams w 'Pani Doubtfire' nie gra kobiety, tylko gra mężczyznę, który wciela się w rolę kobiety. - Wydaje mi się, że ta formuła umożliwia bycie lepszym psychologiem na scenie. To, że ja się w kogoś wcielam i ja kogoś udaję, daje mi możliwość pewnego manewrowania między widzami. Tak naprawdę ta postać jest świetnym psychologiem. Nadia nie wchodzi na scenę po to, żeby rozśmieszać. Ona wchodzi do domów i tak naprawdę ratuje ludzi i ich rodziny. Pokazuje im, że tak nie można żyć, trzeba po prostu mówić prawdę - opowiada Wójcik.
'Pozory' to kontynuacja problemów małżeńskich. Przedstawienie ma pokazać, że wszyscy żyjemy w pozorach - udajemy, nie do końca przyznajemy się do wszystkiego, chcemy udowodnić wszystkim, że jesteśmy lepsi. - Ale w gruncie rzeczy chyba lepiej się przyznać. Powiedzieć: 'cześć, jestem Arek Wójcik, mam już prawie 40 lat, boję się tego, lubię to'. Być po prostu szczerym wobec siebie i innych - mówi aktor Teatru Powszechnego w Łodzi.
To dzieje się pod Łodzią
Autorek sztuki jest Marc Camoletti. Jednak tekst przełożono na realia lokalne. Wszystko rozgrywa się w Żabiczkach - miejscowości, która znajduje się 10 km od Łodzi. - Dzięki temu Nadia jest taka nasza, łódzka. Dlaczego mamy gdzieś odchodzić? Mówmy o naszych problemach. (...) Nasze motto brzmi: teatr blisko ludzi. Nie będziemy się oddalać. Będziemy szukać tych problemów, które dotyczą ludzi mieszkających obok, na ulicy Legionów 26, 44 czy 72 - mówi Arkadiusz Wójcik.
W 'Pozorach' Nadia rozpoczyna współpracę z nowym pracodawcą, uznanym producentem filmowym. Mieszka on z żoną w luksusowym domu. Szybko okazuje się, że głównym zadaniem Nadii nie jest porządkowanie domu, tylko skomplikowanego życia osobistego tej pary. - Dotkniemy oczywiście problemów miłosnych, ale przede wszystkim tego, że w związkach nie rozmawiamy ze sobą, nie mówimy o swoich potrzebach. Często dla świętego spokoju przyznajemy, że wszystko jest okej, ale tak się nie da w dłuższej perspektywie - opowiada Wójcik. .
Spektakl próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego w relacji małżeńskiej pojawia się osoba trzecia. Czy to jest wina jednej osoby, pary, czy wszystkich trzech stron zaangażowanych. - Staramy się to rozwikłać, ale nie oceniamy. 'Pozory' są przedstawieniem, które daje możliwość popatrzenia na siebie i na te postaci, ale nie mówienia kto jest zły, a kto dobry - dodaje.
Łódź stolicą komiksu. Tak uczniowska pasja przerodziła się w międzynarodową imprezę
Kiedy aktor staje się postacią, którą gra
Jak słyszymy od aktora, ostatni tydzień prób był bardzo intensywny, ale też dużo dał aktorom pracującym z reżyserem Jakubem Przebindowskim. Liczne próby odbywały się na scenie, z dekoracją i w kostiumach. Zdaniem Arkadiusza Wójcika - choć każdy etap prób ma swój urok, jednak te sprawiają, że po prostu staje się on postacią, którą gra. - Jak wchodzimy w scenografię, nagle zaczyna wszystko iść łatwiej. Zawsze się śmieję, że dopóki nie założę peruki, czerwonych butów na obcasie, mojej szarej sukienki i sweterka, to wszystko idzie jak po gruzie, a jak zakładam, to nagle wszystko działa. Zaczynam się zmieniać i wchodzę w ten świat - mówi aktor.
'Pozory' przełożone przez Bartosza Wierzbiętę w reżyserii Jakuba Przebindowskiego zobaczyć można na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi od piątku. Na scenie - oprócz Arkadiusza Wójcika - pojawia się: Aleksandra Bogulewska, Paulina Nadel, Sebastian Jasnoch i Michał Lacheta. Za scenografię odpowiada Wojciech Stefaniak, a za kostiumy Anna Poniewierska.
Miasto kobiet, ale nie dzieci. W dekadę ubyło tu 10 procent ludności
Wręczą nagrody
Po piątkowej prapremierze 'Pozorów' zostaną wręczone nagrody laureatom siódmej edycji organizowanego przez Teatr Powszechny w Łodzi konkursu 'Komediopisanie'. Otrzymają je: Paweł Mossakowski, Katarzyna Knychalska, Jerzy Rubaszewski i Marcin Bałczewski. Wiele tekstów, które zostały wcześniej nagrodzone w tym konkursie, zostało wystawionych na scenie. Tak też ma się stać również w tej edycji. - Zwycięskimi tekstami są zainteresowani reżyserzy. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli spotkać się na prapremierze - mówi Ewa Pilawska, dyrektorka Teatru Powszechnego w Łodzi.