,
Obserwuj
Lubelskie

Uchodźcy wciąż mieszkają w halach i teraz będą musieli za to płacić. "Tych ludzi nie będzie na to stać"

3 min. czytania
31.01.2023 11:11
W miejscach zbiorowego pobytu na Lubelszczyźnie wciąż mieszka blisko 5 tysięcy osób z Ukrainy. Są to m.in. niepełnosprawni czy seniorzy. Niebawem będą musieli za swój pobyt płacić. Aktywiści pomagający uchodźcom krytykują nowe prawo. "W środku sezonu zimowego, gdy miliony walczą o przetrwanie, musimy zapewnić ochronę wszystkim potrzebującym" - przekonują.
|
|
fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Jak ustaliło Radio TOK FM, na terenie województwa lubelskiego w obiektach zbiorowego zakwaterowania przebywa aktualnie około 4640 uchodźców z terenu Ukrainy. - Są to głównie obiekty hotelarskie oraz obiekty własne jednostek samorządu terytorialnego, na przykład szkoły, internaty, hale sportowe, a także obiekty pozyskane przez samorządy - informuje rzeczniczka wojewody Agnieszka Strzępka.

Rodziny z Ukrainy - jak wynika z oficjalnych lubelskich statystyk - średnio pozostają w takich miejscach od 2 do 4 miesięcy, ale są też osoby, które mieszkają tam nawet 8-9 miesięcy - praktycznie od początku wojny i przyjazdu do Polski. Niektórzy nie są w stanie zapłacić za wynajem ze względu choćby na niepełnosprawność, chorobę czy wychowywanie niemowlaka. Czasami w grę wchodzi też nieporadność życiowa bądź depresja.

W sumie w 23 samorządach znajduje się 231 takich miejsc zbiorowego pobytu. Jedynie gmina miejska Hrubieszów czegoś takiego nie ma. Jak informuje rzeczniczka wojewody, uchodźcy są tam doraźnie umieszczani w punkcie recepcyjnym, który działa w tym miasteczku blisko polsko-ukraińskiej granicy.

"Nie ma wyjścia"

- Na dużej sali ciężko się mieszka, bo jest głośno, brakuje intymności i prywatności. Ale ja z córką się dostosowałyśmy. Nie ma wyjścia. Nie mogę pójść do pracy, bo moja córka jest niepełnosprawna, muszę być przy niej. Nie mogę wrócić do domu, bo jestem spod Charkowa, a tam wciąż jest niebezpiecznie. Nie jestem w stanie wynająć sobie pokoju czy mieszkania, dlatego mieszkamy tutaj - opowiada pani Swietłana, mieszkanka jednego z miejsc zbiorowego pobytu. 

Od marca - na mocy podpisanej kilka dni temu przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy - uchodźcy za pobyt na halach będą musieli współpłacić. Po upływie 120 dni od pierwszego wjazdu na terytorium Polski cudzoziemiec będzie musiał pokryć 50 procent kosztów utrzymania (wyżywienie i zakwaterowanie). Nie może to być więcej niż 40 zł za osobę dziennie. Po upływie 180 dni od pierwszego wjazdu wymagany udział w kosztach wzrośnie do 75 procent, ale nie więcej niż do kwoty 60 zł za osobę dziennie. Miesięcznie będzie więc do zapłaty nawet 1800 zł za osobę, a jeśli w grę wchodzi np. trzyosobowa rodzina, to wyjdzie 5400 zł. - Tych ludzi nie będzie na to stać - mówił w TOK FM prof. Witold Klaus z Konsorcjum Migracyjnego. 

Jak dodał, przepisy są nieprecyzyjne. Zakładają zwolnienie części uchodźców z odpłatności, ale nie wskazują dokładnie, kogo i na jakich zasadach. Zdaniem profesora, efekt może być taki, że część osób nie będzie miała gdzie mieszkać. 

NGOsy: Zmiany są niekorzystne dla uchodźców i uchodźczyń 

W sprawie wypowiedział się m.in. Międzynarodowy Komitet Ratunkowy (IRC).

IRC i nasi partnerzy obawiają się, że nowe prawo może utrudnić ukraińskim uchodźcom dostęp do zakwaterowania i statusu rezydenta długoterminowego w Polsce. W środku sezonu zimowego, gdy miliony walczą o przetrwanie na Ukrainie i nadal szukają bezpieczeństwa poza jej granicami, musimy zapewnić ochronę wszystkim potrzebującym oraz zagwarantować swobodny dostęp do pomocy humanitarnej

Do tematu odniosło się też Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, czyli organizacja, która od wielu lat pomaga uchodźcom i uchodźczyniom. W jej ocenie, wprowadzanie opłat za pobyt w miejscach zbiorowego zakwaterowania nie powinno mieć miejsca.

Zapis ten jest sprzeczny z europejskimi przepisami o ochronie czasowej. Ponadto, przeliczając proponowane przez rząd koszty - nocleg w miejscu zbiorowego zakwaterowania to koszt 80 zł. To dwa razy więcej niż otrzymują osoby goszczące uchodźców i uchodźczynie z Ukrainy w swoich domach

- wskazuje Stowarzyszenie Interwencji Prawnej.