Być albo nie być dla Łódzkiego Roweru Publicznego. Maj o wszystkim rozstrzygnie
Łódzki Rower Publiczny przed pandemią obsługiwała firma Nextbike. Gdy zakończyła się umowa, było prawie 65 tysięcy użytkowników i ok. półtora miliona wypożyczeń rocznie. Potem Łódzki Rower Publiczny przejęła firma Homeport Polska i wtedy zaczęły się problemy.
- To była katastrofa pod każdym względem, czyli frekwencyjnym, funkcjonalnym i kontaktowym - ocenia Hubert Barański z Fundacji Normalne Miasto Fenomen w Łodzi. - Wielokrotnie mieliśmy sytuację, gdzie widzieliśmy porzucony rower publiczny i próbowaliśmy to zgłosić do operatora, a tam albo nikt nie odbierał. Albo okazywało się, że nikt nie jest tym zainteresowany. Przez tydzień czy dwa ten rower sobie leżał - mówi.
Miejski rower w Łodzi
Takich i innych przykładów fundacja odnotowała o wiele więcej. Niezadowolenie mieszkańców były widoczne w spadającej liczbie wypożyczeń. W 2021 roku zgłoszonych było zaledwie 18 tys. użytkowników, a liczba wypożyczeń nie przekroczyła 200 tysięcy. - W końcu władze miejskie doszły do wniosku, że z tamtym operatorem trzeba się pożegnać. W trybie pilnym ogłoszono przetarg na nowego, który będzie tylko przez jeden rok. To jest więc test, czyli być albo nie być dla Łódzkiego Roweru Publicznego - uważa Barański.
Przetarg wygrała firma Nextbike, która 2 kwietnia uruchomiła projekt.
Rowery w Łodzi. Pierwszy miesiąc na plus
Wygląda na to, że Łódzki Rower Publiczny wrócił do łask mieszkańców i szybko zdobył ponowne uznanie. Świadczy o tym natychmiastowy wzrost frekwencji i liczby wypożyczeń. - Nowa jakość i dbałość o produkt, pokazała rezultat już w pierwszym miesiącu funkcjonowania. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni i mamy nadzieję, że rowery będą się cieszyły coraz większą popularnością, czemu sprzyjać będzie również pogoda - mówi Tomasz Andrzejewski, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi.
W kwietniu odnotowano ponad 50 tys. wypożyczeń i 863 tys. minut spędzonych na jednośladach. Najbardziej aktywny użytkownik przez miesiąc wypożyczył rower łącznie przez 1 595 minut. - Widać, że zdecydowanie lepiej to funkcjonuje, porównując statystyki wypożyczeń, jak i opinie użytkowników. Nie słyszałem negatywnych. Nie ma problemu z wypożyczeniem, z oddawaniem też zwykle nie. Nie ma problemu z dodzwonieniem się do infolinii. Wymieniam te wszystkie rzeczy, które są oczywiste dla dobrze funkcjonującego roweru publicznego, natomiast w poprzednim systemie nie funkcjonowały - mówi Hubert Barański.
Całe miasto szuka roweru Oskara. 'Jestem w szoku, że ktoś mógł mi to zrobić'
Warto spróbować!
Fundacja Fenomen dba o dobro rowerzystów. Walczy o powstawanie nowych dróg rowerowych i o to, aby Łódź była bardziej przychylna dla tej formy komunikacji. Wielokrotnie krytykowali władze miasta. Dlatego, jeśli wypowiadają się o nowym systemie Łódzkiego Roweru Publicznego pozytywnie i dają mu szansę, warto wziąć ich zdanie pod uwagę. - Zachęcam wszystkich, żeby spróbowali nowej jakości. Przypominam jednak, że można jeździć tylko po terenie Łodzi i nie można przekroczyć granic miasta. Jest to o tyle istotna informacja, że każdy rower ma GPS, więc jeśli ktoś pojedzie do jakiejkolwiek miejscowości obok, to zostanie to odnotowane i będzie go sporo kosztować - ostrzega nasz rozmówca.
Mandat za przekroczenie rowerem publicznym granic miasta wynosi 500 złotych. - Ponadto rower można zostawić wszędzie w Łodzi, ale poza stacjami kosztuje to 200 złotych - dodaje Barański. - Zalecam więc jednak zostawianie rowerów na stacjach. Są dwa rodzaje. Jedna z takim słupem, my to nazywamy totemem z informacją, że to jest rower publiczny - zostawienie roweru jest bezpłatnie. Do tego jest 30 stacji wyznaczonych na terenie miasta, które są oznaczone tylko na stojakach rowerowych. Tam można go zostawić za opłatą 15 złotych - wyjaśnia. Wypożyczanie to 20 minut darmowe, a później jeździmy według cennika.
Łódzkie rowery miejskie. Co dalej?
Według Fundacji Fenomen maj będzie kluczowym miesiącem i pokaże, czy Łódzki Rower Publiczny spełnia swoje zadanie i czy jest potrzebny. - Ten rok jest rokiem testowym. Moim zdaniem zaważy on na tym, czy w ogóle w Łodzi będzie rower publiczny. Jeżeli okaże się klapą pod wieloma względami czy to frekwencyjnym, czy użytkowym to takiego roweru już nigdy w Łodzi nie będzie. (...) Na razie jest za wcześnie, żeby to oceniać, ale statystyki są optymistyczne i wydaje się, że powiedzą, że rower publiczny jest potrzebny - ocenia Hubert Barański.
Pod względem liczby wypożyczeń, Łódź trafiła na czwarte miejsce w Polsce. Plasuje się tuż za Warszawą, Wrocławiem i Katowicami.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>