Lubelska policja na TikToku. Niektóre filmy z milionami odsłon. "Nie spodziewałam się, że to się tak rozkręci"
Jeden z najbardziej popularnych filmików miał ponad 2,5 miliona odsłon. Dotyczył tego, w jakich sytuacjach można rowerem wjechać na chodnik. Wystąpiła w nim Renata Szpakowska z Wydziału Ruchu Drogowego. - Nie spodziewałam się, że to rozkręci się aż na taką skalę. Wydawało nam się, że jak nagramy filmik, to ktoś go zobaczy, ktoś inny nie, może będą jakieś komentarze i na tym się zakończy. Liczyliśmy się też z tym, że nic z tego nie wyjdzie, a tymczasem to się bardzo mocno rozkręciło - mówi Szpakowska.
Pomysł aktywności na TikToku wyszedł od nadkomisarza Andrzeja Fijołka, rzecznika Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - Chciałem dotrzeć zwłaszcza do młodych ludzi i uświadomić im pewne przepisy prawa. I tak zaczęliśmy nagrywać dosłownie 30-sekundowe filmiki z fachowymi poradami. To okazało się strzałem w dziesiątkę - mówi Fijołek. - Wyszliśmy z założenia, że wiele osób nie zna przepisów - takich typowych, życiowych przepisów, które często mogą się nam przydać. W internecie jest mnóstwo dezinformacji, a my chcemy przekazywać rzetelną wiedzę. Stąd ta inicjatywa - dodaje.
Policjanci przyznają, że nagrywając filmiki na TikToka, sami się uczą. Muszą przemyśleć krótki scenariusz. Wiedzą, że mogą poruszyć w nim tylko jedno, konkretne zagadnienie. - Ważne jest też to, jak mówimy. Bardzo się staramy, by nie używać policyjnego, prawnego, kodeksowego języka, tylko mówić jak najprościej - mówi Andrzej Fijołek.
Bywa, że jeden film nagrywają kilka czy nawet kilkanaście razy. - Czasami ktoś z nas się pomyli i pojawia się śmiech. Trzeba wtedy wszystko powtarzać. Ale jest też tak, że my bardzo krytycznie siebie oceniamy i patrząc na nagranie, stwierdzamy, że nie, nie podoba nam się. Musimy zrobić dubel - mówi Renata Szpakowska. - Czasami przy nagrywaniu bywa zabawnie, ale to jest normalne, podchodzimy do tego z dystansem. Myślę, że kiedyś pokażemy też takie ujęcia, kiedy wielokrotnie się mylimy - śmieje się Andrzej Fijołek.
Policjanci przyznają, że sami musieli się przełamać, by na filmach wyglądać możliwie naturalnie. Musieli się nauczyć pracy przed kamerą. Bywa, że tuż przed nagraniem wzajemnie się rozśmieszają, by rozładować niepotrzebne emocje.
- Skąd ten Tik Tok? Jesteśmy też na Facebooku, Twitterze czy Instagramie. Sami z tego też korzystamy i wiemy, że większość z nas niechętnie sięga po długie artykuły. Widza czy internautę zaciekawiają chwytliwe tytuły, fajne zdjęcie czy ciekawe nagranie. I poszliśmy tym tropem - by postawić się w takiej roli, że nie jesteśmy policjantami, ale internautami. Staramy się nagrywać to tak, by również dla nas filmiki były ciekawe - opowiada nadkomisarz Fijołek.
Policjanci nie kryją, że filmy budzą skrajne emocje. Bardzo wielu osobom się podobają, ale pojawia się też ostra krytyka. - Od początku to zakładaliśmy. Krytyka też często czegoś uczy. Staramy się wyciągać z niej wnioski - przyznają nasi rozmówcy.
Pytani o plany zapowiadają m.in. filmiki o tym, kiedy policjant ma prawo nas wylegitymować i czy musimy pokazać dowód osobisty . - Wiele jest na ten temat nieprawdziwych informacji, więc myślę, że będziemy tę wiedzę prostować i porządkować - zapowiada Fijołek.